Widziałem film, taki z górnej półki, w którym była scena, gdy z gabinetu lekarza wychodzi osoba, która właśnie usłyszała coś, co w powszechnym odczuciu jest bliskie wyrokowi śmierci. Uśmiecha się mówiąc o tym do osoby oczekującej, która też się uśmiecha, MA ZACIŚNIĘTE PIĘŚCI . Będziemy walczyć… , będziemy z tym żyć, zdaje się mówić ten obraz - bez słów nawet..
Scena jest zrozumiała dla przeciętnego widza.
I:
-Jaką trzeba być bestią, aby zdjęcie przedstawiające dwóch mężów stanu w Smoleńsku przedstawiać jako dowód zamachu, morderstwa, jakże fajnie udanego spisku.
-Jaką trzeba być bestią, aby takie zdjęcie obwozić (ponoć) i to chyba za pieniądze podatników (dotacje dla partii) po zaoceanicznej Polonii - aby do reszty ją ogłupiać.
- Używanie tu określeń typu hiena jest dla tych niezbyt wszak sympatycznych zwierząt bardzo niesprawiedliwe.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)