25 obserwujących
883 notki
1454k odsłony
  1187   5

Kiedy zaczniemy w końcu stosować mechanizm blokowania KPO innym, tak jak oni nam?

Holenderski parlament wezwał swój rząd do niewydawania zgody na 36 mld euro dla Polski z KPO w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Ale okazuje się, że to nie tylko holenderski parlament ma taką moc, nasz może z holenderskim KPO zrobić dokładnie to samo. Pytanie dlaczego z tego prawa nie korzysta ze wzajemnością? Krajowe plany odbudowy, nawet jeśli otrzymają zielone światło Komisji Europejskiej, muszą być też zatwierdzone przez wszystkie pozostałe unijne stolice - przekazała na Twitterze Dorota Bawołek, korespondentka Polsat News z Brukseli. Decyzja holenderskich posłów jest związana z ostatnim wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Przedstawiciele ugrupowań koalicji rządzącej pod przewodnictwem Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji (VVD) oraz trzy partie opozycyjne zwróciły się do premiera Marka Rutte z oświadczeniem w sprawie Polski. "Izba po wysłuchaniu debaty zauważa, że Polska chce być poza europejskim porządkiem prawnym. Mając na uwadze, że państwa członkowskie, które nie chcą przestrzegać podstawowych standardów UE, nie powinny mieć dostępu do funduszy europejskich, zwraca się do rządu, aby nie zatwierdzał planu odbudowy dla polskiej reprezentacji narodowej za 36 mld euro" - napisano w przygotowanym komunikacie prasowym, który został wydany po debacie zorganizowanej w holenderskim parlamencie przed szczytem UE zaplanowanym na 21-22 października.

Posłanka VVD i rzecznik ds. spraw europejskich Roelien Kamminga podkreśliła, że niedawny wyrok wydany przez polski Trybunał Konstytucyjny ws. wyższości prawa krajowego nad unijnym jest "sprzeczny z fundamentami Unii Europejskiej". Podczas debaty przekonywała, że żadne pieniądze z Funduszu Odbudowy nie powinny trafić do Polski. Zdanie Kammingi podzielił poseł Lewicy Tom van der Lee. - Komisja Europejska musi działać w tej sprawie tak mocno, jak to możliwe - podkreślił. Ponadto parlamentarzyści wezwali rząd "do poparcia uruchomienia i wdrożenia mechanizmu praworządności w Polsce na nadchodzącym szczycie UE". - Kto w końcu przywoła Polskę do porządku? - pytał Tunahan Kuzu z partii DENK.

Po stronie Polski opowiedzieli się przedstawiciele niektórych partii eurosceptycznych. - Unia Europejska powinna pomyśleć o reformie, która zostawi więcej miejsca państwom członkowskim - powiedział Jasper van Dijk z Partii Socjalistycznej. Z kolei Derk Jan Eppink z Partii Konserwatywnych Liberałów przypominał parlamentarzystom, że nie tylko Polska uznaje wyższość własnej konstytucji nad prawem unijnym. Podkreślił, że podobne wyroki wydały wcześniej m.in. Francja i Niemcy.

Nasuwają się z powyższego dwie konkluzje. Po pierwsze, czy trzeba być koniecznie eurosceptykiem, aby zauważyć taką prawidłowość,  że Polska nie wychodzi tu przed szereg, dokładnie przed Niemcy i Francję, a także wiele innych państw i nie ogłasza czegoś, co zarzucają niesprzyjające jej zagraniczne czynniki i własna opozycja? I po drugie, kiedy zaczniemy w końcu stosować przysługujący nam mechanizm opisany w pierwszym akapicie, czyli symetryczne zagrania w stosunku do rządów nam nieprzychylnych?

Innymi słowy, kiedy zaczniemy w końcu stosować przysługujący nam w Unii mechanizm blokowania KPO innym, tak jak oni nam? Przypominam: Krajowe plany odbudowy, nawet jeśli otrzymają zielone światło Komisji Europejskiej, muszą być też zatwierdzone przez wszystkie pozostałe unijne stolice. Taki zgrany duet Warszawy i Budapesztu mógłby sporo w tej kwestii namieszać i spowodować otrzeźwieniu u niektórych. Skoro i tak mają o nas tak złe zdanie, to może czas skończyć z tą dżentelmeńską postawą i nadstawianiem kolejnych policzków?



Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka