No cóż, jeśli ktoś spodziewał się tutaj zdjęcia przedstawiającego tytułową sytuację to spotka go zawód. Przynajmniej u mnie. Jednak nie byłabym taka pewna, że zdjęcie takie nie znajdzie się prędzej lub później gdzieś w sieci, a potem tu w Salonie, by uchachać internetową gawiedź. Ostatnio to jej główna rozrywka, wielce wysublimowana, inteligentna tylko tak jakoś… inaczej, nie w dosłownym tych słów znaczeniu.
Na razie gawiedź musi więc zadowalać się zdjęciami głównego konkurenta ich wielbionego kandydata, a to pchającego taczkę przy budowie domu letniskowego, a to przeglądającego książkę odwróconą do góry nogami (zresztą udowodniony fotomontaż), a to zdjęciami z żoną robionymi w całkowicie prywatnych sytuacjach.
No tak, ich kandydat zdjęć tego typu pewnie nie ma… za dużo lub wcale. To musi być jednak dla nich dość irytujące, że „tamten” kandydat ma własną rodzinę i to liczną i wspaniałą, z której wraz z żoną może być dumny, trudzi się pracą fizyczną przy letnim domu, chodzi z żoną na zakupy czy pływa z nią kajakiem.
Tak… śmiejcie się bo tylko tyle wam pozostało, każdego dnia bowiem coś tracicie, a to kolejne stanowiska do obsadzenia, a to punkty w sondażach przedwyborczych a to nadzieję, że odbudujecie kiedyś swoją IV RP, o której nie chce już nawet wspominać wasz przywódca, a wkrótce stracicie nawet ten ostatni przyczółek wpływów - TVP. To tylko kwestia czasu, którego każda godzina bije przeciw wam nieubłaganie.
I to jest wielce pocieszające...


Komentarze
Pokaż komentarze (42)