Nie tylko Szpital Południowy. Posłanka KO wbiła się błyskawicznie na badania

Redakcja Redakcja KO Obserwuj temat Obserwuj notkę 100
Postępowanie posłanki KO Małgorzaty Pępek wskazuje, że afera szpitalna obejmuje nie tylko Warszawę, ale ma charakter ogólnopolski. Zero.pl ujawnia, że parlamentarzystka skorzystała z badań poza kolejką w szpitalu w Żywcu. Czekała na nie trzy tygodnie, a nie 24 miesiące, jak inni pacjenci.

Żywiec jak Warszawa 

Z ustaleń dziennikarzy Zero.pll wynika, że 22 lutego 2025 roku posłanka KO Małgorzata Pępek wykonała specjalistyczne badanie w szpitalu w Żywcu. Jak sama przyznała, została zapisana około trzy tygodnie wcześniej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że na identyczne świadczenie pozostali pacjenci czekają ponad 23 miesiące. Parlamentarzystka została przyjęta przed wieloma osobami zapisanymi znacznie wcześniej. To dokładnie ten sam casus, co w Szpitalu Południowym w Warszawie, gdzie zarządzał SOR-em lekarz bez specjalizacji, 28-letni radny KO Dawid Kacprzyk, a politycy KO oczekiwali na specjalistyczne badania w pokoju VIP, zabranym wcześniej pacjentom ze schorzeniami kręgosłupa. 

Według ustaleń szpitala w Żywcu nie było również medycznych przesłanek uzasadniających przyspieszenie terminu. W placówce przeprowadzono kontrolę, która wykazała naruszenie zasad obowiązujących przy rejestracji pacjentów. W konsekwencji badanie nie zostało nawet rozliczone z Narodowym Funduszem Zdrowia. Szpital zdecydował się jednak nie dochodzić zwrotu kosztów od posłanki. 


Szpital wysłał oficjalne pismo. Posłanka przyznała, kto jej pomógł

Władze szpitala skierowały do biura poselskiego Małgorzaty Pępek oficjalne pismo. Napisano w nim, że każdy pacjent powinien być rejestrowany zgodnie z kolejnością oczekujących, a ewentualne przyspieszenie może nastąpić wyłącznie na podstawie decyzji lekarza wynikającej ze stanu zdrowia.

W zapisaniu na badanie posłance KO pomogła osoba zatrudniona na oddziale położniczym szpitala, która jednocześnie działa w strukturach Koalicji Obywatelskiej.

– Zostałam zapisana przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu – przyznała Pępek w rozmowie z Zero.pl. Posłanka ponadto twierdzi, że po kilku tygodniach otrzymała informację o zwolnieniu się miejsca. Dostała ze szpitala pismo informujące o nieprawidłowości, jednak nie uznała tego za problem. Według jej wyjaśnień opłaca składki zdrowotne, dlatego uważała, że ma prawo do wykonania badania.  


Zarzuty o wywieranie presji na szpital

Według źródeł cytowanych przez Zero.pl skandal polegał nie tylko na przyspieszonej ścieżce badania. Po otrzymaniu pisma ze szpitala parlamentarzystka miała kierować do placówki liczne pytania i korespondencję, by sparaliżować jego działanie i naciskać na kierownictwo placówki. Sama Małgorzata Pępek odrzuciła takie zarzuty. Tłumaczyła, iż od lat interesuje się sytuacją żywieckiego szpitala i chciała uzyskać szczegółowe informacje na temat jego funkcjonowania.

Wyraźnie zmienił się też ton jej publicznych wypowiedzi dotyczących placówki. Jeszcze w 2024 roku posłanka występowała w obronie Szpitala Żywiec, apelując o dodatkowe wsparcie finansowe i wskazując na niewystarczające wyceny świadczeń przez NFZ.

Po ujawnieniu nieprawidłowości związanych z jej badaniem zaczęła jednak składać interpelacje, w których krytycznie oceniała sposób zarządzania placówką. W kolejnych wystąpieniach zwracała uwagę na działalność dyrekcji oraz kwestie związane z finansami szpitala i świadczeniami komercyjnymi.

Szpital nie zaprzecza ustaleniom

Szpital Żywiec nie odniósł się szczegółowo do indywidualnego przypadku parlamentarzystki, jednak w odpowiedzi na pytania dziennikarzy nie zakwestionował informacji o wykrytych nieprawidłowościach. Placówka podkreśliła jedynie, że funkcjonujące procedury kontrolne pozwalają identyfikować przypadki naruszania zasad i reagować na nie zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Afera ponownie wywołała dyskusję o równym dostępie do świadczeń zdrowotnych oraz o tym, dlaczego działacze partyjni korzystają z drugiego obiegu świadczeń w ochronie zdrowia. Szczególnie że w tym przypadku różnica między standardowym czasem oczekiwania a terminem uzyskanym przez posłankę liczona była nie w tygodniach, lecz w niemal dwóch latach. 

 

Tusk obiecał wyjaśnienie afery "do spodu"

Premier Donald Tusk w ubiegłym tygodniu zapowiadał, że służby wyjaśnią "aferę do spodu", a każdy, kto korzystał z przywilejów w Szpitalu Południowym zostanie rozliczony. Jeszcze w piątek szef rządu twierdził, że afera w ochronie zdrowia dotyczy tylko jednej lecznicy i konfliktu między radnym Dawidem Kacprzykiem, a ordynatorem chirurgii, pozostającym w sporze prawnym z odwołaną dyrekcją Szpitala Południowego. - Mamy do czynienia nie tylko z aferą tego młodego lekarza. Jak wiecie, tutaj konsekwencje były dla niego przykre i bardzo szybkie, zanim dojdzie do konsekwencji o charakterze prawnym - mówił Tusk. - Niezależnie od tego, kogo to ma kosztować, sprawa musi być wyjaśniona do samego końca - dodawał.  

Fot. Szpital w Żywcu/posłanka KO Małgorzata Pępek/Wikipedia

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj100 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (100)

Inne tematy w dziale Polityka