Otrzymałam maila od jednego z blogerów Salonu24, który - nie ukrywam - wstrząsnął mną swoją treścią. Mam zgodę na wykorzystanie jego treści do opisania tego w notce, co niniejszym postanowiłam po namyśle uczynić. Otóż wynika z niego, że bloger ten dokonał samounicestwienia czy też jak można inaczej to nazwać – samobójstwa wirtualnego - nicka, pod jakim występował w Salonie.
O tym, że Infidel, bo o nim mowa, od dawna zmagał się ze swoim uzależnieniem dotyczącym blogowania Ci, którzy znają jego blog doskonale wiedzieli, gdyż pisał o tym niejednokrotnie. Dręczyło go poczucie winy, że blogowanie / komentowanie okradają go z cennego czasu, przez co zaniedbuje swoje inne obowiązki – rodzinne i zawodowe. Tak się pewnie działo, lecz nie potrafił wcześniej, mimo podjęcia już kilku prób, zwalczyć tego uzależnienia w sposób skuteczny i ostateczny. Pisał o swojej słabości przyrównując ją do choroby duszy i o trudnościach jakie ma z jej pokonaniem.
Cóż, wielu, a może nawet bardzo wielu z nas, jest w mniejszy lub większy sposób uzależnionych od blogowania. Jak zmienia to nasze codzienne życie w realu, każdy wie najlepiej i zna cenę, jaką za to płaci. Nie można lekceważyć wpływu internetu, a w szczególności pisania blogu i uczestniczenia w komentowaniu na innych blogach, na nasze życie i obowiązki, jakie mamy względem innych i samych siebie. Potrzeba nieraz odwagi i siły, aby z tym skończyć, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli. Tak pewnie działo się z Infidelem. Wiedział, że zakłóca to mu funkcjonowanie na tyle, że chciał z tym skończyć, ale postanowić a zrobić to skutecznie - to nie to samo.
Potrzebny był impuls, który spowodował, że wyzwoliły się dodatkowe negatywne emocje, które ułatwiły mu zrealizowanie tego, co mu się do tej pory nie udawało. Tym impulsem okazał się Nowy Salon24, a właściwie niefortunne przejście do niego i to co się działo i nadal trwa. By nie móc powrócić do pisania swojego blogu, a nawet powstrzymać się od komentowania, wobec fiaska poprzednich prób, Infidel zrealizował przemyślny plan, który nie jest niczym innym jak właśnie uśmierceniem Infidela w Salonie24.
Jak tego dokonał? Oto jego autorski przepis:
Najpierw wszedł w „zmień hasło”, a w miejsce adresu wpisał lipny adres mailowy, aby nie doszło wysłane poprawne hasło z funkcji „przypomnij hasło”. Następnie wpisał hasło, którego nie sposób zapamiętać i zaakceptował OK. System zwrócił mu informację, że hasła muszą być identyczne, więc poprawił hasła, wpisując kombinację, którą mógł bez większego kłopotu powtórzyć zaraz po wpisaniu hasła w pierwsze pole. Udało się, hasło zostało zmienione, ale nie zostało przez niego zapamiętane i nie można poprosić o jego przypomnienie, bo będzie wysyłane ono na lipny adres mailowy.
Tak Infidel dokonał swojego unicestwienia i pozbył się możliwości cofnięcia własnej decyzji, gdyby nawet tego chciał.
Samobójstwo to czasem wyzwolenie duszy – tak brzmiało ostatnie zdanie maila od Infidela. On już się wyzwolił, kto będzie następny…?
Komentarze
Pokaż komentarze (41)