Zebe Zebe
464
BLOG

Ja się nie czepiam, ja tylko pytam

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 8

 

Ktoś jednak  powie, że się czepiam. Można i tak.
Jednak coraz bardziej wydaje mi się, że to  co dzieje się w Polsce w sferze jakichkolwiek inwestycji kompromituje nas jako państwo. Nie jest jednak tak, ze za wszystko odpowiadają wykonawcy. Usterki zdarzają    się wszędzie – Dreamliner może być tego przykładem. Ja jednak odnoszę wrażenie – może nieuzasadnione – że to wszystko żyje jakimś   podskórnym życiem o którym tak naprawdę nie mamy zielonego pojęcia. Gdzieś w tym wszystkim popełniamy straszny, systemowy błąd.
O ile inwestycje prywatne rządzą się swoimi prawami, o tyle inwestycje publiczne jawią się jako   niekończące się pasmo nieszczęść.
 
Niedokończone autostrady mocą specustawy dopuszczone do ruchu. Stadion Narodowy bez  końcowego  protokołu odbioru. Chaos na nowych dworcach kolejowych. Katastrofy budowlane na dwóch kluczowych odcinkach warszawskiego metra, czy też ostatnia zapaść finansowa w zrestrukturyzowanym kilkakrotnie PLL „LOT”.. To tylko niektóre przykłady.
Za tym wszystkim stoją zaś w sporej części  ogromne  środki pozyskane z unijnej kasy. Środki wydawane przez urzędników państwowych, których obecna władza zatrudniła w takich ilościach, że liczba sto dwadzieścia  pięć  tysięcy zapiera po prostu dech w piersiach.
Dziś mamy kolejny kwiatek do kożucha z serialu pod tytułem „inwestycje publiczne”. Chodzi o lotnisko w Modlinie.
 
Na pozór mogłoby się wydawać, że skrócenie pasa startowego o 1 km po tym jak parę miesięcy temu oddano lotnisko do użytku – świadczy o kolejnym niesolidnym wykonawcy. Ja sobie jednak nie jestem w stanie wyobrazić jak musiał wyglądać odbiór techniczny tego pasa startowego. Jeżeli on spełniał normy w momencie odbioru i po dwóch miesiącach nie nadaje się do eksploatacji, to trudno znaleźć na to wytłumaczenie „technologiczne”. Tu musi być coś więcej niż zwykły brak fachowości czy też niedbalstwo.
Mnie się wydaje, że sprawa ma swoje drugie dno, a to dno jest czymś więcej niż grudkami skruszonego betonu na pasie startowym.
Tydzień temu z lądowań na tym lotnisku zrezygnował WizzAir.  Jako przyczyny   podano brak systemu ILS – ułatwienie lądowania w złych warunkach atmosferycznych – oraz pas startowy o długości , która nie pozwala pilotowi na jakikolwiek margines błędu. Nikt też oficjalnie nie podał, że już od ponad tygodnia ok. 90 % lotów było przekierowywane na inne lotniska, co było   bezpośrednią konsekwencją tak złej pogody, braku ILS-u  oraz zbyt krótkiego pasa startowego dla chociażby Boeingów 737 czy Airbusów A 320. Samoloty WizzAir miały kilkakrotnie problemy z lądowaniem za pierwszym podejściem. Firma uznała   więc, że lotnisko jest zbyt niebezpieczne.
 
Tak  więc wydaje się, że „zła” nawierzchnia części pasa startowego to nie jedyna usterka tego lotniska. Oczywiście pieniądze publiczne zostały wydane, a tym, który je beztrosko wydał, nie będzie urzędnik, czy też minister, bo pieniądze wydano „słusznie”. Tylko firma budowlana nie dorosła do wymagań kontraktowych.
Takie zwykłe, swojskie – ble,ble,ble…
I co nam zrobicie ?
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka