23 obserwujących
206 notek
178k odsłon
797 odsłon

Rotmistrzowi na urodziny. Świadectwo Witolda Pileckiego w terapii psychologicznej

Pod Dębem Rotmistrza w Lubinie zakwitły białoczerwone tulipany
Pod Dębem Rotmistrza w Lubinie zakwitły białoczerwone tulipany
Wykop Skomentuj16

Kultura śmierci istnieje. Rozwija się coraz szybciej. Powraca eugenika, eutanazja tych "niepotrzebnych" i "gorszych". Aby uczyć szacunku do życia konieczne jest pokazanie do czego prowadzi pogarda i brak szacunku do życia. To robić trzeba koniecznie. Prawda wyzwala. Nie jest ratunkiem zamykanie oczu na polską historię. Ze smutkiem przyglądam się działaniom psychologów na UW w Warszawie, dla których odwiedzanie przez polską młodzież byłego niemieckiego obozu KL Auschwitz jest jedynie traumą, podobnie jak traumę powoduje pomnik katyński. Dla nich traumatycznym jest fakt, że polska młodzież ma za autorytety Witolda Pileckiego i Inkę. A w prawdzie i w tych autorytetach - tkwi siła. Motywacja i moc w walce ze złem. Jak dobrze, że się urodziłeś Witoldzie Pilecki. Jesteś dla nas darem na te trudne czasy.

Czytałam Raport Witolda i wiem, że życie jest dla Niego bezcenną wartością. Wiedzą to także Ci, którzy Go dzięki przypominaniu o Rotmistrzu poznali. Tak jak Alicja. Ich świadectwo jest najpiękniejszym prezentem dla Rotmistrza na Jego 117 urodziny. Uratował kolejne życie. A Alicja napisała o tym swoje świadectwo. PRZENIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ https://web.facebook.com/492307850855428/photos/a.492353120850901.1073741828.492307850855428/1599311026821766/?type=3&theater

Gdy w 2010 roku szukałam wzoru, autorytetu dla młodzieży lubińskiej szkoły średniej, w której wówczas pracowałam jako psycholog szkolny – takiego, który mógłby ich porwać i pomógł przemienić zachowanie, w internecie znalazłam niezwykłą akcję społeczną „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let's Reminisce About Witold Pilecki”) poświęconą osobie Rotmistrza Witolda Pileckiego, prowadzoną ze szczerą pasją i kontakt do pomysłodawcy i inicjatora pana Michała Tyrpy. Zapoznałam się dokładnie z bardzo obszerną dokumentacją i materiałami zebranymi przez akcję. I już wiedziałam, że Witold Pilecki jest właśnie tym wzorem, autorytetem jakiego szukam. Pomyślałam wówczas, że świadectwo życia Witolda Pileckiego można jako skuteczne narzędzie wykorzystać w prowadzonej przeze mnie terapii psychologicznej. Zarówno w pracy psychologa szkolnego z młodzieżą, jak i w terapii psychologicznej indywidualnej i grupowej jako szkoleniowca prowadzącego warsztaty psychologiczne dla bardzo szerokiego spektrum odbiorców. W okresie od 2010 r - do maja 2018r. Tak się stało. To opracowanie jest szkicem pracy, nad którą obecnie pracuję pt : "Świadectwo Witolda Pileckiego w terapii psychologicznej".

Czego uczy świadectwo życia Witolda Pileckiego? W jaki sposób może pomóc w terapii psychologicznej?

I. Zarys świadectwa życia Witolda Pileckiego

Mąż i ojciec, społecznik, poeta, artysta, harcerz, ułan. Ochotnik do Auschwitz. Powstaniec Warszawski. Miał 47 lat, kiedy został zamordowany. Zawsze w ruchu. Wszędzie go było pełno. Pochodził ze szlacheckiej rodziny o patriotycznych tradycjach. Dziadek za udział w powstaniu styczniowym został zesłany na Sybir. Tam 13 maja 1901r. urodził się Witold Pilecki.Odebrał polskie i katolickie wychowanie, nauczono go uczciwej, rzetelnej pracy, wpojono chrześcijańskie zasady i wartości, umiłowanie ojczyzny. Młody Witold zaczął je realizować we własnym życiu. U progu I wojny działał w nielegalnym wówczas w Rosji harcerstwie i zakładał kółka samokształceniowe. Przygoda z wojskiem rozpoczęła się w 1918 r., gdy walczył w obronie Wilna.W lipcu 1920 roku Witold Pilecki bronił lewego brzegu Niemna w okolicy Grodna. Po dwóch dniach zaciekłej obrony padł rozkaz odwrotu. W zamieszaniu pozostawiono ośmiu śpiących żołnierzy, co zauważono dopiero po pewnym czasie. Poszedł po nich Pilecki na ochotnika. Innym razem (październik 1920) z trzema kolegami wziął do niewoli 80 czerwonoarmistów. Brał aktywny udział w wojnie z bolszewikami, po niej zdemobilizowany, zdał maturę, założył rodzinę i gospodarował w majątku Sukurcze. Wszystko, co osiąga, jest wynikiem jego wysiłku. Pilecki, sam postawił na nogi podupadły majątek. Do końca życia opiekując się chorym ojcem. Witold założył mleczarnię, kółko rolnicze i straż ogniową, pomagał sąsiadom.Wychowywał dzieci, malował, dwa jego obrazy (św. Antoniego i Matki Bożej Nieustającej Pomocy) wiszą w kościele w Krupie,trzeci Matki Bożej Karmiącej namalował w sypialni nad łóżkiem, chodził na pielgrzymki do miejsc świętych, pisał wiersze, ratował bociany, które wypadały z gniazda, założył lecznicę dla zwierząt.Uczył kochać i szanować przyrodę.Kochał konie. Mawiał, że wszystko, co  żyje, nawet najmniejsze stworzonko, ma swój sens istnienia. Porównywał przyrodę do łańcuszka, noszonego na szyi: "Jeśli rozerwiesz jedno ogniwko, to nie będzie mógł prawidłowo funkcjonować. Tak samo jest z przyrodą". Uczył odwagi, posłuszeństwa, umiejętności radzenia sobie w każdej sytuacji. Ale nade wszystko wpajał poszanowanie dla prawdy. Jego podstawową dewizą życia było:  kochaj wszystkich,wszystkim służ –  to znaczyło: służ ojczyźnie przede wszystkim, służ współziomkom. I służył. W powiecie lidzkim, w Sukurczach, gdzie miał majątek ziemski, dzielił się z innymi gospodarzami wiedzą zdobytą podczas studiów korespondencyjnych na Akademii Rolniczej w Poznaniu, gdzie rolnictwo stało na wysokim poziomie. Nawet koniczyna czerwona, którą było ciężko wyhodować, u niego się udawała i przyjeżdżali do niego aż ze środka Polski po nasiona. Już w pierwszych dniach II wojny Pilecki włączył się do walki. Podczas kampanii wrześniowej zniszczył siedem czołgów niemieckich i dwa samoloty podczas szarży na prowizoryczne lotnisko niemieckie. Walczył do samego końca (a nawet dłużej, bo do 17 października), a potem przedostał się do Warszawy i był aktywnym działaczem wojskowej organizacji Tajna Armia Polska, zabiegał o jej przyłączenie do Związku Walki Zbrojnej. Kiedy Niemcy zaczęli zakładać w Polsce obozy koncentracyjne, nie były znane ani warunki, jakie tam panowały, ani to, co naprawdę działo się z jeńcami. Wtedy Pilecki podjął decyzję o dobrowolnym zgłoszeniu się do KL Auschwitz. Chciał z jednej strony zdobyć informacje o życiu obozowym, a z drugiej strony zorganizować tam ruch oporu przeciw Niemcom. W obozie przebywał 1000 dni. Przez ten czas sporządzał meldunki o niemieckich zbrodniach dla władz wojskowych, przekazywane przez więźniów, pomagając im w ucieczce. Zorganizował też prężnie działającą siatkę konspiracyjną na wypadek, gdyby władze polskie zdecydowały o ataku na obóz w celu uwolnienia więźniów. Uciekł z obozu, kiedy zaistniało zagrożenie, że zostanie zdekonspirowany, a odwołano rozkaz odpowiedzialności zbiorowej współwięźniów. Zawsze myślał o innych. Przedostał się do Warszawy, gdzie działał w konspiracji. Pozostawał w kontakcie z więźniami, a ich rodzinom na miarę swoich możliwości pomagał materialnie i duchowo. Sam rozłączony z rodziną, rozumiał tych, którzy byli tak daleko od bliskich i nie wiadomo było, czy jeszcze kiedyś się zobaczą. Walczył w powstaniu warszawskim,a młodzi powstańcy mówili do Niego Tato. W powstaniu warszawskim jego reduta pozostała niezdobyta. Po upadku powstania trafił do niewoli w stalagu. Po zakończeniu wojny przebywał jeszcze we Włoszech, gdzie przygotował pełny raport o obozie w Auschwitz, był jedną z pierwszych osób mówiącą o Holokauście. Pierwszy Jego Raport dotarł z KL Auschwitz - już 18 marca 1941 roku do Londynu. To tylko nieliczne przykłady skuteczności Rotmistrza. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych. Nawet wyzwolenie Auschwitz było do wykonania. I to nie w 1944 lub 1945 roku, ale w 1943! 

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura