Gdy rano przeczytałem na stronach Rzepy notatkę o owym „dynamicie” znalezionym we wraku, wiedziałem, że szykuje się coś , co wywoła nie lada reperkusje. Wiedziałem, bo wiem z racji mojego doświadczenia dotyczącego środków wybuchowych, że nie da się „detekcyjnie” ustalić jednoznacznie obecności środków wybuchowych na jakimkolwiek materiale.
O ile mogę zrozumieć emocjonalną reakcję Kaczyńskiego, to nie jestem w stanie zrozumieć jak wytrawni dziennikarze, mogli dać sie złapać w tę pułapkę.
Tym bardziej, że rok temu, we wrześniu grupa polskich prokuratorów i ekspertów udała się na lotnisko Sewiernyj w celu dokonania badań wraku samolotu.
W pracach na lotnisku uczestniczyło dwóch prokuratorów: podpułkownik Karol Kopczyk i podpułkownik Tomasz Mackiewicz z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, siedmiu biegłych z zakresu techniki i wypadków lotniczych oraz dwóch ekspertów z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego (CLK) Policji.
Co prawda okazało się, że niczego tam nie badano, a tylko dokonano pomiarów gabarytów elementów wraku, oględzin podzespołów i wykonano szereg zdjęć, tym niemniej nie przeszkodziło to prokuratorowi generalnemu Seremetowi, na wysuwanie tezy, że nie odkryto śladów świadczących o „wybuchu”.
Tegoroczna, wrześniowa wizyta prokuratorów odbyła się podobnie jak ta zeszłoroczna, na podstawie wniosku prawnego i nie była wynikiem dociekań polskiej prokuratury, ale odmową podpisania protokołów sekcyjnych przez polskich ekspertów, po stwierdzeniu, że rosyjskie dokumenty nie noszą cech właściwych, by je uznać w ogóle za jakiekolwiek dokumenty.
Żeby było jasne, to należy dodać, że raport końcowy z tegorocznej wizyty prokuratorów na lotnisku Siewiernyj , będzie przedstawiony i przesłany stronie rosyjskiej i to ona jako pierwsza ustosunkuje się do niego. Ona też uzna, czy on wnosi coś nowego do oficjalnego śledztwa rosyjskiej prokuratury, czy też nie.
Istotniejsze jest jednak inne pytanie:
Kto kogo i dlaczego „podprowadził” oraz kto był celem tej całej operacji.
Możliwe, że chodziło o samą Rzepę, a konkretnie o dziennikarzy ( wybranych), którzy są zbyt krytycznie nastawieni do rządów Donalda Tuska ;
Możliwe, że chodziło o sprowokowanie Jarosława Kaczyńskiego ;
Możliwe, że chodziło o skompromitowanie „zespołu parlamentarnego” Macierewicza ;
Możliwe wreszcie, że chodziło o dalszą destabilizację sytuacji społeczno – politycznej w Polsce ;
Możliwe…
Warto więc śledzić, co przyniosą kolejne dni. Czy będą to dymisje w Rzepie ?
To chyba najbardziej prawdopodobne na dziś.


Komentarze
Pokaż komentarze (43)