Zebe Zebe
1398
BLOG

Pierwsze wrażenie

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 15

 

Muszę już na wstępie napisać, że posiadam coś takiego jak dar trafnej oceny innych osób. To bynajmniej nie moja cecha wrodzona, ale zapewne jakieś predyspozycje w tym temacie posiadałem od dłuższego czasu. Jednakże moja praktyka zawodowa pozwoliła mi spotkać się z kilkoma tysiącami ludzi z których część podlegała mojej ocenie na gruncie zawodowym, natomiast pozostali byli jakoś tam związani z tym moim życiem zawodowym.
Jestem przekonany, ze w większości przypadków dokonałem trafnych ocen. Nie będę ukrywał, że psychologia i nauki pokrewne są też dla mnie dziedziną, którą w wolnych chwilach jakoś tam po amatorsku zgłębiam. Bynajmniej nie uważam się za eksperta, ale myślę, że to iż nie jestem ekspertem ma duże znaczenie, gdyż chcę napisać o „pierwszym wrażeniu”, które zapewne każdy z nas zna z autopsji. Napisze więc o moim „pierwszym wrażeniu” w stosunku do trzech osób funkcjonujących w polityce.
 
Pierwszym z nich to Paweł Poncyliusz. Byłem świadkiem jego dłuższej rozmowy z roku 2006 w czasach gdy był wiceministrem w rządzie PIS-u. Stosunkowo młody, wysoki, przystojny, wygadany, śmiało formułujący tezy na temat gospodarki…
A jednak mnie tknęło – ty się człowieku nie nadajesz do PIS-u. Jeszcze wtedy nie wiedziałem dokładnie jak to uzasadnić, ale byłem pewien, ze ten człowiek przysporzy tej partii kłopotów. W luźnej rozmowie podzieliłem się moimi wątpliwościami ze znanym mi od lat innym posłem PIS-u, który w owym czasie nie podzielał mojego sceptycyzmu. Jednakże już wkrótce potem odsunięto Poncyliusza od części spraw związanych z gospodarką. Ostatecznie wiemy zaś, jak skończyła się jego przygoda z PIS-em.
 
Swego czasu wysłuchałem godzinnego wywiadu Cezarego Krysztopy i Marcina Kacprzaka, który ukazał się na S24, ze świeżo upieczonym posłem PIS-u, Przemysławem Wiplerem. Jaki Wipler był, każdy widział, jaki jest, też ten kto chce, może zobaczyć.
Po tym wywiadzie już wiedziałem – ten flirt Wiplera z PIS-em nie może się udać. PIS nie jest i nie będzie nigdy partią  liberałów. Gdyby tak się miało stać, PIS przestałby być PIS-em.
 
To co różni PIS od pozostałych partii parlamentarnych, to jasno sprecyzowane cele.  W czasie krótkiego, bo niespełna dwuletniego okresu rządów tej partii, wdrożono sztandarowe projekty zapisane w programie. Dziś można dyskutować, czy dobrze się stało, że Jarosław Kaczyński rozpoczął na zbyt wielu frontach walkę z patologiami III RP. Można się zastanawiać, czy koalicja z Lepperem i flirt z Giertychem pozwalały na przeprowadzenie radykalnych i rewolucyjnych zmian w państwie. Obaj koalicjanci okazali się ostatecznie nie tylko  nie dość merytorycznie przygotowani do tego, by zmienić Polskę w sposób radykalny, ale okazali się także częścią  polskiej patologii i pospolitego zaprzaństwa.
 
Pisze dziś Jarosław Gowin list do członków PO. Pisze o jakichś rzekomo ideałach, którym sprzeniewierzył Się Donald Tusk. Panie Gowin – ja byłem w PO przez niespełna rok, a było to 10 lat temu ( jak ten czas leci) i nigdy nie zetknąłem się w tej partii z jakimiś ideałami. Spotkałem tam za to zimnych kalkulatorów, karierowiczów pokroju Tomasza Tomczykiewicza i biznesowych kombinatorów. Nikt tam nigdy nie mówił o jakichkolwiek standardach. Zawsze mówiono w kontekście osobistych korzyści.
Mówi  Pan o jakichś mitycznych ideałach, które nigdy – podkreślam – nigdy nie zostały skierowane do realizacji. Dziwi mnie więc, że tyle czasu Pan w tej partii wytrzymał uważając się przy okazji za wzorzec cnót wszelakich.  PO to partia specyficzna, to partia w której wiesz od początku, że wszystko co tam zapisano na papierze i wywieszono na sztandarach, to zwykła atrapa i Pan to musiał wiedzieć. Szkoda więc czasu na dyrdymały o nierealizowanych standardach.
Albo się Pan bije o swoje, albo nie ma dla Pana miejsca w tej partii i nie ma znaczenia, kto kogo w ostatecznym rozrachunku.
Widzi Pan, tym się różnicie z Grzegorzem Schetyną, że on to doskonale wie i prędzej legnie trupem, niż się da wyrzucić lub  zdecyduje odejść. On po prostu do tej partii pasuje jak nikt inny.
 
Na koniec napiszę skąd w tym tekście wzięli się Poncyliusz, Wipler i Gowin. Otóż wszyscy trzej deklarują, że są liberałami kładącymi nacisk na politykę prorodzinną. Dwaj pierwsi są na dodatek wielodzietni.
Otóż jakoś mi się nie chce wierzyć w ten wasz liberalizm z jednej strony i ten wasz  socjalny wątek prorodzinny. To takie moje pierwsze wrażenie.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka