Zebe Zebe
1324
BLOG

Cameron nie jest jednak Robin Hoodem

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 69

 

Eliminacje pod tytułem „wieloletni budżet unijny” zakończyły się tak, jak już po wczorajszym dniu było wiadomo. Czyli do rundy finałowej przeszli w komplecie tzw. „płatnicy netto” - ci co więcej wpłacają  niż otrzymują.
To zresztą logiczne i prawdziwe do bólu. My, podobnie jak pozostali „biorcy netto” swoje powiedzieliśmy i przyjdzie nam czekać do stycznia – lutego na to, co owi „dawcy” nam zaserwują.
 
Dowodem takiego rozstrzygnięcia szczytu jest umiarkowana reakcja na postawę Davida Camerona, który przy wsparciu Izby Gmin oraz  rodzimych mediów stanął murem za tym o czym wiadomo było od dłuższego czasu.Cameron nie zaatakował  środków na rozwój (fundusze spójności) i rolnictwo, o czym mówił Kaczyński.
Nowością  w jego postawie była jasna, precyzyjna i czytelna krytyka administracji unijnej, która to uzyskała w roku ubiegłym wzrost wynagrodzeń o 15 procent, a także o podobny procent wzrosła ilość osób w niej zatrudnionych. Cameron kontestował też wiek emerytalny euro urzędników, który odstaje od ogólnoeuropejskich trendów w tej dziedzinie.
 
Takie postawienie sprawy nie podoba się większości   eurokratów, więc wolą milczeć. Cameron ma więc  niezłą kartę przetargowa w ręce.
Tym bardziej, że w GB zmalało zatrudnienie wśród urzędników o 1/3, a poziom płac został obniżony o ok. 10 %.
Jakimż więc cudem Brytyjczycy mają   ponosić spore wyrzeczenia kosztem unijnego rozdawnictwa i na dodatek jeszcze na to się zrzucać ?
 
Trudno odmawiać Cameronowi trafności argumentów.
My swoje powiedzieliśmy – teraz wszystko w rękach „dawców”.
 
Należy ubolewać, że Wilhelm Tell nie jest Niemcem. Ale  Angela Merkel też  nim nie jest. Nawet w przebraniu.
 
Nadchodzi czas "dawców".
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (69)

Inne tematy w dziale Polityka