Właśnie przeczytałam o niecodziennym zdarzeniu podczas przemówienia Prezydenta Obamy w Białym Domu. Zostało one przerwane głośno rozlegającym się głosem... kaczki: kwa, kwa, kwaaa... co wzbudziło żywe zainteresowanie Prezydenta i ogólną wesołość zebranych.
Po chwili okazało się, że to nie kaczka zawitała do Białego Domu, lecz ... odezwał się oryginalny dzwonek komórki jednego z przybyłych na spotkanie z Prezydentem.
No cóż, mieć słabość do kaczek to nie jest przynajmniej dla mnie nic dziwnego, bo jak ktoś czytuje mój blog to doskonale wie, jak chętnie i z pasją je opisuję, a nawet fotografuję...;)
Zrozumiałe więc, że szczerze pozazdrościłam takiego dzwonka komórki i dlatego to ogłoszenie drobne - jeśli ktoś ma taki dzwonek niech da mi namiary skąd, a ja go sobie chętnie ustawię czy do porannego budzenia czy jak dzwoni jedna, konkretna osoba, która ostatnio mocno mi podpadła...
Z góry dziękuję... ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)