Dla niektórych tylko…, dla bardzo wielu niestety jeszcze… 500 dni pozostało do końca kadencji obecnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Został wybrany głosem wyborców oddanym w dniu 23 października 2005 r., a zaprzysiężony w dn. 23 grudnia 2005 r.
W czasie swojej prezydentury Prezydent zawetował dotychczas 17 ustaw, a 14 skierował do Trybunału Konstytucyjnego...
Dziwna to prezydentura, jak i dziwna, niespotykana nigdzie indziej była sytuacja, gdy dwa najważniejsze stanowiska w kraju pełnione były przez długi czas dwóch lat przez dwóch braci bliźniaków. Na szczęście to już przeszłość, która nie wróci, a wszelkie wysiłki braci skupiają się już tylko na zwiększeniu szans Prezydenta na honorowy wynik w walce o reelekcję.
Myślę, że wszyscy zdają już sobie sprawę, że na sukces nie ma już szans, od lat bowiem notowania Lecha Kaczyńskiego są na tak niskim poziomie, że rozwiewają wszelkie nadzieje. Ale czy prezydent stanie w ogóle do walki? Nie jest to wcale takie pewne, wszak nie ogłosił jeszcze oficjalnie swojego startu. Z drugiej strony przegrana byłaby bardzo bolesna zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę specyficzną nadwrażliwość obu braci na wszelkie niepowodzenia, a tu jest ono oczywiste. Z innej strony nie widać z tamtej formacji politycznej innego kandydata, na tyle dobrego, by jego szanse były liczące się i na tyle godnego, by mógł w oczach prezydenta go zastąpić w walce o stanowisko.
Przez dotychczasowy okres prezydentury Lech Kaczyński kilkakrotnie próbował zmienić swój wizerunek, który tak bardzo źle oceniany jest w sondażach przez opinię publiczną,. Na nic jednak zdały się kolejne zmiany osób za to odpowiedzialnych, nawet ściągnięty w tym celu z Parlamentu Europejskiego Michał Kamiński musiał w końcu dać za wygraną. Nie da się…., po prostu nie da się, bo naturę ludzką pewną swojej nieomylności i utrwaloną przez lata w przeświadczeniu, że ma zawsze rację, nie da się zmienić. Trudno też byłoby oderwać własne poglądy polityczne od tego, co podpowiada ktoś z boku, ktoś bardzo bliski i od zawsze mający niezwykle silny wpływ na to co się mówi i robi.
Wkrótce do wyborów będzie już tylko rok, a co za tym idzie rozpocznie się ostatnie okrążenie tej kadencji. Zawodnik nie wydaje się być w złej formie, ale przecież jak naprawdę jest tego nie wiemy, bo z bezwzględnym uporem odmawia ujawnienia pełnych, rzetelnych danych o swoim stanie zdrowia. Coś mi jednak podpowiada, że inni kandydaci na prezydenta będą chcieli to wykorzystać i ujawnią wszelkie szczegóły, stawiając tym samym Lecha Kaczyńskiego w niezręcznej sytuacji.
Zapowiada się ciekawe 14 miesięcy, aż do dnia wyborów. A potem w historii Polski zakończy się definitywnie pewien etap, któremu nawet niektórzy przypisali już nazwę (ciekawe, czy się przyjmie…?).
Jedno jest pewne, że doświadczenia ostatnich lat będą stanowić przestrogę przy podejmowaniu kolejnych, nieprzemyślanych i zbyt łatwowiernych decyzji politycznych przy urnie wyborczej. Nie każdy bowiem, kto był dość popularnym Ministrem Sprawiedliwości, ale już bardzo kiepskim Prezydentem stolicy, sprawdzi się na tak wyeksponowanym miejscu, jakim jest stanowisko Prezydenta Rzeczpospolitej.


Komentarze
Pokaż komentarze (98)