Emil Jędrzejewski chciał budować prywatną klinikę
Według ustaleń "Gazety Wyborczej” plany powstania prywatnej placówki medycznej sięgają 2018 roku. Emil Jędrzejewski miał wówczas poszukiwać odpowiedniej lokalizacji dla inwestycji i zabiegać o uzyskanie miejskiej działki w Warszawie.
Z relacji rozmówców dziennika związanych z Koalicją Obywatelską wynika, że lekarz miał próbować przekonać władze stolicy do przekazania gruntu bez przeprowadzania przetargu. Sprawa miała być omawiana w czasie, gdy prezydentem Warszawy był Rafał Trzaskowski.
Jeden z polityków KO cytowanych przez gazetę twierdził, że odmówił pośredniczenia w kontakcie lekarza z włodarzem stolicy. – Powiedziałem mu, że nie wyobrażam sobie, aby prezydent się na to zgodził. Nie załatwiłem mu spotkania z Trzaskowskim i ostrzegłem prezydenta, żeby uważał na tego człowieka – powiedział rozmówca Wojciecha Czuchnowskiego z "Wyborczej".
W tle nazwisko Roberta Lewandowskiego
Według "Gazety Wyborczej” projekt prywatnej kliniki miał być firmowany przez Robert Lewandowski. Dziennik nie wskazuje jednak w ogóle, jaki miał być zakres zaangażowania piłkarza w planowaną inwestycję.
Informacje o staraniach Jędrzejewskiego potwierdził również były poseł oraz były menedżer Lewandowskiego Cezary Kucharski. Jak zaznacza gazeta, Kucharski pozostaje od lat w konflikcie prawnym z napastnikiem reprezentacji Polski, który oskarżył go o szantaż. Według publikacji inwestycja miała być związana ze spółką Mera, należącą do tenisowego klubu Mera Warszawa. Ostatecznie jednak projekt nie został zrealizowany. Z kolei Jędrzejewski miał spędzać wakacje w Dubaju z Kucharskim - to nie tylko były piłkarz i menadżer Lewandowskiego, ale też były poseł Platformy Obywatelskiej.
Afera w Szpitalu Południowym i spór z dyrekcją
Nazwisko Emila Jędrzejewskiego w ostatnich tygodniach stało się głośne za sprawą afery w warszawskim Szpitalu Południowym. To właśnie były ordynator chirurgii ujawnił informacje dotyczące funkcjonowania placówki, które doprowadziły do politycznej burzy oraz decyzji o zmianach we władzach szpitala.
Jednocześnie sam lekarz pozostaje w sporze z placówką. Szpital domaga się od niego zwrotu ponad 531 tys. zł. Według dyrekcji chodzi o wynagrodzenie za fikcyjne dyżury i zabiegi, w których chirurg miał nie uczestniczyć, mimo że figurował w dokumentacji medycznej. Jędrzejewski kwestionuje te zarzuty. Nie został przeciwko niemu od lat skierowane doniesienie do prokuratury.
"Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę, że nieudana próba uzyskania działki pod prywatną klinikę może być jednym z powodów konfliktu między Emilem Jędrzejewskim a władzami Warszawy. Dziennik wskazuje, że sprawa może stanowić istotny kontekst dla oceny informacji przekazywanych przez lekarza w związku z aferą w Szpitalu Południowym.
Jednak cztery lata po rzekomej próbie nagabywania urzędników z ratusza o załatwienie działki lekarz został ordynatorem oddziału chirrurgicznego w placówce kontrolowanej przez samorząd. To tenże doktor prowadził korespondencję z Trzaskowskim w lipcu ub. roku, informując go o nieprawidłowościach i Dawidzie Kacprzyku. Prezydent Warszawy poprosił o wysłanie pisma w tej sprawie, tłumacząc się brakiem czasu. Takowe otrzymał, jednak podczas piątkowej konferencji prasowej stwierdził, że nie wiedział o nadużyciach w Szpitalu Południowym.
Rozliczenia afery w Szpitalu Południowym
W reakcji na wyniki audytu Trzaskowski podjął szereg decyzji personalnych. Najważniejszą z nich było odwołanie całego zarządu Szpitala Południowego. Miasto skierowało również zawiadomienie do prokuratury dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu placówki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Jednocześnie zapowiedziano dalsze kontrole i audyty, które mają wyjaśnić skalę nieprawidłowości oraz sprawdzić, czy podobne mechanizmy nie funkcjonowały również w innych obszarach działalności szpitala.
W toku wewnętrznego audytu ustalono, że od stycznia 2025 do czerwca 2026 roku dokonano korekt 33 faktur wystawionych szpitalowi. Ich łączna wartość przekroczyła pół miliona złotych. Kacprzyk zwrócił już szpitalowi około 500 tys. złotych, co odczytywane jest powszechnie w komentarzach jako przyznanie się do przestępstwa.
Dodatkowe emocje wzbudziły doniesienia o saloniku VIP, czyli możliwości szybszego dostępu do świadczeń dla wybranych osób z KO kosztem pacjentów z chorobami kręgosłupa, którym zabrano pomieszczenie. Prokuratura prowadzi śledztwo w kwestii nieprawidłowości w Szpitalu Południowym.
Fot. Robert Lewandowski, kapitan reprezentacji Polski/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (60)