Nie emocjonuję się zanadto tymi wyborami, bo w gruncie rzeczy nie mają jednak bezpośredniego przełożenia na naszą politykę wewnętrzną. Choć rola Parlamentu Europejskiego rośnie i podejmowane tam decyzje oddziałują na sprawy krajów UE, to trudno te wybory przyrównać do tych z 2007 r. Niemniej miło mi patrzeć na sondaże, w których największa opozycyjna partia, pomimo rozpaczliwych zabiegów jej przywódców i czynnego wspomagania przez wyjątkowo ostatnio zapracowanego Prezydenta, odnosi druzgocącą klęskę i to po blisko 2-letnich rządach PO w trudnych czasach kryzysu.
To świetnie prognozuje na przyszłość, bo sprawdzają się moje przepowiednie, że partia ta najlepsze czasy ma już dawno za sobą, a teraz czeka ją systematyczny spadek społecznego poparcia, kryzys przywództwa, które zachłannie trzymając ster władzy niszczy tych, którzy mu zagrażają. W ciągu tych niemal 2 lat od spektakularnej utraty władzy PiS osłabło, straciło wielu swoich bardziej światłych i inteligentnych członków, którzy nie mogąc pogodzić się ze stylem sprawowania władzy przez Jarosława Kaczyńskiego odważyło się na okazanie swojego niezadowolenia i krytykę.
Teraz, gdy na listach kandydatów do Parlamentu Europejskiego widzimy wiele znanych nazwisk z pierwszej linii partyjnego aktywu może się okazać, że po wyborach PiS stanie się słabsze jeszcze bardziej i to w dramatycznie szybkim tempie. A przyszły rok będzie rokiem kolejnych wyborów tym razem prezydenckich i niewątpliwie będzie też rokiem rozpoczęcia kampanii wyborczej przez wyborami parlamentarnymi, które jak można przypuszczać, mogą odbyć się już na wiosnę 2011 roku. Ciekawe, co zrobią dotychczasowi jeszcze posłowie PiS, którzy w połowie kadencji parlamentu startują w eurowyborach wtedy, gdy zbliżać się będzie termin wyborów do Sejmu i Senatu? Zrobią kolejną woltę? Kto ich zastąpi, skoro partia ta jest już tak niepopularna, że dramatycznie brak jej dopływu świeżej krwi?
Tak… za dwa dni popatrzę na skalę dotkliwej porażki, a może nawet klęski PiSu bez większych już emocji, bo nie będzie to dla mnie niespodzianką. Będzie jedynie potwierdzeniem tego, że polityka braci Kaczyńskich została definitywnie odrzucona przez zdecydowaną większość społeczeństwa i nie ma takiej siły, która by to mogła zmienić.
Kiedyś przyrównałam PiS do starego, mocno już znoszonego i niemodnego płaszcza, który wisi jeszcze gdzieś w szafie, ale już obciach w nim wyjść z domu. W końcu jednak ląduje gdzieś na śmietniku…
W niedzielę, wczesnym popołudniem ja, wychowana na warszawskim, śródmiejskim podwórku, wykształciuch z tzw. dolnej półki pójdę i znów zagłosuję za tymi, którzy dają mi uzasadnioną nadzieję na to, że Polska będzie godnie reprezentowana w PE, a jej interesy będą należycie pilnowane. Zagłosuję przeciw tym, którzy niedawno wpędzali nas, a nawet nadal to czynią, w ciemne zaułki głupoty, zacietrzewienia i braku wyobraźni.
Pamiętacie, jak przemówił niedawno nasz twórczy "klasyk"…? Pozornie ktoś mógłby pomyśleć, że to pomyłka, ale nie, to zadziałała podświadomość, to coś na co autor słów nie mógł mieć wpływu:
Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską,
Pomożecie sobie…
Pomożecie Polsce…
Jak nigdy posłucham tych słów i zagłosuję jak przykazał Prorok...;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)