Przez większość lat 30tych Polska umiejętnie lawirowała między Niemcami i ZSRR. Wszystko zmieniło się na początku 1939r. gdy Wielka Brytania udzieliła Polsce jednostronnych gwarancji bezpieczeństwa (31.III.1939), a potem podpisała z Polską układ dwustronny (6.IV.1939). Dyplomatołki uznały to za niesamowity sukces naszej dyplomacji, a Beck wygłosił pamiętną mowę w sejmie. Co było dalej - wiadomo. Niemcy zawarły z ZSRR układ Ribentropp-Mołotow (23.VIII.1939) i dokonały IV rozbioru Polski. Wielka Brytanie wprawdzie wypowiedziała wojnę Niemcom ale jej działania militarne sprowadziły się do tzw. zimnej wojny. Później wspólnie z USA przehandlowała Polskę Stalinowi podczas konferencji w Teheranie i Jałcie.
Na początku lipca do Gruzji przyleciała z wizytą Condoleeza Rice. Nie wiem co obiecała Saakaszwiliemu w rozmowach nieoficjalnych. W oficjalnym wystąpieniu wezwała Rosję do zażegnania konfliktu na Kaukazie i zapewniła o poparciu Waszyngtonu dla Gruzji. W każdym razie tuż po rozpoczęciu igrzysk olimpijskich Saakaszwili zaordynował operację "przywracania konstytucyjnego porządku" w Osetii Południowej. Jest to zbuntowana gruzińska prowincja, w której ponad 80% ludzi ma obywatelstwo rosyjskie i w której stacjonowały rosyjskie siły pokojowe - stacjonowały na podstawie mandatu ONZ. Oczywiście armia gruzińska na początku odniosła pewne sukvesy. Bez większych problemów zajęła stolicę Osetii - Cchinwali - niszcząc przy okazji większość miasta i zabijając ludność cywilną. Zabitych zostało także kilku rosyjskich żołnierzy z oddziałów pokojowych.
Nie rozumiem na co liczył Saakaszwili. Czy na to, że Rosja będzie spokojnie patrzeć jak giną jej obywatele ? Czy też może na pomoc ze strony USA ? W każdym razie srodze się zawiódł. Odpowiedź Rosji była szybka i zdecydowana. Wystarczyły dwa dni i wojska gruzińskie rozpoczęły odwrót, a Saakaszwili ogłosił jednostronny rozejm. Z kolei działania USA ograniczyły się do apelu Condoleezzy Rice o zaprzestanie konfliktu w Osetii oraz apelu Busha, który wezwał do powrotu do stanu z 6 sierpnia. Imperium prowadzi już w tej chwili dwie wojny, które wyczerpały jego zasoby, a trzeciej mogłoby nie unieść.
Dzięki tej "genialnej" operacji Saakaszwiliego Gruzja straciła właśnie dwie prowincje oraz jakiekolwiek szanse na wejście do NATO. Jednoznacznie też dowiodła, że pomysł na dywersyfikację dostaw ropy poprzez ropę z Kazachstanu czy gazu dzięki kontraktowi z Azerbejdżanem to zamki na piasku. Kaukaz to jeden z najbardziej zapalnych regionów świata i liczenie na ciągłość dostaw stamtąd to głupota.
Oczywiście cała ta awantura to znakomity pretekst dla naszych dyplomatołków by wykazać się swoją głupotą. Najbardziej zdziwiło mnie oświadczenie Kaczyńskiego, który określił Gruzję strategicznym partnerem Polski.
Wszedłem więc na stronę GUS aby dokładnie przyjrzeć się naszej strukturze handlu zagranicznego. Odbiorcy eksportu - Niemcy 25,9%, Włochy 6,6%, Francja 6,1%, Wielka Brytania 5,9%, Czechy 5,5%, Rosja 4,6%, Ukraina 4,0%, Holandia 3,8%, Szwecja 3,2%, Węgry 2,9%.
Dostawcy importu - Niemcy 24,1%, Rosja 8,7%, Chiny 7,1%, Włochy 6,9%, Francja 5,1%, Czechy 3,5%, Holandia 3,4%, Wielka Brytania 3,1%, Belgia 2,5%, Korea 2,3%.
Gruzji nie ma wśród pierwszych 30 krajów ani jako odbiorcy naszego eksportu ani jako dostawcy towarów importowanych. Czy tego dyplomatołki chcą czy nie strategicznym partnerem Polski są Niemcy, a bardzo ważnym partnerem jest Rosja. Rosja dostarcza bowiem do Polski paliwa i surowce, dzięki którym nasza gospodarka może działać.
Druga wypowiedź Kaczyńskiego, którą zapamiętałem padła podczas rozmowy z Karnowskim. Kaczyński powiedział, że nie ma obecnie planów wysyłania naszych oddziałów do Gruzji, ale jest możliwy każdy rodzaj wsparcia. Obawiam się więc, że gruzińskie wino może okazać się dla Polski wyjątkowo drogie.
50
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (12)