Anita Anita
101
BLOG

Prezes...

Anita Anita Polityka Obserwuj notkę 103

 

 

Muszę przyznać, że czytając notki i komentarze zwolenników PiS-u zaczyna mi być ich nieco żal, bo nie mają lekko, oj nie mają…
 
Zaczęło się od kampanii wyborczej i numeru, jaki im wyciął prezes z rzekomą przemianą charakteru, ogłoszeniem zakończenia wojny polsko-polskiej, przymilaniem się lewicy poprzez pochwały Gierka oraz zmianę wobec nich nazewnictwa. Ile to trzeba było wygibasów słownych by to jakoś tłumaczyć, przekonywać o prawdziwości tej niezwykłej „przemiany” i nowym wizerunku, który tak naprawdę przecież nowy nie jest, tkwił jedynie głęboko dotąd skrywany, gdyż prezes jest z natury człowiekiem zgodnym i łagodnym…
 
Potem, gdy po przegranych wyborach maska opadła pokazując znaną wcześniej twarz też nieźle  musieli  się gimnastykować, by jakoś to nie tylko samemu przełknąć ale i innym dać odpór usprawiedliwiając kolejną przemianę, a może raczej powrót do przeszłości czyli normalności.
 
Pozbywając się z najbliższego otoczenia umiarkowanych w poglądach współpracowników i zastępując ich partyjnym betonem wprawił prezes swoich zwolenników znów w konsternację, no bo jak logicznie uzasadnić ten krok, skoro wcześniej za niego właśnie się prezesa głośno wychwalało…?
 
Ale mało tego, niemal z każdym dniem, z każdym wystąpieniem publicznym czy wywiadem w mediach prezes odlatuje coraz mocniej, jego zachowanie i słowa stają się  jeszcze bardziej nieobliczalne i niegodne rasowego polityka, a w szczególności lidera największej partii opozycyjnej. Stroi fochy, obraża się na cały świat i obraża innych, judzi oraz podburza, jak ostatnio w sprawie krzyża.
 
Kwestionując podjętą przez wyborców Bronisława Komorowskiego decyzję, że jest jakoby „nieporozumieniem” sam nie widzi, że gdyby to on wygrał wybory w wyniku fałszywej przemiany, po której już śladu przecież nie ma, to byłoby dopiero nie tylko nieporozumienie, ale wręcz przewrotne i podstępne oszustwo.
 
Zwolennicy PiS dokonują więc coraz to większych akrobacji, by jakoś to wszystko ogarnąć i starać się zrozumieć. Bo muszą wpierw sami zrozumieć, by potem móc to logicznie uzasadnić i przekazać innym w duchu, że jest to przemyślana dogłębnie strategia, a nie stopniowa utrata kontaktu z rzeczywistością, na jaką zdaje się wyglądać.
 
Czytam więc te wszystkie komentarze i notki i mam przyznaję, całkiem niezłą rozrywkę. Bo chociaż z jednej strony mi ich żal, to z drugiej mają przecież czego chcieli. I czekam każdego dnia na nowe wieści o tym co prezes znów chlapnął, czym kolejny raz wszystkich zaskoczył lub czym głęboko zaniepokoił albo nawet przeraził i jaki to powoduje rozpaczliwy popłoch w szeregach jego zwolenników czy może raczej wyznawców.
 
Tak…, wygląda na to, że gdyby nie było prezesa należałoby go po prostu wymyślić…  Bo o kim innym tak chętnie pisaliby internauci, prasa i inne media, kto inny dostarczałby im tak obficie tematów...?  ;)                                                                   
 
Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (103)

Inne tematy w dziale Polityka