Anita Anita
45
BLOG

PiS ma problem...

Anita Anita Polityka Obserwuj notkę 75

Niewątpliwie PiS znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, w której nie ma po prostu dobrego wyjścia...

Z jednej strony wystawia do wyborów Lecha Kaczyńskiego, bardzo niepopularnego prezydenta, który nie ma poparcia nawet wśród wielu z tych, co na niego głosowali 5 lat temu.  A jeszcze może się zdarzyć, że gdyby PO wysunęła ostatecznie na kandydata w wyborach prezydenckich Radosława Sikorskiego, byłoby to dla Lecha Kaczyńskiego dodatkowyo upokarzającym ciosem, z uwagi na jego głębokie animozje w stosunku o tego polityka.

Ponadto żaden z dotychczasowych sondaży nie daje odchodzącemu Prezydentowi szans na wygranie wyborów, a wierzących w jego wygraną ze świecą by szukać, chyba że tu na Salonie...;) Pewna przegrana kolejnych już wyborów (ile ich już było...) pogrąży do reszty PiS i zniweczy jego nadzieje na poprawę wyników w kolejnych wyborach parlamentarnych oraz wcześniej, samorządowych. To byłby i z pewnością będzie definitywnym końcem braci Kaczyńskich w polityce. Krytyków przywództwa  partii nie da się już uciszyć, braknie bowiem argumentów oraz wsparcia ze strony "swojego" prezydenta, którego nie będzie. To było słabe bo słabe, ale jednak spoiwo rozlatującej się, opuszczanej przez co bardziej światłych czlonków, partii.

Z drugiej strony nie wystawienie przez  PiS kandydata w wyborach też byłoby oznaką słabości partii już na samym starcie. Oddanie prezydentury walkowerem całkowicie podkopałoby morale tych, co jeszcze przy PiS trwają. Nawet, jeśli stałoby się to w aksamitny sposób np.  "z powodów zdrowotnych".

Nie wierzę, że Jarosław Kaczyński nie zdaje sobie z tego sprawy. On już wie, że przegrał i przeczuwa, że rychło rzucą mu się do gardła ci, ktorzy upatrują w jego upadku szansę przejęcia schedy. Kto bedzie tym pierwszym...? Być może Zbigniew Ziobro, mający wygodną pozycję obserwatora z boku, któremy nie będzie można w żadnej mierze przypisać udziału w porażkach wyborczych. Czy nastąpi to za rok, czy trochę później, to naprawdę nie ma już większego znaczenia, bo to tylko kwestia miesięcy po przegranych wyborach.

Czekają nas bardzo ciekawe dwa lata. To wystarczający czas, by sytuacja się wyjaśniła, a niezdolni do doprowadzenia formacji politycznej do osiągania sukcesów wyborczych przywódcy strąceni w odchłań zapomnienia. Młode wilki już się zmawiają szczerząc kły...;-)

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (75)

Inne tematy w dziale Polityka