Komisja przyjęła "wyjaśnienia" Glapińskiego za dobrą monetę i zbytnio nie naciskała. Już wtedy jednak byłem pewien - oni zrobią wszystko by uwalić śledztwo w sprawie mafii paliwowej. Dlatego wydarzenia, które nastąpiły później za bardzo mnie nie zaskoczyły.
Było dla mnie jak najbardziej logicznym, że podczas negocjacji PiSu z PO najważniejszy dla Kaczyńskiego był monopol w służbach, prokuraturze i MSWiA. Kaczyński mówił to otwarcie w mediach - "musimy mieć ten trójkąt". PO się na to nie zgodziła (politycy PO pamiętają lata 90te i "interesy" Kaczyńskiego), zgodziła się za to Samoobrona i LPR, dzięki czemu powstała koalicja na którą czekała cała Polska.
Nie zdziwiło mnie to, że komisja ds. Orlenu nie została reaktywowana i do dziś nie zostało wyjasnione w jaki sposób powstała mafia paliwowa ani którzy politycy brali od niej pieniądze. W czerwcu 2007r. podczas kolejnej kłótni wewnątrzkoalicyjnej Roman Giertych zapowiedział złożenie wniosku o reaktywację komisji, jednak do tego nie doszło. Zabrakło czasu, bo niedługo później sejm przyjął uchwałę o samorozwiązaniu.
Nie zdziwiło mnie także, że jedną z pierwszych poważnych operacji przeprowadzonych przez Ziobrę w prokuraturze było rozbicie zespołu Marka Wełny zajmującego się mafią paliwową. Był to zespół 14 prokuratorów kierowany przez człowieka, który z mafią paliwową walczył od 4 lat i doprowadził do postawienia przed sądem mafiozów paliwowych z Pomorza. Po objęciu władzy przez PiS ze śledztwa wyłączano kolejne wątki i odsyłano do regionalnych prokuratur na terenie całego kraju. Prokurator Marek Wełna napisał list do Ziobry, w którym skarżył się, że śledztwo jest topione. Po tym liście został odsunięty na boczny tor, a zespół się rozpadł.
Trochę zdziwiło mnie natomiast to co stało się niedługo później - prokurator Wojciech Miłoszewski został wezwany do Warszawy i w siedzibie PiSu zapoznał z aktami dotyczącymi mafii paliwowej J.Kaczyńskiego. Zdziwiło mnie to dlatego, że Ziobro podłożył się jak ostatni idiota, a nie to, że Kaczyński chciał te akta przejrzeć. W tych aktach pojawia się bowiem nazwisko Kaczyńskiego i innych PiSowców; poza tym są tam zeznania pewnego świadka na temat prowizji wypłacanych przez rosyjską firmę BMT od każdej baryłki ropy dostarczonej do Orlenu. Prowizję tę spółka BMT wpłacała na konto spółki Brends, której założycielem był Jerzy K. Na początku lat 90tych Jerzy K. był właścicielem spółki Solo, która jako pierwsza dostała koncesję na obrót paliwami. I wszystko jasne.
Dlatego nie dziwi mnie to co się dzieje od kilku dni - ta rozpaczliwa walka PiSu o immunitet Ziobry. Nie dziwi mnie, że PiS stosuje metody bardziej warcholskie niż Samoobrona, której nie zdarzyło się blokować obrad komisji regulaminowej, by utrzymać immunitet posła podejrzanego o działalność przestępczą. Nie dziwi mnie ten huraganowy atak propisowskich blogerów, którzy już dawno przekroczyli granicę śmieszności. Nie dziwi mnie, ponieważ wiem, że Ziobro zacznie sypać jak poczuje się poważnie zagrożony aresztem śledczym. To nie jest Lipiec, który przesiedział kilka miesięcy w areszcie i nie puścił pary z ust. Ziobro donosił na swoich kolegów w czasach studenckich, doniesie i teraz na kolegów z PiS. A wie sporo.
PS. na początku lat 90tych w oficjalnych dokumentach organów państwa wataha Kaczyńskiego była nazywana grupą quasimafijną. Organa te prowadziły wtedy śledztwa związane z działaniami watahy na rynku paliw oraz uwłaszczeniem się tejże watahy na państwowym majątku. Niestety śledztwa te zostały utopione, w głównym stopniu dzięki hucpie rozpętanej przez "dziennikarzy" dyspozycyjnych wobec Kaczyńskiego. Stąd tytuł.


Komentarze
Pokaż komentarze (49)