Anonimowy Obywatel Anonimowy Obywatel
552
BLOG

Czwarta władza nie ponosi odpowiedzialności

Anonimowy Obywatel Anonimowy Obywatel Polityka Obserwuj notkę 5

Od kilku dni obserwuję niezwykle bulwersujące zachowanie dziennikarzy pewnej rozgłośni radiowej. W blokach reklamowych stacji pojawiają się słynne spoty PiS, krytykujące premiera ("Panie premierze Tusk, panu już dziękuję"). 

Jak to płatne reklamy – emitowane są w blokach między seksistowską zajawką płatnego internetu i poradami dla pań, które mają problem z wypróżnianiem. Ale tylko przed spotem PiS, męski, smutny głos zapowiada, że redakcja nie ponosi odpowiedzialności za formę i treść prezentowanego nagrania. Rozgłośnia należy do korporacji gazety przewodzonej przez znanego jąkałę – nieustraszonego nonkonformisty, bojownika o wolność słowa. 

Mniejsza z tym, że od wczoraj, w serwisach informacyjnych (więc już nie w blokach płatnych reklam) rzeczona stacja nadaje ekscytujący news – „już jest odpowiedź” społeczeństwa na spoty PiS. Słyszymy jakoby „anonimowy internauta”  umieścił ripostę na akcję tej populistycznej partii. Słyszymy fragmenty nagrania. Dowiadujemy się też, że rzeczone materiały są otwarcie dostępne na portalu internetowym redakcji. 

Nie trzeba być wybitnym intelektualistą, ba – wystarczy nie być upośledzonym w stopniu średnim, by skojarzyć, że dana stacja radiowa – pracujący w niej tzw. dziennikarze – wykonują grubo ciosaną prorządową agitkę, jak za czasów, gdy na każdej ulicy i w każdej pegeerowskiej chałupie tzw. szczekaczki nadawały peany na cześć władzy ludowej i nieustraszenie ścigały każdy przejaw zaplutej reakcji. 

Przy okazji jednak redakcja nie zapomina, że z czegoś trzeba żyć. Sprzedaje więc swoją markę i miejsce w drogocennej częstotliwości fal eteru obleśnym działaczom PiS, płacącym żywą gotówką za swoją reklamówkę. Aby nie popaść w niełaskę koncernu (nie stracić swojej pracuni z pensyjkami na koniec miesiąca) od swej sprzedajności w tę stronę, morowo się odcina.

 Jakie to słodkie. Jakie durne. Jakie dziwne. Pracownicy wskazanej redakcji uchodzą w swoim środowisku za dziennikarzy i tzw. ludzi mediów. Robią wszakże (w Polsce rozróżnia się „pracę” i „robotę”) audycje, reportaże, wywiady, dyskusje, komentarze. W rzeczywistości są zaś tylko ludźmi do wynajęcia, jak pięćdziesięcioletnie kobiety czekające na swoją szansę przed świtem w ciemnych bramach na warszawskiej Pradze. 

Nie ważne – publikują prawdę czy kłamstwo. Ich po prostu można kupić. Kwestia – za ile? Nie wiem czy w Polsce są jeszcze jacyś normalni dziennikarze czyli (za Wikipedią) osoby zajmujące się przygotowywaniem i prezentowaniem materiałów w środkach masowego przekazu. Pewnie tak. Ale siła ich działania jest, zdaje się mizerna. I – co za idiota nazwał ją „czwartą władzą”?

 

Anonimowy Obywatel - cały czas zastanawiam się nad sobą.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka