dzierzba dzierzba
123
BLOG

Grunt to prund, a prund to elektryka

dzierzba dzierzba Energetyka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Z wielką uwagą, ale i niemałym wysiłkiem — bo nie jestem przecież grupą docelową ambitnych, inteligenckich mediów dla elit — przeczytałem w Interii, że „Prąd tanieje, ale rachunki rosną. Eksperci tłumaczą, za co tak naprawdę płacą Polacy”. Dlaczegóż to zamierzyłem się aż tak wysoko? Ano sam nie wiem. Niewykluczone, że nieświadomie ciągnie mnie do obcowania z ambitniejszymi treściami. No, ale nieważne. Idźmy po kolei.

Już sam tytuł jest zagadkowy, zachęcający do wytężenia szarych komórek. Mnie, osobnikowi prostemu, przyszło od razu do głowy, że to jakaś sprzeczność albo coś w rodzaju mądrości mojej szanownej małżonki, która czasem informuje mnie, że znalazła — dajmy na to — pościel w bardzo dobrej cenie. Gdy stwierdzam, że faktycznie to trochę mniej niż w sklepie, dodaje, że „plus wysyłka”, która — jak szybko sobie kalkuluję — w jakiś magiczny sposób sprawia, iż wychodzi na to samo, a bywa że i więcej. Popadam wtedy w głęboką zadumę nad logiką, która nią kieruje.

Tak było i tym razem, choć oczywiście skala inna, bo to przecież poważne medium dla poważnych ludzi, a nie — z całym szacunkiem i tak dalej — tylko moja żona. Cóż bowiem z tego, że cena prądu spada, skoro muszę płacić za niego więcej? Dlaczego miałoby mnie w ogóle obchodzić cokolwiek ponad to, że wyjmuję więcej z kieszeni? — jako osobnik porywczy i prosty  ze złością pomyślałem.

Wtedy jednak, niczym w bajce „Pomysłowy Dobromir”, coś postukało mnie w głowę i zrozumiałem, że musi chodzić o coś głębszego, skoro aż eksperci (liczba mnoga!) wzięli się za tłumaczenie. Zawstydzony oddałem się dalszej lekturze.

„Jeśli utrzymają się obecne tendencje na rynku, to ceny energii powinny spadać” — oceniła na antenie radia TOK FM prezes Urzędu Regulacji Energetyki, Renata Mroczek. Ledwo dane mi było nacieszyć się tą radosną nowiną, a już kilka zdań dalej znalazłem informację, że „jak tłumaczy Marta Anczewska, kierowniczka ds. polityki energetycznej w Instytucie Reform — rachunek za energię dla przeciętnego gospodarstwa domowego zużywającego ok. 2000 kWh rocznie w 2026 roku będzie wyższy niż w ostatnich latach.”

Jak to? — oniemiałem. Ceny powinny spadać, a rachunek będzie wzrastać? To zdecydowanie przekracza moje zdolności poznawcze. Zniechęciłem się do dalszego czytania, szczerze to teraz przyznaję. Dla porządku przeleciałem jeszcze wzrokiem kolejne akapity, ale nie próbowałem już nawet dociec, co dokładnie oznaczają takie sformułowania jak „dynamiczny przyrost OZE przekładający się na konieczność dotowania rynku mocy”, „rosnące koszty dystrybucji ze względu na skalę inwestycji”, „wygładzenie profilu zużycia energii” czy „narzędzia wspierające elastyczność: inteligentne liczniki, taryfy dynamiczne, zmiana konstrukcji opłat sieciowych”.

Najważniejsze jednak jest chyba to, co zacytuję poniżej — i co wcale nie było pointą artykułu, choć moim zdaniem być nią powinno. Zwłaszcza ostatnie zdanie eksperta:

„— Mamy zmianę paradygmatu w płaceniu rachunków za energię, często niezrozumiałą dla obywateli. Ludzie rozumują, że ‘prąd to prąd’ — są przyzwyczajeni do płacenia kosztu wytworzenia, bo pracowaliśmy na zamortyzowanej infrastrukturze — tłumaczy Stańczuk. — Tanio już było — dodaje ekspert.”

Poczułem, jak się czerwienię. To było o mnie. Ja właśnie rozumuję, że „prąd to prąd”, a powinienem głębiej, bardziej analitycznie patrzeć na zagadnienie i dostrzec, że owszem — kiedyś było taniej, bo korzystaliśmy z zamortyzowanej infrastruktury, ale to się skończyło i może (Może? co ja plotę Musi!) być tylko drożej. 

Mówiąc inaczej: gdybym nie był zwykłym chłopkiem roztropkiem, pojmowałbym, że ceny wzrosną, lecz wcale nie dlatego, że drożeje prąd — bo ten przecież tanieje — lecz dlatego, że inne koszty idą w górę. Toż to oczywista-oczywistość, oczywista niczym to, że sto konkretów w sto dni byłoby do zrealizowania, gdybyśmy Platformie sto procent miejsc w Sejmie oddali.

Mimo wszystko cieszę się, że zapoznałem się z tym artykułem. Dziękuję ekspertom za sprowadzenie mnie na ziemię. Czas przestać udawać, że mam szansę doszlusować do intelektualnych elit rozumiejących wyższe konieczności dziejowe i potrafiących docenić, że może i chleb podrożał, ale przecież mąka potaniała.

Nie ukrywam jednak, że strasznie zazdroszczę tym, którzy sami z siebie, tak lekko, zamiast bić jak ja tutaj pianę,  intuicyjnie rozumieją, że prąd to więcej niż prąd i dlatego swoje kosztuje. Zazdro! I kupa serducha, kochani!

dzierzba
O mnie dzierzba

"Dzierzba mimo bliskiego pokrewieństwa z wróblami, sikorami czy kanarkami, zachowuje się jak ptak drapieżny. Aktywnie poluje na duże bezkręgowce (głównie owady) oraz drobne płazy, gady, ssaki, a nawet inne gatunki ptaków. Po złapaniu zdobyczy często nie zjada jej od razu, lecz zawiesza na kolczastych krzewach, drutach lub wkład między rozwidlenia gałęzi drzew." Tak powstają tzw. spiżarnie dzierzb. ADRES E-MAIL - Czy już Ci pisałem, że to oto miejsce jest symbolem mojej niezależności i wiary w wolność jednostki? - Jakieś pięćdziesiąt razy... /Veszett a világ/ motto: Mówisz, że chcesz zostać pisarzem, to po prostu zwykły egoizm; chcesz wyróżnić się spośród marionetek i zostać ich animatorem. W istocie nie ma różnicy między tym, co chcesz robić, a malowaniem się kobiet... /Abe Kobo. Kobieta z wydm./ motto2: W każdej epoce, w każdym kraju zawsze istniały dwa stronnictwa: reakcji i postępu./Maurice Druon. Król z Żelaza/ Ludzie najczęściej stają się biegaczami, ponieważ tak ma być./O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Haruki Murakami/ spiritus flat ubi vult Zapraszam do zwiedzania mojej spiżarni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka