Anonimowy Obywatel Anonimowy Obywatel
418
BLOG

Jak walczyć z "językiem nienawiści"?

Anonimowy Obywatel Anonimowy Obywatel Polityka Obserwuj notkę 0

Jedno z najlepszych kazań, jakie słyszałem, dotyczyło ewangelicznej przypowieści o zbożu i chwaście. Najlepsze kazania, to takie, które zostają w głowie. Na polu rosną – kąkol i pszenica. Kąkolu nie wyrywa się, aż do żniw. Wtedy dopiero wszystko zbiera się, a pszenicę oddziela od chwastów.

 
Z tej historii można wyprowadzić dwa sposoby postrzegania zła. Z jednej strony warto przypomnieć, że w czasie żniw chwasty zostaną bezlitośnie spalone. Z drugiej – autor przypowieści pokazuje, jak w okresie wzrostu, pozwala się chwastom rozwijać razem ze zbożem. Korzenie jednych i drugich są bowiem na tyle splątane, że wyrywanie spowoduje zniszczenie obu. Zboże rozwija się, owocuje w bezpośrednim sąsiedztwie szkodzącego mu organizmu. W rzeczywistości chwast nie jest dla pożytecznych roślin bezpośrednim agresorem. Jego szkodliwość polega na zagarnianiu dla siebie dostępnej przestrzeni i zasobów potrzebnych do życia. „Zagłusza” on rosnące zboże.

 
Samoistnie nasuwająca się ocena wskazuje, że ze złem można walczyć na dwa sposoby:
Fizycznym, bieżącym, bezpośrednim wysiłkiem próbować je eliminować.
Z drugiej strony, na wszelkie sposoby poszerzać przestrzeń dobra.

 
Druga opcja jest o wiele trudniejsza, narażona na ryzyko i pełna niepewności. Ale w opcji pierwszej – niechybnie – zło niszczymy razem z istniejącym dobrem.

 
Dyskusję publiczną ostatnio wypełnia „spór” – czy należy filtrować internet na okoliczność zwalczania „języka nienawiści'?
Pierwsza refleksja wskazuje tu na prostackość postawionej kwestii. Jednym z najgroźniejszych chwastów dyskusji społecznej są tematy zastępcze. Można nad nimi spierać się przez przez określony czas, zajmować sobie głowę, wydatkować energię na konstruowanie różnych argumentów za i przeciw. Jednakże nie wynikają one z realnie istniejącego stanu rzezy. Z kolei - ich rozwiązanie – jeśli w ogóle istnieje – nie prowadzi do żadnych konstruktywnych efektów. W temacie zastępczym można jedynie ugrzęznąć, czasem zapętlić się, czasem wyjść na następny zastępczy temat.

 
Język nienawiści w życiu publicznym nie powstał w internecie. Obawiam się, że jego źródłem są głowy osób wypowiadających się z agresją (istnieje przecież agresja słowna i agresja myślenia) o przeciwnikach ideowych lub politycznych. Jeśli zablokujemy odpowiednie wypowiedzi w sieci komputerowej (co oczywiście technicznie jest niemożliwe oraz budzi sprzeciw miłośników wolności słowa), nienawistna dyskusja i sposób myślenia przeniosą się na jakiś inny nośnik informacji. Spirala nienawiści nakręca zaś sprężynę gwałtownych zachowań. Na końcu tej drogi prędzej czy później pojawia się zbrodnia.

 
Chciałbym więc zachęcić do refleksji nad poszerzeniem przestrzeni dobra w życiu publicznym. Nie wiem – czy mam jakąkolwiek szansę na sukces. Jednakże moim zdaniem liderzy polityczni powinni aktualnie zająć się raczej bieżącymi skutkami „mordu łódzkiego”. Tzn. należy szybko osądzić sprawcę. I podziękować za uczestnictwo w polityce osobom, które zamiast sensownych programów działania i akcji dla dobra wspólnego, trenują ciętą (nożem) ripostę, niekulturalne happeningi na blogach, w radio i telewizji, życzenia wszystkiego złego dla osób wyrażających odmienne poglądy lub po prostu uczestniczących w innych grupach zapaleńców. Być może też niektórzy urzędnicy państwowi, odpowiedzialni za brak właściwej troski policji nad miejscami uprawiania polityki, powinni zostać skłonieni do kontynuowania kariery poza strukturami państwa?

 
Druga wskazówka dla osób zajmujących sobie głowę polityką dotyczy zmiany postawy. Przydało by się bowiem w naszym kraju, najpierw stworzyć, a potem dyskutować i realizować jakiś plan działania. Naiwniacy nazywają to programem politycznym. Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że dyskusja i spór nad realnymi pomysłami dla dobra wspólnego są o wiele bardziej konstruktywne od konfrontacji słowem i czynem. Rywalizacji toczonej wyłącznie dla popularności i zdobycia władzy. Pogardy zamiast rzeczowej krytyki w stosunku do poglądów przeciwnika.

 
Poza tym – kto powiedział, że system społeczny mają tworzyć przeciwnicy, a jego efekty są uzależnione od czyjejś wygranej w walce?
Odbiorcy „wygłupu” politycznego – działając w tym samym duchu, mogli by odciąć siebie od negatywnego przekazu. Nie poświęcać zbyt wiele uwagi przekomarzaniom politycznym, toczonym w telewizjach i na portalach. Z rodziną i znajomymi dyskutować raczej na temat swojego samopoczucia oraz spraw aktualnie do załatwienia, prac do wykonania, systemu, który można tworzyć nie niszcząc. W ten sposób „język nienawiści” stanie się „monologiem nienawiści” i będziemy mieli problem z głowy... Pobożne życzenia frajera...

Anonimowy Obywatel - cały czas zastanawiam się nad sobą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka