Anita Anita
65
BLOG

Ostateczna rozgrywka

Anita Anita Polityka Obserwuj notkę 37

Tak można nazwać to, co dzieje się obecnie w największej opozycyjnej partii PiS między obecnym prezesem a byłym wiceprezesem tej partii. Niezmiernie rzadko dochodzi bowiem do sytuacji, aby członek partii a w dodatku poseł wnioskował do Komitetu Politycznego o skierowanie do partyjnej komisji etyki dwóch czołowych polityków tej partii w dodatku, z których jeden - Jarosław Kaczyński jest jej prezesem, a drugi Jacek Kurski  znanym i kontrowersyjnym posłem - obu za złamanie art. 16. zasad etycznych Pis, stanowiącym, iż członkowie partii, wobec innych jej członków kierują się zasadą koleżeństwa i solidarności.

Ludwik Dorn zawieszony od 10 już miesięcy w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości, co jest swoistym rekordem godnym Księgi Guinnessa, stracił cierpliwość, jaką do tej pory wykazywał wobec kierownictwa swojej partii, sprowokowany przez wypowiedzi partyjnych towarzyszy jakie pojawiły się w mediach na jego  temat.

W piatek Jarosław Kaczyński  w  porannych radiowych „Sygnałach dnia" powiedział:

Ludwik Dorn jest człowiekiem, który złamał pewne reguły gry w sposób drastyczny, no łamie je niestety także w innych dziedzinach życia i to być może doprowadzi do dalszych konsekwencji. (...) Nie chcę o tych sprawach mówić, ale można było zresztą o nich też przeczytać w prasie. (...) Nie będę mówił, o co chodzi, ale w każdym razie mamy tutaj do czynienia z takim kryzysem osoby, wielostronnym.   

Również tego samego dnia w wypowiedzi w innej stacji radiowej Jarosław Kurski wyjaśnił, że za „inne dziedziny życia" należy uznać "sprawy uregulowania zobowiązań związanych z poprzednim małżeństwem", przyznając pośrednio dziennikarce, że dotyczy to nie płacenia alimentów.

Jarosław Kaczyński, wkraczając w prywatną sferę życia Ludwika Dorna niewątpliwie zdawał sobie sprawę, co wywołają jego słowa. Być może nawet, wobec braku pomysłu na inne rozwiązanie sprawy zawieszenia Ludwika Dorna w prawach członka partii uznał, że ten ujmie się honorem i wobec takiego ataku sam odejdzie z partii, co PiS-owi byłoby bardzo na rękę.

Jacek Kurski, wiernie oddany prezesowi PiS i pragnący swoją wiernością zaskarbić sobie większe względy, przyłożył swoją rękę do zamysłu Jarosława Kaczyńskiego mówiąc to, czego tamten nie wyraził dostatecznie precyzyjnie.

Nie mam żadnych wątpliwości, kto z tej ostatniej rozgrywki, a raczej już otwartej wojny, między Jarosławem Kaczyńskim a Ludwikiem Dornem wyjdzie zwycięsko, ale ciekawe będzie zobaczyć, w jakim stylu to się zakończy, kto komu i jakie jeszcze zada ciosy i jak to wpłynie na wizerunek PiS oraz wewnętrzną sytuację w tej, nie mogącej się podźwignąć z głębokiego kryzysu po przegranych wyborach, partii. Chyba, że partia rozpatrywać będzie wniosek L. Dorna przez kolejne długie miesiące, jak czyni to wobec niego samego....

 

Anita
O mnie Anita

e-MAIL                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (37)

Inne tematy w dziale Polityka