Z przyczyn, które nazwałbym ewidentnym zbiegiem okoliczności, obejrzałem film pod tytułem „OMG. Oh my God”.
W zasadzie był to pierwszy film produkcji indyjskiej (bolywood), który obejrzałem od początku do końca wbrew pierwotnym zamiarom.
Jest to opowieść o Kanji Mehcie właścicielu sklepu na jednym z bazarów, który jest - jak sam o sobie mówi – ateistą. W trakcie niezbyt silnego trzęsienia ziemi jego sklepik jako jedyny legł całkowicie w gruzach. Właściciel udał więc się do ubezpieczyciela po stosowne odszkodowanie.
Jak to jednak bywa w wielu takich przypadkach, firma ubezpieczeniowa odmówiła wypłaty odszkodowania na podstawie kruczków prawnych zawartych w umowie, a których to sklepikarz po prostu nie doczytał. Tak więc pomimo tego, że sklepik był ubezpieczony od skutków trzęsienia ziemi, to towarzystwo powołało się na zapis o „sile wyższej”, którą jak podano w wykładni – jest Bóg.
Bohater filmu postanowił więc zaskarżyć w sądzie Boga w celu uzyskania od niego odszkodowania. Jako, że Bóg ma swoich przedstawicieli na Ziemi, zaskarżył więc przywódcę hinduskiej sekty religijnej Hari Kriszna, na którą to jego żona łożyła stosowne, udokumentowane datki.
Film już w pierwszych tygodniach wyświetlania zyskał dużą popularność i zanotował spory sukces finansowy. Sam reżyser filmu (Umesh Shukla) mówi, że film nie powstał z powodu chęci zysku. Pomimo dobrego przyjęcia przez krytyków, reżyser został oskarżony przez środowiska religijne o profanację symboli wiary, w związku z czym sprawę skierowano do sądu.
Tymczasem film jest formą pastiszu czy też satyry na ogólnie pojęte środowiska związane tak z wiarą jak i z jej brakiem. Dostaje się też kapłanom goniącym za zyskiem.
Trafia wiec w swoim przekazie stosunkowo celnie tak w środowiska ortodoksyjnych wiernych, zwykłych ludzi wierzących, jak i w środowiska agnostyczne czy wprost ateistyczne. Samo zakończenie jest jednak optymistyczne , bo uświadamia widzowi, że każdy z nas potrzebuje wiary. Obojętnie jak by ją nie zdefiniować. Jej celem musi być zawsze bliźni.
Pada w filmie wiele mądrych zdań zawartych tak w Bhagawat Gita, w Biblii, czy też w Koranie, które w konfrontacji z codzienna praktyką ni jak się mają jednak do rzeczywistości.
Boże, jak mi coś załatwisz, to ja też ci w dowód uznania się odwdzięczę.
Tylko czy akurat Bóg potrzebuje materialnych dowodów wdzięczności ?
Wierni w dużej masie stali się już tylko bogojni. Wiara stała się pojęciem tak samo abstrakcyjnym jak Bóg. Każdy chce zrobić interes z Bogiem.
Z kolei niewierzący i tak szukają obiektów swego kultu, którymi mogą być na przykład pieniądz, czy też ogólnie pojęte bogactwo.
Sklepikarz – ateista sprzedaje tandetne dewocjonalia ludziom wierzącym, zdzierając przy okazji z nich skórę bez jakichkolwiek skrupułów. Nie lepiej z kapłanami, którzy żądają ofiar materialnych, by żyło się lepiej im samym.
…
Film naprawdę wart polecenia.
OMG. Oh my God ! (2012)
Reżyseria:
Umesh Shukla
Scenariusz:
Umesh Shukla , Bhavesh Mandalia
Występują:
Akshay Kumar, Paresh Rawal, Mithun Chakraborty I inni.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)