31 obserwujących
455 notek
383k odsłony
  402   0

Wincy Europy!

Dobrnąłem wreszcie do końca książki „Roztrzaskane lustro”. To znaczy zostało mi kilka kartek, których przeczytanie zajmie mi pewnie kilka dni. Jestem porażony kondensacją faktów, które rozproszone i nietknięte przez nikogo w takiej skondensowanej formie rozprzestrzeniały się – nadal się rozprzestrzeniają - niczym wsysająca wszystko próżnia lub też rozlewający się po kartce czarny atrament.

Europa pogrąża się w szaleństwie. Odrzuciła krępującego ją Boga ale wcale nie chce dostrzegać, że z tego tytułu ma się coraz gorzej. Ale im gorzej się czuje tym bardziej Go odrzuca. Obłędne koło. Teoretycznie w warstwie werbalnej głosi hasła nieograniczonej wolności. Są to jednak tylko idee wolności „dla swoich”. Marks się nie mylił, prawdziwy komunizm zaistnieje w Zachodniej Europie. Kim będą proletariusze, którzy stworzą bazę dla tego komunizmu? Będą ludźmi przekonanymi, że dążenie do osobistego zadowolenia z życia w niczym nieskrępowanej wolności – kosztem innych ludzi - jest ich naczelnym imperatywem. Każdy kto będzie próbował ograniczać niczym nie skrępowaną swobodę będzie nazwany faszystą i jako taki pozbawiony prawa głosu. Proletariusze będą bronić nabytego prawa do własnego „indeksu szczęścia”, że nie zauważą wcale, że po drodze zmieniana jest historia, że na pysk leci demografia, że stopniowo ograniczone są swobody obywatelskie, ze łamie się wolność słowa, że demokracja zamienia się w farsę, że uniwersytety przestają kształcić a hodują nowe zastępy proletariuszy, że za jakiś czas nie będzie komu obsłużyć maszyny w fabryce, że za jakiś czas ktoś ich powiesi na sznurku, który sami ukręcili. Ale będą do upadłego – jak niepodległości - bronić swoich praw do życia w rozpuście, bezbożności i ogólnie syndromie nazwanym przez z św. Jana Pawła II cywilizacją śmierci. Nie dziwi więc ta wściekłość, która kierują pod jego adresem.

Przyglądając się temu w tak zwartej i skondensowanej formie jak w wyżej wymienionej książce ogarnia czytelnika zdumienie. Jak do tego doszło i czy jest jakaś szansa na zmianę? Czy nikt sobie nie zdaje sprawy wagi problemu? Oczywiście, że zdają sobie sprawę. Na przykład Pink Floyd w swojej kołysance „Comfortably numb” idealnie oddaje ten stan wygodnego odrętwienia. „Nic się nie da, statek odpływa za horyzont”.

Kluczowe punkty w Europie Zachodniej przejęli rewolucjoniści obyczajowi. Tacy „liberałowie od dupy strony”. Wstrzykują odrętwiające narkotyki, które czynią z ludzi tak przyjemnie odrętwiałych…

Nikt się tam nie przyzna do tego, że ta „dupna rewolucja” idzie na manowce. Co robić? Zwrócić? Uznać swój błąd? A gdzieżby tam! Więcej zwyrodnienia! Więcej narkotyków! Więcej aborcji! Więcej eutanazji! Więcej dzieci z surogatek dla homo-par! Trzeba zagłuszyć sumienie, trzeba zagłuszyć wątpliwości. Precz z precz! Zabrania się zabraniać!

Bal na Titanicu ma trwać. I trwa mać.

Nikt nie chce się przyznać do klapy.  


Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo