Zebe Zebe
938
BLOG

Tusk powinien wziąć lekcję z „Gierka”

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 16

 

Era Gierka trwała 10 lat. Era Tuska właśnie co minęła półmetek tamtej ery. Nasuwa mi się jednak nieodparcie jakieś tam porównanie obu tych okresów . Oczywiście zdaję sobie sprawę, że żyjemy obecnie w całkiem innym systemie polityczno-gospodarczym, ale pomimo tego pewne elementy tamtego PRL-u oraz dzisiejszego systemu, są w znacznym   stopniu uderzająco podobne.
 
Gierek objął swoje rządy na fali ogólnego, społecznego niezadowolenia, spotęgowanego dramatycznymi wydarzeniami na Wybrzeżu. Dostał niesamowity zastrzyk nadziei społeczeństwa na lepsze jutro, wyrażony w słynnym – „pomożecie – pomożemy”.
Motorem działania Gierka były kredyty, które otrzymywał z Zachodu przy niemal każdej tam wizycie jego lub członków rządu.
Zachód, który zwietrzył szansę na poprawienie swoich relacji – osiągnięcie wpływów politycznych - z największym europejskim państwem bloku wschodniego, udzielał ich praktycznie bezwarunkowo.
Stanowisko Moskwy było ostrożne, ale co najmniej zachęcające, zważywszy na nadzwyczaj  szybki rozwój technologiczny państw Zachodu, który powodował, że przepaść technologiczna pomiędzy obydwoma blokami powiększała się z dnia na dzień.
 
Przy pomocy środków pozyskanych z Zachodu w krótkim czasie zaczęto wdrażać w życie nowy program gospodarczy, który charakteryzował się niespotykanym w owym czasie wzrostem nakładów na inwestycje w przemyśle, rozbudowę infrastruktury drogowej i kolejowej oraz zwiększenie  innowacyjności gospodarki. Dodatkowym elementem było zwiększenie konsumpcji przez społeczeństwo.
 
W latach 1971-1973 gospodarka PRL nabrała rozpędu, zachowując równowagę rynkową mimo podwyżek płac i cofnięcia podwyżki cen.
Rozpoczęto  budowę Huty Katowice, rafinerii w Gdańsku, kopalni węgla kamiennego w Zagłębiu Lubelskim oraz węgla brunatnego w Bełchatowie, rozbudowano moce produkcyjne kopalń na Śląsku. W Jastrzębiu wybudowano praktycznie nowe, 100 tys. miasto na bazie technologii „wielkiej płyty”, noszącej potocznie nazwę „płyta enerdowska”.
 
Rosły płace i spożycie. Uruchomiono w Warszawie, Tychach i Bielsku-Białej masową produkcję  Fiata 126p na licencji włoskiej, zwanego popularnie „maluchem”. Budowano też nowoczesne drogi  w rodzaju Trasy Łazienkowskiej w Warszawie lub dwupasmówki Warszawa-Katowice, Katowice – Wisła. Zakupiono licencje nie tylko na produkcję coca-coli ale także na produkcję autobusów, ciągników czy elektroniki .
 
W wyniku gigantycznego zastrzyku kredytowego z początków lat siedemdziesiątych PRL otrzymała wyjątkową szansę wyjścia z zacofania gospodarczego. Uruchomienie nowych zakładów produkcyjnych, opartych na spłacie kredytów produkcją , mogło, przy niskich kosztach robocizny w Polsce, przyczynić się do zdynamizowania gospodarki PRL.
 
Tak się jednak ostatecznie nie stało.
 
O ile sam system nakazowo-rozdzielczy w tamtym okresie nie był główna przeszkodą w rozwoju, to okazało się, że głównym czynnikiem – ale nie tylko -  który był przyczyną późniejszego bankructwa państwa, był brak realnych relacji poniesionych kosztów do cen. Gospodarka pozbawiona tego elementu nie mogła dokonać prawidłowej analizy stanu finansów państwa. Państwa nie było też stać na sztucznie stymulowaną konsumpcję dóbr, bo wydajność pracy nie osiągnęła poziomu, który by to uzasadniał.
Wreszcie gwoździem do trumny był toksyczny system rozliczeń międzynarodowych. Polska była zmuszona zwiększyć radykalnie eksport swoich produktów. Produkty przetworzone nie były na tyle atrakcyjne dla Zachodu, by można je było tam wyeksportować w istotnych dla gospodarki ilościach, więc pozostał eksport surowców, który nie był tak efektywny jak eksport przetworzonych produktów.
 
Nawet stocznie produkowały głownie na rzecz ZSSR lub innych państw bloku wschodniego.
Co więcej – tak statki jak i inne produkty zawierające nowoczesne elementy wyprodukowane na licencjach zachodnich lub na częściach sprowadzanych z „drugiego obszaru płatniczego” ( z Zachodu), były rozliczane w fikcyjnej walucie, którą był rubel transferowy o którego „kursie” decydowała arbitralnie Moskwa, a nie rynek, którego z przyczyn doktrynalnych być nie mogło.
Przeinwestowanie gospodarki wraz z nieuzasadnionym wzrostem spożycia dóbr konsumpcyjnych, niezadowalające wyniki eksportu oraz wszechobecna niegospodarność, w której znaczny udział miały korupcja i nepotyzm partyjny, doprowadziły już w roku 1974 do pierwszych oznak niewydolności systemu.
 
Dysproporcje w gospodarce pogłębiały się nieustannie, a sytuacja była właściwie bez wyjścia. Stale rosła luka inflacyjna i trudności rynkowe. System centralnego planowania w zasadzie już nie funkcjonował. Globalny dług PRL wzrósł w ciągu trzech lat  z 12 mld dolarów w grudniu 1976 r. do 22 mld dolarów pod koniec 1979 r. Obsługa zadłużenia pochłaniała coraz większą część wpływów z eksportu. Gospodarka polska zbliżała się do bankructwa.
 
Jesienią 1980 r. pogorszyła się wyraźnie sytuacja gospodarcza kraju. Zapoczątkowany rok wcześniej spadek dochodu narodowego trwał nadal, sięgając w 1981 r. 12%.
 
Wnioski z tego co powyżej napisałem można wyciągać różne. Ja jednak pragnę zwrócić uwagę na chyba decydujący czynnik, który spowodował bankructwo państwa polskiego w roku 1981.
Tym czynnikiem było bezrefleksyjne zadłużenie państwa, które doprowadziło do niemożności jego spłaty. PRL-u nie było stać nawet na spłatę odsetek od kredytów.
Dziś mamy sytuację podobną.
Polska pomimo tego, ze pozyskała niewyobrażalne środki z Unii Europejskiej w przeciągu ostatnich 7 lat, zadłużyła się równocześnie w sposób typowo „gierkowski”. Sama spłata odsetek od tego zadłużenia, to rocznie 42 mld zł. To dwa razy więcej niż wydajemy na armię. Przy takim poziomie zadłużenia jedyną receptą na rozwój kraju jest radykalne podniesienie wpływów z eksportu.
Tymczasem bilans w handlu zagranicznym mamy od szeregu lat ujemny, czyli więcej importujemy niż eksportujemy.
Drugą rzeczą, która powinna niepokoić w stopniu najwyższym to fakt, że z każdego jednego euro, pozyskanego z Unii Europejskiej, do Brukseli wraca w różnej formie, 46 eurocentów. Dodając do tego środki, które nie są wydawane na działania stymulujące gospodarkę – głównie chodzi o samorządy, które wydają pieniądze unijne, chociażby na takie rzeczy, jak promocja medialna regionu – obraz efektywnego wydawania tych pieniędzy nie jest budujący.
 
Kończy się obecna perspektywa budżetowa. Od przyszłego roku nastąpi skrupulatne rozliczanie przez unijnych urzędników środków, które Polska uzyskała. Już dziś UE kwestionuje niektóre ich spożytkowanie.
Oby nie okazało się, że przyjdzie nam sporą ich część zwrócić.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka