Salonik VIP dla polityków w szpitalu. Kidawa-Błońska: "To obrzydliwe"

Redakcja Redakcja KO Obserwuj temat Obserwuj notkę 172
Wkrótce dziennikarze opublikują sporo nazwisk polityków koalicji, którzy korzystali z usług Szpitala Południowego w Warszawie poza kolejką, oczekując w saloniku VIP z pełnym pakietem udogodnień na konsultacje medyczne. Na liście znalazła się m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska z mężem. Marszałek Senatu zareagowała na medialne doniesienia, nazywając je "obrzydliwymi".

Kidawa-Błońska leczona w Szpitalu Południowym. Marszałek Senatu odpowiada

Portal Zero opublikował materiał, w którym opisano rzekomy system szybkiej obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego w Warszawie. Według publikacji wybrani pacjenci mieli być przyjmowani poza kolejnością, a badania diagnostyczne wykonywano w przyspieszonym trybie. Afera rozkręciła się wraz z opisem zarobków radnego Dawida Kacprzyka. 28-latek bez specjalizacji zarobił ok. 1,6 mln złotych, pracując w czterech stołecznych szpitalach - w tym w Szpitalu Południowym. Po doniesieniach zrezygnował z członkostwa w KO. Pełną listę nazwisk polityków koalicji rządzącej, która korzystała z usług nowej lecznicy, posiada Patryk Słowik. Prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo w sprawie przyjęć poza oficjalnym trybem do placówki. 

W środę Telewizja Republika poinformowała, że jedną z osób, które miały korzystać z usług szpitala, była marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska wraz z mężem.

Do tych doniesień polityk odniosła się w mediach społecznościowych. - To obrzydliwy atak prawicowych mediów i polityków na mnie i mojego męża – napisała na platformie X. 


"Nigdy nie leczyłam się w Szpitalu Południowym”

Małgorzata Kidawa-Błońska zapewniła, że sama nigdy nie korzystała z leczenia w Szpitalu Południowym. - Nigdy nie leczyłam się w Szpitalu Południowym. Mój mąż trafił tam ze względu na poważny stan zdrowia. Nigdy nie byliśmy w żadnym »saloniku VIP«. Do wczoraj nie wiedziałam, że taki istnieje – oświadczyła marszałek Senatu. - Sprawę Szpitala trzeba rzetelnie wyjaśnić w oparciu o prawdę, a nie kłamstwa - oceniła. 

Wpis był odpowiedzią na pojawiające się w mediach informacje o rzekomym funkcjonowaniu specjalnego pomieszczenia przeznaczonego dla polityków i osób powiązanych z Koalicją Obywatelską. 

Według Republiki inną osobą, która korzystała z saloniku VIP w nowym stołecznym szpitalu była żona polityka KO, wicemarszałka Senatu Rafała Grupińskiego - to Ewa Malinowska-Grupińska. Malinowska-Grupińska kieruje Radą Warszawy od 2007 roku. W sieci pojawiły się też zdjęcia wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Szeptyckiego oraz Adama Szejnfelda w Szpitalu Południowym. Pierwszy z wymienionych zaprzeczył na X, by został przyjęty w ekspresowym tempie na zabieg. Kilka miesięcy temu pisał jednak, że oczekiwał na przyjęcie miesiąc, podczas gdy średni czas dla zwykłych pacjentów to ok. 3-4 miesiące.

- Jestem pacjentem dzisiejszego Warszawskiego Szpitala Południowego (przychodnia na Solcu) od 2021 r.

2. Decyzja o zabiegu zapadła na początku 2024 r.

3. Zabieg odbył się w listopadzie 2025 r. w trybie chirurgii jednodniowej.

4. Nie znam pana Dawida Kacprzyka - napisał Szeptycki. 

Do wpisu dołączono uwagę społeczności: "Andrzej Szeptycki poinformował w listopadzie 2025 roku na portalu X, że zgłosił się do lekarza prowadzącego w sprawie zabiegu nie na początku 2024 roku, lecz miesiąc wcześniej". 

 


Donald Tusk żąda wyjaśnień

Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. Szef rządu podkreślił, że wszelkie doniesienia dotyczące możliwego uprzywilejowanego dostępu do świadczeń medycznych muszą zostać dokładnie wyjaśnione. – Każdy polityk KO, na którego padnie zarzut korzystania z ułatwień w dostępie do usług medycznych, będzie musiał publicznie wytłumaczyć, jak było naprawdę – powiedział premier.

Tusk zaznaczył, że oczekuje szczegółowych informacji od władz Warszawy, będących właścicielem Szpitala Południowego. – Jeśli okaże się, że złamano prawo, to będzie prokurator. Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna – zapowiedział.

Jednocześnie premier wykluczył na obecnym etapie wyciąganie konsekwencji wobec szefa warszawskich struktur KO i ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego, który współpracował z Dawidem Kacprzykiem. 

NIK ma skontrolować ochronę zdrowia

W związku z pojawiającymi się kontrowersjami premier poinformował również o zwróceniu się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kontroli dotyczącej wykorzystania publicznych środków przeznaczonych na ochronę zdrowia. Ponadto rząd proceduje nowe przepisy dotyczące wynagrodzeń pracowników medycznych. We wtorek przyjęto projekt ustawy umożliwiającej pozyskiwanie informacji o zarobkach personelu medycznego w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu.

Projekt trafił już do Sejmu, gdzie odbyło się jego pierwsze czytanie. Według rządu nowe rozwiązania mają zwiększyć przejrzystość finansowania ochrony zdrowia oraz ułatwić kontrolę wydatków publicznych.   


Fot. Małgorzata Kidawa-Błońska, marszałek Senatu (w środku)/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj172 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (172)

Inne tematy w dziale Polityka