Anita Anita
38
BLOG

Ekipa

Anita Anita Rozmaitości Obserwuj notkę 13

 

Infidel sprowokował mnie swoją ostatnią notką, w której robi aluzje do wyglądu i koloru włosów nie lubianej posłanki.
 
Przypomniało mi się wydarzenie sprzed paru lat, gdy urządzałam swoje nowe mieszkanie. Otrzymałam je w stanie tzw. deweloperskim, tzn. oprócz drzwi wejściowych, parapetów oraz tynków nie było nic. Na głowie więc miałam, zresztą po raz już kolejny w życiu, trud wykończenia mieszkania i jego urządzenia, bo z poprzedniego zabrałam tylko dwa meble: komodę i sekretarzyk.
 
Od znajomego dostałam namiar na człowieka, którego ekipa wykończyła mu właśnie nowe mieszkanie i nawet mogłam to osobiście ocenić, jako że należę do ostrożnych i nieufnych w tych sprawach, a swoje wymagania mam no i znam się, choć jako blondynka to wg. Infidela pewnie znać się nie powinnam...
 
Umówiłam się telefonicznie z deweloperem, że pokażą mi mieszkanie jeszcze w trakcie budowy i postanowiłam pokazać je również szefowi ekipy, która miała by je wykańczać - panu Piotrowi. I tak pewnego wiosennego dnia zobaczyłam pana Piotra po raz pierwszy…
 
Pamiętam, jak stałam przed wjazdem na budowę i rozglądałam się za kimś, kto pasowałby mi na takiego „szefa ekipy”. Nagle usłyszałam za plecami głos: czy pani czeka może na mnie?
 
Odwróciłam się i ujrzałam kogoś, kto w żadnym wypadku nie pasował do mojego wyobrażenia osoby, która tak pięknie i kompleksowo wykończyła wielkie mieszkanie znajomego, bo stał przy mnie drobniutki, wręcz chudy człowieczek, z pooraną bruzdami twarzą, który  raczej wyglądał na… menelika, a nie kogoś, komu można by powierzyć coś tak ważnego i  z czym wiąże się przecież wysoka kwota pieniędzy. Później się dowiedziałam, że jest kilka lat młodszy ode mnie, chociaż ja oceniałam go jako znacznie starszego od siebie.
 
Tak więc oceniając go z wyglądu, nigdy bym mu nie zaufała, a nawet… ba, pewnie do domu bym go nawet nie wpuściła, a co dopiero powierzyła pieniądze. Ale nasłuchałam się o nim tyle dobrego, no i widziałam efekt jego pracy, więc zaufałam mu, najpierw trochę ostrożnie, lecz już po paru dniach uznałam, że jest absolutnie właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, zna swój fach, potrafi życzliwie podpowiedzieć możliwe rozwiązania, nie narzucając mi jednak swojej woli. Okazał się przy tym skromnym i bardzo kulturalnym człowiekiem.
 
Przez ponad dwa miesiące mieszkał w tym mieszkaniu wraz z kilkoma swoimi pracownikami, a ja codziennie po pracy jeździłam oglądać postęp robót. W weekendy, po całym tygodniu intensywej pracy jeździli do domu oddalonego o kilkaset kilometrów.
 
Tylko dzięki panu Piotrowi jakoś zniosłam ten ciężki dla mnie okres, pełen stresu i konieczności podejmowania niezliczonej ilości trudnych decyzji o wszystkim. Byłam wdzięczna, że trafiłam na kogoś takiego, podczas gdy od sąsiadów słyszałam o ich przejściach z kolejnymi ekipami, które oszukiwały, partaczyły lub okradały.
 
Dziś mogę powiedzieć, że pan Piotr dostał z mojego polecenia kilka następnych zleceń, z których jak wiem wywiązał się równie dobrze, a ja co rok dostaję od niego sms z życzeniami noworocznymi…

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Rozmaitości