Do wszelkich słodkości podchodzę nieufnie,
Komplementów i pochwał nie za wiele lubię,
Gdy ktoś słodko prawi… stygnę w gotowości,
Czuję brak szczerości i wietrzę obłudę...
Ostre bywa słowo, cukier ponoć krzepi,
Ja tam wolę ostre, nie na słodko danie,
Od słodkości mdli mnie… i wszystko się lepi,
Od takiej słodyczy, chroń mnie dobry Panie…
A gdy ktoś o sobie mówi, że jest słodki,
To dobra okazja by przypomnieć właśnie,
Że najczęściej słodkie bywają… idiotki,
I niejeden temu twierdzeniu przyklaśnie…
♦ ♦ ♦
Wygląda na to, że komuś w głowie się przewróciło, jeśli uważa, że został czyjąś muzą... Dobre sobie, skąd w ogóle taki pomysł ?
Ach, to pewnie takie niespełnione marzenia, bo chyba nie... hm... urojenia, prawda? Skądże znowu... ;-)
Wyrażam wdzięczność ogromną za rozgłos nadany mojej niezgrabnej, niedoskonałej acz niewinnej poezji. W dzisiejszych czasach tak trudno się przebić z takim przekazem przez gąszcz informacji, a tu już na 2-ch blogach o mnie, skromnej wierszokletce, piszą...
Jam tego niegodna... ;-)
Anita


Komentarze
Pokaż komentarze (31)