Przypomnijmy na początku o co chodzi w orzeczeniu Sądu Najwyższego w sprawie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej (SONŚ).
W czwartek 5 grudnia Sąd Najwyższy rozpatrywał skargę kasacyjną Prokuratury Okręgowej w Opolu, która nie zgadzała się z wpisem Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego. Postanowienie o wpisie wydał w grudniu 2011 r. Sąd Rejonowy w Opolu, a utrzymał je w mocy opolski Sąd Okręgowy. Na skutek skargi kasacyjnej opolskiej prokuratury - Sąd Najwyższy uchylił postanowienie o wpisie do KRS (sygn. III SK 10/13). Tym samym sprawa jest w sądownictwie krajowym proceduralnie zamknięta.
Wg SN - "dążenie do uzyskania autonomii i poczucia pełnego władztwa osób 'narodowości śląskiej' na terenie Śląska należy ocenić jako dążenie do osłabienia jedności oraz integralności państwa polskiego, co jest sprzeczne z zasadą wynikającą z art. 3 Konstytucji RP" .
To zdanie wypowiedziane przez sędziów SN jest zdaniem kuriozalnym chociażby z tego powodu, że nikt sędziów nie pytał o sprawę autonomii. Dokonano więc nieuprawnionej w tym przypadku nadinterpretacji. Pozostaje już tylko zbadać co najwyżej przyczyny takiej opinii sędziów.
Jerzy Gorzelik tak skomentował decyzję SN – „Sąd Najwyższy orzekł, że Ślązacy nie są narodem. Tyle, że o to nikt sędziów nie pytał. Ich opinia w tej materii ma równą wartość, co pogląd Janusza Palikota na istnienie Boga. Miarą oderwania składu orzekającego od właściwego przedmiotu prawnego sporu jest samo odwoływanie się do pojęcia narodu. Pojęcia, które w statucie i nazwie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej w ogóle nie figuruje. W dokumentach SONŚ mowa jest bowiem o świadomości narodowej i narodowości.”
Sprawa narodowości wypłynęła w sposób jaskrawy przy okazji ubiegłorocznego spisu powszechnego ludności. Na skutek niechlujstwa prawnego w Polsce, doszło do sytuacji, że u ankietera można było podać narodowość „śląską”. Nie można zaś było tego dokonać drogą elektroniczną. Bynajmniej nie o wyniki końcowe spisu tu chodzi. Chodzi o ich interpretację. Tak SONŚ jak i gorzelikowy RAŚ, uznali a priori, ze każda osoba deklarująca narodowość śląską jest automatycznie sympatykiem tych dwóch ugrupowań. Tak jednak nie jest.
Czwartkowa decyzja SN będzie miała jednak swoje dalsze konsekwencje w postaci większej radykalizacji wymienionych środowisk. Dostarczono kolejnych argumentów pod tezy RAŚ, artykułowane jako dyskryminacja śląskich środowisk skupionych nie tylko wokół tych organizacji, ale całego Górnego Śląska.
Decydenci polityczni nie chcą zauważyć, że to, co spaja sympatyków i członków RAŚ to mgliste hasła dotyczące mitycznej autonomii wyrażane w sposób dialektyczny oraz kwestia śląskiej tożsamości artykułowanej gwarą, tradycją i obyczajami. O ile ten pierwszy czynnik jest mitem, który służy Gorzelikowi głównie do tego, by utrzymywać się na powierzchni życia medialnego, o tyle drugi wspomniany element jest elementem autentycznym.
Dlatego też czwartkowe orzeczenie i sposób argumentacji SN stoi w jawnej sprzeczności z oczekiwaniami większości rodowitych Górnoślązaków. I bynajmniej nie chodzi o SONŚ i RAŚ. Państwo Polskie nie zdało kolejnego egzaminu.




Komentarze
Pokaż komentarze (118)