Media donoszą dziś o dramatycznej sytuacji, a jakiej znaleźli się pasażerowie norweskiego luksusowego statku wycieczkowego Voyager of the Seas, który zawinął do portu w Marsylii. Na pokładzie znajduje się 3,5 tys. pasażerów oraz 1,5 tys. członków załogi. Problemem tych ludzi jest bardzo szybko rozprzestrzeniającą się grypa AH1N1, na którą zachorowało na pokładzie już 60 osób, a 70 jest o nią podejrzewane. W tej sytuacji władze francuskie nie wyraziły nikomu zgody na opuszczenie statku, a dalsze decyzje będą wydane dopiero po opinii specjalnej ekipy francuskich lekarzy, którzy zbadają sytuację na statku.
Tak więc wszyscy przebywający tam zostali uziemieni… o ile takie sformułowanie jest właściwe dla kogoś, kto został zmuszony do przebywania akurat na statku. Współczuję im serdecznie, że znaleźli się w takiej sytuacji, bo wspaniały rejs zamienił się w dramat ludzi niepewnych swojego losu na statku opanowanym przez zjadliwy wirus. Jak sadzę żadne luksusy statku nie są w stanie zastąpić poczucia wolności i możliwości swobodnego wyjścia na ląd. To tak, jakby znaleźli się w złotej klatce...
W Warszawie piękny, pogodny weekend. W sam raz by wybrać się na spacer za miasto albo spędzić go interesująco na miejscu, zwłaszcza, że dziś dzieje się w mieście niezwykle dużo i ciekawie.
Niestety, los sprawił, że to wszystko nie dla mnie… Wczoraj przeszłam bolesny zabieg stomatologiczno-chirurgiczny i mam zalecenie spędzić najbliższy weekend w domu, a nie w letnim upale. Siedzę więc z lodowym okładem przy policzku, by połowa mojej twarzy, która przez opuchliznę, mówiąc obrazowo, obecnie przypomina wyglądem chomika... ;-( wróciła jak najszybciej do normy. Może jakoś odważę się wyjść wieczorem, jak nie będę już straszyć dzieci swoim nietypowym wyglądem, będzie ciemno, no i znacznie chłodniej…
Podzielam więc w pewnej mierze los pasażerów statku, gdyż sama niejako jestem uziemiona. Wychodzę tylko od czasu do czasu na balkon, by spojrzeć na nurkujące w jeziorze kaczki i pana z synkiem puszczających na wodzie zdalnie sterowany statek…


Komentarze
Pokaż komentarze (4)