W zasadzie rozpocznę ten tekst od puenty. Napiszę więc „zero zdziwień” Rafale Ziemkiewiczu. Piszę to po tym, jak Ziemkiewicz wystąpił gościnnie na konwencji założycielskiej partii Gowina. Nigdy nie przepadałem przesadnie za Ziemkiewiczem, co nie znaczy, że w niektórych obszarach jego publicystyki nie znajdowałem elementów mi bliskich. Nie znaczy to jednak, że „łykałem” to co pisał bezkrytycznie.
Ja w zasadzie jestem uczulony na wszelkiej maści liberałów. To, że swego czasu Ziemkiewicz bawił się w politykę razem z Korwinem-Mikke, a później odciął się od polityki na rzecz publicystyki – jak sam wyznał – nie było w mojej ocenie istotne. Wszak liberałem pozostał.
W sobotę zaś na wspomnianym kongresie założycielskim niejako wrócił do polityki. Poparł jednoznacznie „Polskę Razem” mówiąc, ze nie chce wybierać pomiędzy mafią, a sektą, czego nie trzeba tłumaczyć.
Swoją drogą chętnie poznałbym zdanie Waldemara Łysiaka na temat tej nowej partii z prostego powodu. Tak Ziemkiewicz jak i Łysiak kojarzą mi się z postaciami z filmów spod znaku płaszcza i szpady. Obaj liberalni i obaj historyczni, a mimo to nie przepadający za sobą. No i o tę historyczność w zasadzie mi chodzi. Ziemkiewicz zarzuca PIS-owi sekciarstwo, a sam bawi się w historycznego mitomana, u którego elementem łączącym go z teraźniejszością ma być ten wątek liberalny.
Cóż więc w tym nowym „pijarze” (PR) mamy – mamy Pawła Kowala oderwanego od polskich problemów dnia codziennego, człowieka, który swego czasu podczas wolty w PIS-ie poparł bezkrytycznie i z dużą dozą samozaskoczenia Joasię, a następnie wypił piwo, które poniekąd sam nawarzył popadając w następnych miesiącach i latach w swoisty letarg. John Godson – poczciwina, który nie nadaje się kompletnie do polityki. Osoba, która nie odrobiła podstawowych zajęć z liberalizmu zapewne z tego powodu, że zbyt był zaabsorbowany własną rodziną przekazując jej wartości moralne sprzeczne z owym liberalizmem. Przemysław Wipler – dziś narodowy ultra liberał, a jutro cholera wie kto.
No i wreszcie Jarosław Gowin, którego nie trzeba opisywać. Wystarczy napisać, że to człowiek udający albo liberała albo prawicowego polityka o nastawieniu prorodzinnym, co z owym domniemanym liberalizmem stoi w zasadniczym konflikcie. A nad tym wszystkim czołowy ideolog liberalnej, narodowej prawicy – Rafał Ziemkiewicz.
Czy to się może udać ?
To zależy jak zawsze w tych obszarach od politycznego absurdu. Tym absurdem może być Nowa Prawica wraz z samym Korwinem – Mikke. Wczoraj Jarosław Kaczyński pytany w Pszczynie o konsolidację prawicy na przykładzie jego stosunku do Nowej Prawicy, odpowiedział bardzo mądrze, mówiąc, że kto da gwarancję, że Korwinowi –Mikke znów nie spodoba się Hitler.
I to jest właśnie problem „Polski Razem” już na starcie. Niektóre z wymienionych powyżej osób stać na „oryginalne” wypowiedzi w kwestii programowej. Jak dla mnie ta koalicja jest zbyt egzotyczna. Przyjdzie moment, ze od ogólników trzeba będzie przejść do konkretów. W kwestii liberalnej pola do manewru zbyt dużego nie ma, bo parafrazując piosenkę – „Balcerowicz i Buzek zrobili tu swoje”. Z kolei polityka prorodzinna wymaga ponadstandardowych działań socjalnych.
Jak dla mnie – mission impossible




Komentarze
Pokaż komentarze (85)