fot. PAP/Darek Delmanowicz
fot. PAP/Darek Delmanowicz

Wielkie inwestycje w Polsce mogą utknąć. Problemem nie są pieniądze

Redakcja Redakcja Inwestycje Obserwuj temat Obserwuj notkę 3
Polska stoi przed falą największych inwestycji infrastrukturalnych w swojej historii. Centralny Port Komunikacyjny, elektrownia jądrowa czy morskie farmy wiatrowe to projekty warte setki miliardów złotych. Coraz częściej jednak eksperci wskazują, że problemem nie jest już tylko kwestia finansowa, lecz bariery systemowe – w tym sztywne wymagania przetargowe i niedobór specjalistów.

Gigantyczne inwestycje w Polsce

Z opracowania „Największe inwestycje budowlane w Polsce – przyszłość polskiej infrastruktury”, przygotowanego przez analityków Spectis, wynika, że skala planowanych projektów jest bezprecedensowa.

Koszt Centralnego Portu Komunikacyjnego szacowany jest na ponad 131 mld zł. Budowa elektrowni jądrowej może pochłonąć nawet 192 mld zł. Do tego dochodzą inwestycje w morskie farmy wiatrowe na Bałtyku – MFW Baltic Power, Baltica 2 oraz Bałtyk 2 i 3 – których łączny koszt wynosi około 85–90 mld zł.

Równolegle realizowane są modernizacje infrastruktury kolejowej, w tym odcinka Ełk–Trakiszki o wartości około 8 mld zł.

Problemem przestaje być dostęp do finansowania. Coraz większym wyzwaniem staje się kumulacja wielu dużych projektów w tym samym czasie, co oznacza gwałtowny wzrost zapotrzebowania na wysoko wykwalifikowane kadry.

– Skala i zróżnicowanie przedsięwzięć są bezprecedensowe. Modernizacja kluczowej infrastruktury oraz budowa obiektów o strategicznym znaczeniu dla gospodarki i bezpieczeństwa kraju to ogromna szansa na rozwój zaplecza logistycznego i przyciągnięcie innowacji. Tak duża kumulacja inwestycji jest gigantycznym wyzwaniem operacyjnym. Samo zabezpieczenie finansowania to więc dopiero początek, równie ważne będzie zapewnienie i utrzymanie zdolności wykonawczych na poziomie odpowiadającym skali przedsięwzięć – komentuje Piotr Cieśliński, Principal w Wyser Executive Search. 


Wymagania przetargowe mogą blokować inwestycje

Jedną z kluczowych barier wskazywanych przez ekspertów są sztywne i niedostosowane do skali projektów wymagania przetargowe. Dotyczy to zwłaszcza stanowisk związanych z zarządzaniem, nadzorem i koordynacją inwestycji.

Inwestorzy oczekują często doświadczenia w realizacji niemal identycznych projektów – pod względem technologii, wartości i zakresu prac. Takie podejście sprawdza się przy inwestycjach powtarzalnych, ale w przypadku projektów przełomowych może prowadzić do poważnych ograniczeń.

– Warunek doświadczenia w podobnych inwestycjach może zawęzić poszukiwania do niewielkiej grupy menedżerów. Rośnie wówczas ryzyko długich procesów rekrutacyjnych, decyzyjnych i wdrożeniowych, rotacji w trakcie realizacji i presji płacowej. W ocenie kompetencji lepiej sprawdza się podejście oparte na podobnej skali wyzwań i trudności projektu, odpowiedzialności i modelu zarządzania kontraktem, niż na samej technologii. Umiejętność zarządzania finansami, trafne przewidywanie zagrożeń czy sprawna koordynacja międzynarodowych zespołów wykonawczych to kompetencje uniwersalne, które doświadczony lider skutecznie wykorzysta. W praktyce to one w największym stopniu decydują o powodzeniu inwestycji – wyjaśnia Piotr Cieśliński. 


Brakuje specjalistów. Rynek pracy nie nadąża za inwestycjami

Problemem jest także rosnący deficyt kadr. W polskiej energetyce już dziś brakuje specjalistów, a konkurencja o pracowników staje się coraz bardziej intensywna.

Z danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA), zawartych w raporcie „Renewable Energy and Jobs. Annual Report 2024”, wynika, że sektor odnawialnych źródeł energii w Polsce zatrudnia ponad 212 tys. osób. To jednak wciąż za mało w stosunku do skali planowanych inwestycji.

– Deficyt kadr inżynieryjnych i menedżerskich uderza w rynek. Obecnie brakuje przede wszystkim wyspecjalizowanych projektantów infrastruktury przemysłowej i energetycznej, inżynierów kontraktów oraz kadry zarządzającej, która ma udokumentowane doświadczenie przy realizacji projektów o dużej skali. Zmusza firmy do wydłużania procesów rekrutacyjnych, co z kolei bezpośrednio przekłada się na opóźnienia w kluczowych inwestycjach - tłumaczy Piotr Cieśliński.

Program jądrowy w Polsce szczególnie zagrożony

Najbardziej widoczne braki kadrowe dotyczą programu energetyki jądrowej. Polska nie posiada znaczącego doświadczenia w realizacji tego typu inwestycji, a kluczowe technologie i know-how pozostają w rękach zagranicznych podmiotów.

Raport „Energetyka jądrowa w Polsce”, przygotowany przez Baker McKenzie oraz Politykę Insight, ocenia gotowość do budowy elektrowni w Choczewie na zaledwie 58 proc. Jedną z głównych barier wskazano właśnie niedobór wyspecjalizowanych kadr.

– Polski sektor jądrowy jest budowany od zera, co sprawia, że luki kompetencyjne stają się jednym z najważniejszych ograniczeń dla realizacji projektów. W takiej sytuacji konieczne jest odejście od sztywnego wymogu identyczności referencyjnej na rzecz elastycznej, wielowymiarowej oceny potencjału przywódczego. Nie możemy też opierać się wyłącznie na krajowych zasobach, takich ekspertów w Polsce po prostu brakuje. Dlatego tak ważny jest „mądry” transfer kompetencji od zagranicznych partnerów oraz pozyskiwanie polskich menedżerów, którzy przez lata zdobywali doświadczenia na najbardziej rozwiniętych rynkach. To dziś jedyny skuteczny sposób, by sprawnie zrealizować planowaną transformację – podsumowuje Piotr Cieśliński. 


TW

fot. PAP/Darek Delmanowicz

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka