Różne (czy może takie same?) rodzaje histerii medialnej i politycznej towarzyszą tragedii smoleńskiej i komedii „narodowo - stadionowo – dachowej”? .
W obu przypadkach – pozornie nieporównywalnych – jak to się mówi „nie stanęli na wysokości zadania” ludzie, którym dano do dyspozycji pewne urządzenie techniczne.
W pierwszym przypadku był to stary, znany ale w pełni sprawny samolot.
W drugim przypadku to nowy, niespotykanie dotąd nowoczesny i nie do końca jeszcze 'oswojony', ale piękny i w pełni sprawny stadion, z którego większość normalnych obywateli naszego kraju powinna być (i jest ) dumna.
W pierwszym przypadku rezultatem była tragiczna śmierć prawie stu osób, tragedia porównywalna z tragiczną śmiercią w katastrofie lotniczej podobnej ilości innych istot ludzkich. Buntuję się słysząc o „największej tragedii narodowej” itp, te ofiary nie były wielokroć bardziej ważne od innych ofiar takiego samego wypadku, aczkolwiek emocjonalny odbiór w sposób oczywisty był i mógł być inny – rozumiem, też emocjonalnie tak to odczułem. Ale co zrobili z tego politykierzy i media – co nadal robią – widać.
W drugim przypadku efekt był jedynie komediowy, nie może być mowy o blamażu „narodowym” itp.
Ale w obu przypadkach politycy i media (to niby ich chleb, ale…) biją w narodowe tarabany.
I smutne i obrzydliwe i śmieszne.
Bo histeria histerią – ale tak naprawdę to chodzi głównie o małe przyziemne interesy. Wcale nie takie znowu narodowe.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)