Z artykułu dowiesz się:
- Sądy mogą wpisywać do KRD m.in. niezapłacone grzywny, koszty sądowe i nawiązki
- Najwyższe zadłużenie mają mieszkańcy województwa śląskiego – ponad 141 mln zł
- Największe długi generują osoby w wieku 36–55 lat
- Blisko 90 proc. dłużników wobec sądów stanowią mężczyźni
Coraz więcej wpisów do KRD
Coraz więcej Polaków przez zobowiązania wobec instytucji wymiaru sprawiedliwości traci część swojej wiarygodności płatniczej i ma utrudniony dostęp do usług finansowych. O odzyskanie pieniędzy od konsumentów zabiegają nie tylko banki, firmy ubezpieczeniowe czy telekomunikacyjne, ale również sądy. Do KRD mogą trafiać m.in. niezapłacone grzywny, nawiązki na rzecz Skarbu Państwa, kwoty pieniężne stanowiące przedmiot przepadku, nawiązki lub świadczenia pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, koszty sądowe, a także grzywny orzeczone jako kary zastępcze i pieniężne kary porządkowe. Sądy stają się wierzycielami przy wykonaniu prawomocnego wyroku skazującego, wyroku warunkowo umarzającego postępowanie, postanowienia o kosztach sądowych albo postanowienia o nałożeniu pieniężnej kary porządkowej.
- Sądy od kilku lat korzystają z możliwości wpisywania określonych należności do biur informacji gospodarczej, a od 2017 roku proces ten jest wspierany przez system automatycznej wymiany danych. Dzięki temu skala zjawiska jest dziś lepiej widoczna. Do KRD wpisów dokonało już 361 z 377 sądów powszechnych działających w Polsce – informuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Największe zadłużenie na Śląsku i Pomorzu. Gdzie problem jest największy?
Jedna trzecia zadłużenia wobec sądów przypada na mieszkańców miejscowości liczących od 20 do 100 tys. osób. Najwyższe łączne zadłużenie wobec instytucji wymiaru sprawiedliwości mają mieszkańcy województwa śląskiego – 141,7 mln zł. Składają się na nie zobowiązania 22,7 tys. osób, a średni dług wynosi 6236 zł. Na drugim miejscu są mieszkańcy województwa pomorskiego, którzy mają łącznie 117,2 mln zł zaległości. Dłużników jest tam mniej niż na Śląsku (9,7 tys.), ale średnia wartość ich należności jest wyższa (12 114 zł).
Z województwa pomorskiego pochodzi też dłużnik-rekordzista, który do spłaty ma ponad 75 mln zł. W pierwszej trójce regionów z największymi długami wobec sądów znajduje się także Mazowsze. Suma zobowiązania wynosi tam 102,3 mln zł, a rozkłada się na 21 tys. osób, które przeciętnie do oddania mają 4856 zł. Podlasie to region, w którym zaległości względem sądów są najniższe. Sięgają 15 mln zł i dotyczą 3,5 tys. konsumentów. Podobnie sytuacja wygląda w województwie świętokrzyskim. Tam łączny dług to 17,4 mln zł, a do spłaty ma go 3,6 tys. osób. Relatywnie niskie zadłużenie – 21 mln zł – mają także mieszkańcy Podkarpacia. To 4,8 tys. osób.
Podobnie jak w przypadku większości innych długów, to osoby w średnim wieku (36-55 lat) mają najwyższe zaległości wobec sądów. Ich łączne zadłużenie sięga 616,9 mln zł. Sporą kwotę zdążyli uzbierać także młodzi dorośli (26-35 lat) – 202,6 mln zł. Osoby powyżej 55 roku życia nie spłaciły 141,4 mln zł, a najmłodsi (18-25 lat) – 41 mln zł.
Z czego wynikają długi sądowe?
- Długi sądowe to szczególna kategoria zobowiązań, bo nie wynikają z decyzji zakupowej czy kredytu, lecz z prawomocnych orzeczeń sądu. Pokazują, że sankcja albo obowiązek nałożony przez państwo nie zostały wykonane na etapie, na którym sprawa powinna zostać zamknięta. Gdy taka należność trafia do rejestru, przestaje być wyłącznie problemem wymiaru sprawiedliwości, a zaczyna wpływać także na wiarygodność płatniczą dłużnika i jego funkcjonowanie w obrocie gospodarczym. Dla dłużnika oznacza to dodatkowe konsekwencje, bo wpis może utrudniać dostęp do finansowania, zawieranie umów i codzienne funkcjonowanie na rynku. A z naszych doświadczeń wynika, że dłużnicy sądowi często mają też zaległe zobowiązania wobec innych wierzycieli – mówi Adam Łącki.
Niemal 9 na 10 wszystkich dłużników wobec sądów stanowią mężczyźni. Jest ich 157,5 tys., podczas gdy kobiet niecałe 24 tys. Panowie do spłaty mają 930,1 mln zł, a panie – 71,7 mln zł, bo mężczyźni częściej niż kobiety wchodzą w zatargi z prawem. Według danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, mężczyźni stanowią ok. 89 proc. wszystkich skazanych za różne przestępstwa.
Fot. Sąd/PAP arch.
Tomasz Wypych





Komentarze
Pokaż komentarze (1)