W noc przed publikacją tekstu "Rzeczpospolitej" na temat rzekomego odkrycia śladów trotylu na wraku tupolewa rzecznik rządu Paweł Graś spotkał się z właścicielem Rz" Grzegorzem Hajdarowiczem. Tomasz Wróblewski w rozmowie z dziennik.pl zaprzeczył, by brał w nim udział.
Tymczasem przed chwilą Graś powiedział, że rozmawiał z Hajdarowiczem telefonicznie.
Graś przyznał na konferencji prasowej, że został przez Hajdarowicza poinformowany o planie publikacji tekstu mówiącego o materiałach wybuchowych na wraku tupolewa. Przyjąłem to do wiadomości powiedziałem, że rano, gdy tylko dostanę informacje od prokuratury, skomentujemy to- powiedział Graś.
Ciekawe standardy panuja więc w naszej kochanej Ojczyźnie.
Hajdarowicz dzwoni do Grasia lub Graś do Hajdarowicza, przy czym jak zapewnia Graś - on wogóle nie zna Wróblewskiego. Znajomości z Hajdarowiczem sie nie wyparł. Hajdarowicz zapewne też się nie wyprze.
A ja naiwny sobie myślałem, że ten Hajdarowicz to był kompletnie zaskoczony publikacją Gmyza, a tu patrzcie - nawet się "pochwalił" rzecznikowi rządu. No a moze tak po ludzku ostrzegł lub zwyczajnie poinformował, że akcja "Gmyz" rozpoczęta ?
I to zasadniczo zmienia postać rzeczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)