Anita Anita
31
BLOG

Majowe wspomnienie...

Anita Anita Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Był maj roku… O nie,  daruję sobie szczegóły… ;) W każdym razie był to słoneczny i bardzo ciepły maj 19… roku, a ja właśnie miałam iść do swojej Pierwszej Komunii Św.
 
Wydarzenie to, pomijam tu sferę duchową, poprzedziły wizyty u krawcowej, bo gotowych sukienek nie było w takim wyborze jak teraz, a i były drogie i niezbyt ładne, raczej o odpustowym guście, a moja miała mieć prosty krój, być krótka, do kolan i białych podkolanówek, tak jak miały mieć w większości moje koleżanki. Ponadto byłam bardzo drobna (poszłam do szkoły o rok wcześniej  miałam więc wtedy 8 lat), a długie sukienki nie wyglądają u dzieci zbyt dobrze. Uszyta na miarę sukienka była skromna, ale gustowna.
 
No i jeszcze te wcześniejsze kłopoty ze znalezieniem białych butów odpowiednich na tę okazję, których w sklepach, jak zwykle w tamtych czasach nie było, ale tu problem został wnet rozwiązany, bo Mama przywiozła je w końcu z Czechosłowacji, gdzie była na wycieczce.
 
Obyło się bez fryzjera i wielkiego przyjęcia, było skromnie, ale godnie. Bez drogich prezentów i bez całej tej otoczki, która obecnie dominuje w tej uroczystości. A jednak dzień głęboko zapadł mi w pamięć bo mimo młodego wieku chłonęłam to co się wokół dzieje z powagą i przejęciem, chociaż pamiętam, że byłam też nieco wystraszona. Ale pamiętam również uczucie ulgi, gdy w końcu mogłam przebrać się w normalną sukienkę i nie dbać o to, że się pogniecie czy zabrudzi…
 
Dlaczego to wspominam? Bo wspomnienia wróciły, gdy spojrzałam na zdjęcie w tamtych dni, które wisi u mnie w kąciku fotografii rodzinnych, no i zaczął się maj, a to pora nieodłącznie związana w tymi uroczystościami. Minęło tak wiele lat, czasy się zmieniły, ale wkrótce kolejne pokolenie dzieci pewnie tak samo przeżywać będzie ten dzień, a może jednak już nie tak, jak ja wtedy…?
 
Jedno pewne, ze wszystkim obecnie jest łatwiej, co nie znaczy, że taniej, zwłaszcza jeśli chodzi o prezenty, ich cenę i dobór, no i wtedy nikt nie robił przyjęć w restauracjach ani nie woził dzieci białymi limuzynami. Tak, teraz jest to zdecydowanie większe przedsięwzięcie, czasem istne targowisko próżności ale myślę, że to jednak głównie wśród nowobogackich, którzy licytują się kto pokaże większą kasę, co jak wiadomo często nie idzie w parze z klasą…
 
Pozostało mi z tamtych dni niewiele zdjęć. Patrzę na jedno z nich, z pewnym rozrzewnieniem. Jest zrobione w sepii, jak inne, które wiszą obok. Nie przepadam za wieszaniem kolorowych zdjęć ludzi na ścianach, a sepia jest cieplejsza od zdjęć czarno-białych. Patrzę na tą dziewczynkę ze zdjęcia jakby nie dowierzając trochę, że to ja sama, a jednocześnie tyle pamiętam z tamtych dni…

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości