
Nikozja. Brama Famagusty
Nasze Polaków rozważania historyczne zwykle kończą się narzekaniem na naszą geopolityczną lokalizację, która zawsze stoi na drodze do wielkości. Jest w tym trochę racji, bo z dwóch stron mamy dwa nienasycone imperializmy, a w środku my. Jedni obrali kierunek "... nach Osten " a drudzy "...na Zapad " I tak to trwa od ponad dwóch stuleci. A przecież nie zawsze tak było, był czas jagiellońskiej wielkości wbrew geograficznemu położeniu. Wystarczy rzut oka na historyczną mapę Europy i okaże się, że wiekszość krajów ma kiepską lokalizację. Anglicy bili się z Francuzami, Niemcami i Hiszpanią. Z Francuzami to wojowali nawet sto lat i kiedy się wojna skończyła to nikt chyba nie wiedział kto zaczął i o co poszło. Niemcy wyrwali kawałek lądu Duńczykom, Austriakom skórę przetrzepali, dzięki czemu mamy w Berlinie katolicką katedrę dla " adoptowanych " przez Fryderyka Wielkiego, śląskich katolików. W czasie I wojny światowej Niemcy snuli wizję utworzenia z Belgii kolejnego landu. Połowa Europy biła się z Turkami i tak się to plotło przez stulecia. Weźmy dla przykładu taki maleńki Cypr, wyspę Afrodyty, ten to ma dopiero położenie, które niewiadomo czy jest korzystne, czy nie ? Kogóż tam nie było ? Jakiż to najeźdzca deptał żyzne cypryjskie ziemie, dające plony dwa razy do roku. Potwierdzam, bo nierzadko jest się świadkiem żniw na przełomie kwietnia/maja.

Majowy Cypr, pora żniw
Położenie tak bliskie odwiecznego wroga, że z północnego Cypru, przy dobrej pogodzie można obejrzeć Anatolię. Zatem leżąca na szlaku pielgrzymkowym do Mekki wyspa, musiała wpaść w paszczę bisurmanów. To było jednak później. Wcześniej przez Cypr przetoczył się cały europejski walec historyczny. Był więc rzymską prowincją, potem przypadł Konstantynopolowi, zdobyty przez najsłynniejszego krzyżowca, Ryszarda Lwie Serce, został dość szybko sprzedany templariuszom, ci zaś przehandlowali go rodowi francuskich Lusignanów, którzy blisko 300 lat władali wyspą.

Nikozja. Katedra św. Zofii, obecnie meczet Selima.
Potem przyszli chciwi Wenecjanie, którzy wyciskali z Cypru, tyle ile wycisnąć się dało, dając w zamian niewiele. Wenecja była najbardziej cynicznym tworem państwowym, dawali wszystkim i byli w stanie sprzedać każdemu czyjąś ostatnią koszulę.

Nikozja Północna. Karawanseraj. Wielki Zajazd.
Oficjalnie republika chrześcijańska, a z sułtanem trzymali sztamę i w odpowiedzi na fejk newsa o zdobyciu przez Turków Malty kazali radośnie bić w dzwony, zarządzając w mieście karnawał. Jednocześnie łódź kurierska wyruszyła do Stambułu wioząc sułtanowi list gratulacyjny.

Nikozja, meczet Omara
Nie na wiele się to jednak zdało bowiem sześć lat później w sposób niezwykle krwawy Turcja odebrała Wenecji Cypr, a odciętą głowę Nicolasa Dandolo - nieudolnego obrońcy Nikozji, najbardziej ufortyfikowanego miasta ówczesnej Europy - odesłano do Famagusty jako zapowiedź przyszłego losu dzielnych obrońców miasta.

Famagusta, katedra św. Mikołaja, miejsce koronacji królów Cypru i królów Jerozolimy. Obecnie meczet zdobywcy Famagusty Lali Paszy
Famagusta skapitulowała 31 lipca 1571 roku, zapoczątkowując trzystuletnie rządy Turków. Cena jaką zapłacili obrońcy Famagusty za wierność chorągwiom Św. Marka była straszliwa. Najokrutniej zdobywca Famagusty, Lala Pasza, obszedł się z dowódcą obrony Markiem Antonio Bragadinem, którego żywcem obdarto ze skóry, a wykonaną ze skóry kukłę w stroju paradnym obwożono po Famaguście na ośle. Takie to były pohańskie obyczaje wojenne. Ofiara Famagusty w ogólnym rozrachunku nie okazała się jednak daremna.

Przed katedrą św. Mikołaja. Miejsce kaźni Marka Antonio Bragadina
Uświadomiła skłóconej, rozdzieranej sprzecznymi interesami Europie zagrożenie jakie stanowiło Imperium Osmańskie. Umożliwiła papieżowi Piusowi V zawiązanie Swietej Ligi i rozpoczęcie po bitwie pod Lepanto kruszenia anachronicznego państwa Osmanów, przed którym przez kilka wieków drżała cała chrześcijańska Europa. Niestety powiedzenie, że historia powtarza się jako farsa nie znajduje dziś potwierdzenia. Re - rekonkwista muzułmanów w Europie nie jest farsą i żadnego zabawnego happy endu nie będzie. Tylko jak to durniom politycznym uświadomić, kiedy oni najlepszy instrument uprawiania polityki odnajdują na platformie " X " i Fejsbuku.

Fortyfikacje Famagusty
PS.Kończąc tą nieco długą notkę trzeba wspomnieć o naszych związkach z Cyprem. Nie chodzi tu wcale o nasze obecne masowe wyjazdy na Cypr all inclusive lub " obiadokolacje " Dla nas Cypryjczyk to zawsze był gość w dom Bóg w dom. Wszak na przesławnej " Uczcie u Wierzynka " zorganizowanej przez Kazimierza Wielkiego, pośród wielu znamienitych gości znajdował się król Cypru, Piotra I Cypryjski. Proszę zauważyć, mamy rok 1364, a my już Cypryjczykom organizujemy w Krakowie pobyt all inclusive. A tu jakiś hycel z Sopotu będzie nam wciskał, że " Polska to nienormalność.






Weneckie bastiony i mury obronne Nikozji




Komentarze
Pokaż komentarze (9)