Można by na początek podeprzeć się „lajtowym” – wiadomości o mojej śmierci są mocno przesadzone.
Co prawda stosowni oficjele na dzisiejszej konferencji prasowej na temat aresztowania domniemanego zamachowca na szeroko rozumianych „przedstawicieli państwa polskiego” nie przedstawili stosownych paragrafów odnośnie zarzutów w stosunku do Brunona K. , to jednak podali, że owemu człowiekowi grozi „5 lat za przygotowania do zamachu terrorystycznego”.
Już gołym okiem widać, że przedstawiony zarzut jest co nieco „cienki”.
Co ciekawe – nie postawiono Brunonowi zarzutów o posiadanie ( nielegalne w domyśle) broni, środków wybuchowych oraz jakichkolwiek innych pomocnych przy realizacji „zadania”. Postawiono zaś zarzut innej osobie o nielegalne posiadanie broni.
Co więcej – w grupie działało 4(5) osób. Brunonowi K. nie postawiono jednak zarzutu o zorganizowanie lub uczestnictwo w grupie przestępczej. Ewentualny udział w niej agentów ABW nie ma tu nic do rzeczy.
To wszystko sprawia wrażenie, że ktoś albo doskonale wiedział, że sprawa jest co nieco „rozdymana” i nakazał jej ujawnienie w momencie, gdy jest jeszcze sporo wątpliwości i można odtrąbić jakiś tam sukces, albo też zmuszono prokuratorów i funkcjonariuszy ABW do przedstawienia wstępnego materiału, bo taki akurat na dzisiejszy dzień był potrzebny. No i ta wrzutka prokuratora z Krakowa, by nie majstrowć przy ustawie o ABW. To może byc trzeci trop, ale osobiście nie za bardzo mi sie w to chce wierzyć. Przecież nikt z tych za tym stołem nie zachował sie jak płk. który sie niejako postrzelił - a przecież mógł.Nie wierzę w odwagę tego gościa z Krakowa.
Można odnieść nieodparte wrażenie, że kolejne dni przyniosą rewelacje w rodzaju tych z jednostki wojskowej, gdzie to sierżant oznajmił plutonowi, że za godzinę pójdą na film pod tytułem „Baba na żołnierzu”, a w kinie okazało się, że to była „Ballada o żołnierzu”.
Tylko po co ?


Komentarze
Pokaż komentarze (17)