Zebe Zebe
1507
BLOG

Zakazane piosenki

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 27

W 1962 roku w  Tanzanii doszło do niespotykanych wydarzeń. Wybuchła tam epidemia śmiechu. Zaczęła się bardzo niewinnie, kiedy u trzech dziewcząt w jednej ze szkół  na zachodnim brzegu Jeziora Wiktorii wystąpił niekontrolowany atak śmiechu. Śmiech rozprzestrzenił się w całej szkole, następnie udzielił się reszcie uczniów i przeniósł do innych szkół w okolicy. Nieprzerwanie śmiało się ok. 1000 uczniów.
 
Ta swoista epidemia śmiechu trwała nieprzerwanie przez ok. 7 dni, chociaż niektórzy uczniowie śmiali się sporo dłużej.
Śmiejemy się coraz mniej. O ile dziecko śmieje się przeciętnie 300 razy na dobę, dorośli nie śmieją się czasem wcale. Również dzisiejszy świat stracił ochotę do śmiechu. Według badań naukowców w latach 50. ubiegłego stulecia człowiek przeznaczał na śmiech przeciętnie 18 minut dziennie. Dziś jest to zaledwie 6 minut  pomimo znaczącego wzrostu poziomu życia ludzi w większości krajów świata.
 
Naukowcy twierdzą, ze takie grupowe napady śmiechu mogą być objawem zbiorowej histerii. Przyczyny zaś tego zjawiska mogą być różne. Jedną  z nich może być diametralnie różna ocena zjawisk nas  otaczających. Wiemy na przykład, że mamy coraz mniej pieniędzy w portfelach, oraz że  płacimy coraz wyższe podatki. Tymczasem premier Polski mówi nam prawie codziennie, że zarabiamy lepiej i płacimy mniejsze podatki. Normalny, zdrowy na umyśle osobnik wzruszy ramionami i co najwyżej coś tam zabełkocze pod nosem z dezaprobatą. To wszystko działa jednak do czasu. Przychodzi moment krytyczny, gdy jedyną reakcją  jest już tylko śmiech i dodajmy od razu – śmiech zaraźliwy. Kolejnym etapem tego stanu jest cos bardziej groźnego.  Społeczeństwem zaczyna rządzić pospolita drwina, jako zdrowy objaw niemocy.
 
I tak dla przykładu – premier raportuje w sztabie kryzysowym wojewodów. W normalnych okolicznościach rzecz ze wszech miar ciekawa i budująca. Tylko, że dziś – nie wiadomo dlaczego – drwina i śmiech na sali. Jeden MEM pogania drugiego. Premier patrzy w pewnym momencie na zegarek… i znów ten sam rechot drwiący. Żeby tylko premier, ale rzecz i dotyczy członków rządu – minister Sikorski  twituje i znów rechot spazmatyczny, a treści mogły być budujące. Któż by  się jednak nad tym zastanawiał, jak już sam widok ministra rozśmiesza. Co prawda Gargamel odszedł był niedawno, ale co wytrwalsi śledzą, którym promem odpłynął lub jakim samolotem odleciał, a swego czasu też wywoływał zdrowe ataki przedłużonego śmiechu.
 
Przyszła wreszcie pora, by powiedzieć, dlaczego napisałem te kilka zdań, wydawałoby się, że „od czapy”.
Byłem dziś razem z Gabryśką  w przychodni specjalistycznej. Drzewiej to było co kwartał, dziś co pół roku. Kardiologia, endokrynologia -  rejestracja nieczynna. Okulistyka – proszę przyjść się zapytać po Nowym Roku…
Mój specjalista jeszcze przyjmuje, więc nie jest źle, bo mogło być gorzej. No i siedzimy w tej poczekalni na korytarzu przed gabinetem. Trwało ciut ponad godzinę, więc strasznie nie było. Nie było strasznie, było co najmniej zabawnie zważywszy na okoliczności. Muszę powiedzieć, że dawno tak się nie uśmialiśmy. Takiej totalnej - i na wesoło -  krytyki rządu Tuska jeszcze nigdy nie doświadczyłem.
 
Korytarzem co rusz wzdrygały salwy śmiechu - było nie było schorowanych ludzi - a dwaj starsi nieco wodzireje,  zadbali o to, by kobiety sięgnęły po chusteczki by wytrzeć załzawione ze śmiechu oczy, a mężczyźni trzymali się za brzuchy, kiwając się na krzesłach. Nawet jak zdziwiona pani doktor wyszła z gabinetu i zapytała – „A co tu tak wesoło”, usłyszała – „A śmiać się już nie wolno”, sama złagodniała i poprosiła – „Tylko troszkę ciszej proszę”.
Całą ta sytuacja przypomniała mi film „Zakazane piosenki”. Sytuacja była nader adekwatna. Na bezradność ludzie reagowali humorem niczym Warszawiacy w stosunku do okupanta.
 
Myślę, że sondaże są mocno niedoszacowane…
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka