Cofnijmy się pięć lat wstecz, bo to wtedy zaczęła się tak na serio przygoda Waldemara Pawlaka z polskim górnictwem.
Nowy wicepremier i równocześnie minister gospodarki został od razu rzucony przez Donalda Tuska na szerokie i głębokie wody.
Tusk określił kompetencje nowego ministra gospodarki w taki sposób, że zostawił sobie sprawy szeroko pojętego Wybrzeża, na którym to niepodzielnie panowała Platforma Obywatelska, dając Pawlakowi we władanie pozostałe resorty gospodarcze spoza Wybrzeża. Jednym słowem Pawlakowi wara od Wybrzeża.
Żeby wiano było w miarę pełne, Pawlak został - z ramienia rządu - przewodniczącym Komisji Trójstronnej.
Jak powszechnie wiadomo, Komisja Trójstronna po stronie związkowców, jest zdominowana generalnie przez przedstawicieli związków górniczych.
To miała być mina, na która wsadzono Pawlaka, bo Tusk bał się grzebać w śląskich sprawach przy udziale chociażby takich swoich „tuzów” jak Tomasz Tomczykiewicz, który ostatecznie w drugiej kadencji został szpiegiem Tuska w tym ministerstwie.
Pawlak od początku swojego urzędowania zajął się umacnianiem wpływów w spółkach górniczych, obiecując „po cichu” pat , czy też grę na zwłokę w kwestii rewizji wieku emerytalnego górników oraz w sprawach dotyczących górniczych przywilejów.
Można powiedzieć, że gra na zwłokę się opłaciła, bo Pawlak umocnił swoje wpływy w Wyższym Urzędzie Górniczym, okręgowych urzędach górniczych oraz w zarządach spółek, rezygnując z drastycznych czystek po objęciu władzy przez koalicje PO-PSL.
Nie jest też tajemnicą, że przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi prowadzono w sektorze górniczym przychylną, acz stonowaną kampanię wyborczą na rzecz kandydatów PSL z województwa śląskiego.
Co więcej – Pawlakowi udało się po części „uspokoić” radykałów związkowych reprezentujących mniejsze liczebnie związki. Takim przykładem może być kopalnia Ornontowice, gdzie wykorzystano umiejętnie animozje pomiędzy nadzorem górniczym, a robotnikami.
Dogadywano się też nieźle z Jastrzębską Spółką Węglową, którą udało się Pawlakowi bezboleśnie wprowadzić na giełdę przy braku oporu ze strony związków zawodowych.
Dziś Pawlaka już nie ma. Jest Piechociński.
Ptaszki ćwierkają, że popiera działania Donalda Tuska w kwestii ograniczenia przywilejów emerytalnych górników.
Nie wiem czy ostatecznie Piechociński ma zamiar podtrzymać politykę Pawlaka, czy też poprzeć w tej kwestii jednoznacznie Tuska.
Pawlak zwlekał…
Jest wiele mądrych chłopskich przysłów.
Ciekawe czy Piechociński zna przynajmniej kilka z nich na pamięć.
Sam jestem ciekaw z kim będzie ewentualnie rozmawiał na Śląsku.
Tu już nie wystarczy zwykłe ble, ble, ble.
Pawlak miał niewątpliwie tak zwany „chłopski spryt”.
Ciekawe, czy ma go w wystarczającej ilości Piechociński, bo głupio by było samemu się rozłożyć na łopatki przy rechocie Tuska.
P.S.
Moje poglady w kwesii emerytur górniczych są delikatnie mówiąc "skomplikowane".


Komentarze
Pokaż komentarze (3)