Piszę te pare zdań z powodu prozaicznego. Po prostu nie mieści mi sie w głowie, że wielu komentatorów i znawców tematyki stosunków międzynarodowych dotyczących głównie Ukrainy, zadęło tryumfalnie w tuby po wczorajszym fiasku dyplomacji unijnej. Wczorajszy lock out od natychmiast próbowano przekuć na kolejny sukces, bo przecież van Rompuy pod ramię z Barosso nie przywykli przyznawać się do porażek.
Gdy patrzyłem wczoraj na tych – w moim mniemaniu – żałosnych ideologów kroczących ostatnimi czasy od klęski do klęski, stanęła mi przed oczami ta cała, nachalna propaganda oparta o puste frazesy za którymi kryje się niewyobrażalne marnotrawstwo , bizantyjska biurokracja i prawodawstwo rodem z kafkowskiego nonsensu. Gdy wreszcie przyznali owi reprezentanci niebieskiej flagi z gwiazdkami, ze są w stanie poświęcić świecko – świętą Julię, by tylko dorwać Ukrainę, stali się sygnatariuszami niemoralnej propozycji. Jak więc traktować zdrajców, jak traktować ludzi, którzy bez jakiegokolwiek przyzwolenia, kładą na szalę osobę wokół której koncentrowali się przez ostatnie dwa lata, mówiąc o demokracji, prawach człowieka i takich tam jeszcze…
Unia popełniła w całej batalii o Ukrainę dwa fatalne błędy. Po pierwsze, nie powinna była stosować zero-jedynkowej logiki przez stwierdzenie, że Ukraina musi wybierać pomiędzy umową stowarzyszeniową z UE i unią celną z Rosją. Zmuszając Kijów do podjęcia decyzji typu „albo-albo”, Unia w istocie osłabiała własne wysiłki. Po drugie, nie powinna była tak stanowczo uzależniać kwestii podpisania umowy od żądań wypuszczenia na wolność Julii Tymoszenko. Ostatecznie doszło do wielkiej kompromitacji. Rosja przy tym wszystkim nawet nie musiała w decydującym momencie kiwnąć palcem.
Zresztą sam Jamukowycz okazał się na ten czas realistą, nie wierząc w mrzonki oparte tylko na deklaracjach i mętnej logice. Doskonale rozważył też argumenty za i przeciw, nie ulegając unijnemu szantażowi.
Nam to się może podobać lub nie, ale jak na razie za Ukrainę odpowiada Janukowycz. Skalkulował słusznie i w jedynie możliwy na te chwilę sposób. Wziął pod uwagę nie tylko uwarunkowania zewnętrzne, ale i też zdanie krajowych oligarchów oraz sporej części społeczności, bo przecież nie wszystkim Ukraińcom marzy się wizja unii z Unią.
Ukraińska klasa polityczna, której przez kilka lat udawało się utrzymywać równy kurs pomiędzy Rosją i Zachodem, uznała, że nie czas jeszcze na odejście od tego modelu. Oligarchowie stojący za Janukowyczem wierzą, że nadmierne zbliżenie – czy to do Brukseli, czy do Kremla – może zagrozić ich interesom, które nieodmiennie opierają się na utrzymywaniu monopolu władzy.
Jak na dziś Unia musi pilnie odrobić pracę domową, by zagwarantować, że jej model integracji i rynku pozostanie politycznie i ekonomicznie atrakcyjny. Jeżeli jej się to uda, to jest całkiem jasne, że w dłuższej perspektywie są szanse w geopolitycznej rywalizacji we wschodniej Europie. Z drugiej zaś strony Rosja będzie dążyła do większego powiązania gospodarczo – politycznego z Ukrainą.




Komentarze
Pokaż komentarze (32)