dzierzba dzierzba
301
BLOG

Uśmiechnijcie się, brygada! Mózg wam płonie!

dzierzba dzierzba Socjologia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Kiedy byłem małym chłopcem, takim dorastającym, nastoletnim, zbliżającym się do pełnoletniości, nie grzeszyłem rozumem ani roztropnością. To eufemizm, bo gdy myślę o dawnym sobie zastanawiając się, co powiedziałbym temu komuś z minionych czasów teraz, przychodzą mi na myśl same wulgarne epitety. Najłagodniejszy z nich to: ogarnij się, idioto.

Żyjąc w jakimś wyimaginowanym świecie nie tylko wierzyłem w różne bzdury, ale jeszcze stręczyłem je innym ze swadą. Tak, wiem, ktoś równie jak ja złośliwy może stwierdzić, że przecież nic się w tym względzie nie zmieniło, ale nie będę w to wchodził ani próbował udowadniać, że jednak do pewnych korekt dorosłem. I chociaż pewności nie mam, sądzę, że był to wzrost znaczący, gdyż naprawdę byłem czystym, oderwanym od rzeczywistości, mającym mordę pełną banałów i frazesów przygłupem. Gdyby przełożyć tego mnie z młodości na lata współczesne, nie tylko głosowałbym na PO i ostentacyjnie odmówił wzięcia karty referendalnej (z czym obnosiłbym się publicznie wierząc, że to akt jakiejś głębokiej mądrości i odwagi), ale też uważałbym, że polska racja stanu wymaga szczekania na prezydenta Trumpa, szczerzenia ryja z radości, że olewa się powstającą z jego inicjatywy Radę Pokoju, wysyłania listów gończych za Ziobrą, zamykania porodówek, zadłużania się na dekady, by zrobić dobrze Niemcom i tworzenia jakiś rad do spraw przyszłości. Widać zatem jak na dłoni, że byłem glonem intelektualnym z tym specyficznym, przydennym polotem.

Na szczęście życie trochę mnie przeczołgało i z wszystkowiedzącego, zadowolonego z siebie półidioty przepoczwarzyłem się w osobnika odrobinę bardziej refleksyjnego.

Niestety, niejako równolegle, w przypadku wielu moich bliższych i dalszych znajomych doszło do procesu wręcz odwrotnego. Ludzie ci w czasach, gdy z młodzieńczą swadą kompromitowałem się radośnie, byli już na tyle mądrzy, by wiedzieć, że nie tykamy urbanowego „Nie”, bo to po prostu obrzydliwe, w dupie mamy gładkie gadki Kwacha i innych towarzyszy z tego samego chowu, bo to dalej ta sama śmierdząca siermiężną nędzą komuna, że powinniśmy być ostatni do tego, by kogokolwiek przepraszać i tak dalej.

Teraz, po latach, ci sami ludzie, choć ostatnio już jakby mniej ujadający ***** PiS! i afiszujący się z piorunami na profilowych, nadal z kamiennymi minami łykają „opiłowywanie katolików z przywilejów”, rozwałkę polskiej wsi i górnictwa, dewastowanie projektów rozwojowych, wygrażanie piąsteczkami prezydentowi USA, opluwanie czczących pamięć ofiar strasznej tragedii z kwietnia 2010, kpiny z prawa, przygotowania do hodowli w szkołach nijakich, zmanierowanych i spolegliwych ciołków bez charakteru i – najświeższy crème de la crème – starego pezetpeerowca bez dostępu do informacji niejawnych zajmującego drugie stanowisko w państwie i ostentacyjnie pokazującego, że wszyscy mogą mu skoczyć.

Jak do tego doszło? Czy coś się u nich zmieniło? Czy przeszli odbierającą im rozum i godność metamorfozę i stali się tego rodzaju  pożal się Boże postępowcami?

No nie.

Przecież nadal deklaratywnie gardzą komuną, uległością, służalczością, polityczną poprawnością, zaprzaństwem, prymitywnym chamstwem i prostackim cwaniactwem; wciąż najważniejsze dla nich są Bóg, Honor i Ojczyzna. I wcale nie jest do końca tak, że teraz to są już tylko nic nie znaczące gadki-szmatki. Podstawowy problem w tym, że ich zdrowy rozsądek, intuicja i instynkt samozachowawczy zostały zbrukane brutalną, bezlitosną propagandą, która zrobiła im w głowie kuku skutkujące kompletnym odlotem.

Mechanizm jest niezwykle prosty.

Ponieważ od początku wiadomo było, że w życiu nie łykną tego, że komuchy są spoko, Kościół Katolicki to zło, Niemcy chcą dla nas jak najlepiej, a USA to może jeszcze nie wróg, ale przynajmniej jakiś rywal, więc wmówiono im – posłużę się tu pewnym uproszczeniem, ale przecież wiadomo o co chodzi – że Prezydent Nawrocki to alfons i kibol, Trump z Kaczyńskim są prorosyjscy natomiast po drugiej stronie stoi Mąż Stanu Rafał „Uśmiechnijcie się brygada, planeta płonie!” Trzaskowski, a podróżujący osobnym wagonem Wielki Nieogrywalny tworzy wraz ze swoim marszałkiem duet nieprzejednanych wrogów Moskwy.

I nieważne, że to się kupy nie trzyma tak, że aż szczypie.

Jak zauważył Stanisław Lem w "Śledztwie", "pomału można doprowadzić nawet konklawe do kanibalizmu. Byle postępować stopniowo, krok za krokiem”. Stosując tę właśnie – zasianą dodatkowo na żyznym gruncie kompleksów – metodę, zrobiono z przyzwoitych ludzi kukły z suflerem zamiast sumienia w środku. A że "człowiek jest istotą rozumną. To znaczy: potrafi uzasadnić wszystko." (Lem again), to i stanie murem za Czarzastym przychodzi gwałconemu codziennie medialnie antykomuniście łatwiej niż mi napisanie takiego tekstu.

dzierzba
O mnie dzierzba

"Dzierzba mimo bliskiego pokrewieństwa z wróblami, sikorami czy kanarkami, zachowuje się jak ptak drapieżny. Aktywnie poluje na duże bezkręgowce (głównie owady) oraz drobne płazy, gady, ssaki, a nawet inne gatunki ptaków. Po złapaniu zdobyczy często nie zjada jej od razu, lecz zawiesza na kolczastych krzewach, drutach lub wkład między rozwidlenia gałęzi drzew." Tak powstają tzw. spiżarnie dzierzb. ADRES E-MAIL - Czy już Ci pisałem, że to oto miejsce jest symbolem mojej niezależności i wiary w wolność jednostki? - Jakieś pięćdziesiąt razy... /Veszett a világ/ motto: Mówisz, że chcesz zostać pisarzem, to po prostu zwykły egoizm; chcesz wyróżnić się spośród marionetek i zostać ich animatorem. W istocie nie ma różnicy między tym, co chcesz robić, a malowaniem się kobiet... /Abe Kobo. Kobieta z wydm./ motto2: W każdej epoce, w każdym kraju zawsze istniały dwa stronnictwa: reakcji i postępu./Maurice Druon. Król z Żelaza/ Ludzie najczęściej stają się biegaczami, ponieważ tak ma być./O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Haruki Murakami/ spiritus flat ubi vult Zapraszam do zwiedzania mojej spiżarni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo