Lewica chce podatku katastralnego
Łukasz Michnik w tym tygodniu podczas konferencji prasowej, projekt ustawy jest gotowy i był omawiany na posiedzeniu klubu parlamentarnego Lewicy. W wydarzeniu uczestniczyli także lider ugrupowania oraz marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, a także wiceminister ds. mieszkalnictwa Tomasz Lewandowski.
Zgodnie z zapowiedziami podatek katastralny miałby być płacony raz w roku, a jego wysokość zależałaby od wartości posiadanych nieruchomości. Do tej pory szczegóły – takie jak stawka podatku czy próg wejścia – nie są jeszcze znane.
Rząd: nie pracujemy nad podatkiem katastralnym
Jeszcze tego samego dnia do sprawy odniósł się minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Podkreślił, że rząd nie prowadzi obecnie prac ani nad podatkiem katastralnym, ani nad podatkiem od pustostanów. Tymczasem podobne rozwiązania były już wcześniej proponowane przez inne ugrupowania. W listopadzie 2025 roku projekt tzw. podatku antyspekulacyjnego przedstawił lider Partii Razem Adrian Zandberg.
Zakładał on opodatkowanie posiadania większej liczby mieszkań według progresywnej skali: od 3 do 5 mieszkań – 1 proc. wartości, od 6 do 8 mieszkań – 2 proc., od 9 i więcej – 3 proc. Celem takich rozwiązań miało być ograniczenie spekulacji na rynku nieruchomości oraz zwiększenie dostępności mieszkań dla osób kupujących je na własne potrzeby.
Podatek katastralny - czym jest i dlaczego wzbudza kontrowersje
Podatek katastralny to forma opodatkowania nieruchomości, w której podstawą jest wartość rynkowa mieszkania lub domu, a nie – jak w Polsce obecnie – jego powierzchnia. W praktyce oznacza to, że właściciele droższych nieruchomości płaciliby wyższy podatek, nawet jeśli ich metraż nie różni się znacząco od innych lokali. Takie rozwiązania funkcjonują w wielu krajach Europy, ale w Polsce od lat budzą duże emocje.
W przeciwieństwie do obecnego systemu, gdzie podatek jest relatywnie niski i przewidywalny, danina katastralna liczona od wartości nieruchomości mogłaby oznaczać istotne obciążenia finansowe, szczególnie w dużych miastach, gdzie ceny mieszkań dynamicznie rosły przez ostatnie lata. W praktyce wielu właścicieli mogłoby znaleźć się w sytuacji, w której posiadają wartościową nieruchomość, ale nie dysponują dochodami pozwalającymi na regularne opłacanie wyższego podatku. To rodzi obawy przed tzw. "wypychaniem” ludzi z własnych mieszkań.
Dodatkowo przeciwnicy wskazują na ryzyko uznaniowości przy wycenie nieruchomości oraz możliwość częstych zmian ich wartości, co utrudniałoby planowanie domowego budżetu. Podatek katastralny bywa też postrzegany w debatach jako kara za oszczędzanie i inwestowanie w nieruchomości, które dla wielu Polaków stanowią podstawową formę zabezpieczenia finansowego.
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (34)