Marcin Kacprzak się morduje na swoim blogu z całą salonową czerwienią, na własne życzenie, demokrata od siedmu boleści:-)
A Legia Warszawa morduje się na swoim boisku z Włochami, też w sumie na własne życzenie, bo mogli oddać walkowerem. Ale o to mniejsza.
Ważniejsze jest to co kiedyś tutaj, na blogu już opisałam, a mianowicie transfer Ojamy. Dzięki Ci Panie Boże na niebie za to, że nad nami czuwasz, a także za to, że pan prezes Leśnodorski zawierzył skautingowi Lecha Poznań, i postarał się o to, żeby Heniu Ojamaa trafił do warszawskich. Wtedy pisałam o nim od strony charakterologicznej, ale ta strona charakterologiczna przekłada się też na poziom sportowy.
Martwi mnie trochę, że lansujemy u siebie taką filozofię dopasowania transferowanego piłkarza do zespołu, i do Poznania, bazowania na jakichś prywatnych opiniach zaufanych ludzi, a jednak mało brakowało a on by do nas trafił. Z drugiej strony warto było trzymać ciśnienie, i z tego punktu widzenia możliwe, że Piotr Rutkowski jest bardziej dojrzały niż do tej pory sądziłam.
Są jednak znaki na ziemi, wystarczy je tylko dostrzegać, że tak filozoficznie zakończę.




Komentarze
Pokaż komentarze (38)