Spiryto.Libero Spiryto.Libero
55
BLOG

Era głów...latających jak muchy nad...

Spiryto.Libero Spiryto.Libero Polityka Obserwuj notkę 1
Jak Zachód robi porządki w Świecie Tyranów, a reszta masturbuję się deepfake'ami



Ach, jakże cudownie ewoluuje sztuka wojenną w tych naszych nowoczesnych czasach!

Dawniej, żeby pokonać wroga, trzeba było rzucić na front setki tysięcy mięsa armatniego, zrównać z ziemią pół kontynentu i liczyć trupy w milionach – patrzcie no na tego karla Putina na Ukrainie, gdzie po czterech latach "specjalnej operacji wojskowej" front przesunął się o zawrotne 120 metrów, a bilans ofiar to coś koło miliona po obu stronach.

Brawo, Władimirze, ty to jesteś prawdziwy mistrz Sun Tzu w akcji – tylko że Sun Tzu pewnie kręci się w grobie, widząc, jak ignorujesz jego radę o wygrywaniu bez walki. Bo po co subtelności, kiedy możesz utopić wszystko we krwi i błocie, prawda?

Ale hej, to przecież "tradycyjną wojna", jak to ujął jeden z mędrców w swych tekstach – masowe armię, okupacja, tysiące zabitych i koszty polityczne wyższe niż inflacja w Wenezueli. Ironia losu: Rosja, ta "superpotęga", ma w nosie starożytne mądrości, bo przecież oni zawsze są lepsi i mądrzejsi. No, jasne, patrząc na te 325 tysięcy martwych Rosjan i 100-140 tysięcy Ukraińców – to dopiero humanitarne podejście!

A teraz przejdźmy do sedna, bo temat jest konkretny jak cios dronem w bunkier: witajcie w erze decapitation strikes, czyli "uderzeń odcinających głowę". To nie jakaś abstrakcyjna fanaberia, to nową strategia, którą USA i Izrael opanowały do perfekcji, a reszta świata może tylko zazdrościć lub udawać, że nie widzi. Zamiast marnować miliardy na długie okupację – pamiętacie Irak, Afganistan, Wietnam? Te porażki, gdzie Ameryka straciła tysiące żołnierzy i nic nie zyskała? – teraz wystarczy jedna precyzyjną operacja: drony, cyberataki, Delta Force i bum, głowa wroga leci, a reszta reżimu tonie w chaosie. Przykłady?

image


Proszę bardzo, bo te teksty aż kipią od nich. Osama bin Laden, ten "lew pustyni" – załatwiony w jedną noc w pakistańskiej dziurze, z dziurą w czole, chowający się w szafie jak tchórz. Abu Bakr al-Baghdadi z ISIS? Wyeliminowany w Idlib, a jego "kalifat" rozsypał się jak domek z kart.

Qasem Soleimani, irański generał? Bum, dron na lotnisku w Bagdadzie w 2020 i pozostał po nim tylko sygnet, i nagle Teheran traci swojego strategicznego mózga.

A ostatnio? Operacja "Absolute Resolve" w Caracas w 2026 – 2 godziny 28 minut, zero strat po stronie USA, a Maduro z żoną złapany jak szczury w pułapce. Cyberwojna paraliżuje obronę, lotnictwo zapewnia osłonę, i voilà – Wenezuela staje się "państwem upadłym".

Humanitarne? Tańsze? Skuteczniejsze?.... Absolutnie!

Bo po co zabijać setki tysięcy, skoro wystarczy uciąć głowę wrogowi i patrzeć, jak reszta wije się w agonii?

Ale ironia osiąga szczyt, kiedy patrzymy na tych "niezwyciężonych" liderów Bliskiego Wschodu. Kaddafi – "wybraniec Allaha", "lew rewolucji" – kończy rozjechany w rynsztoku jak parszywy szczur, błagający o litość jak stara baba.

Hussein? Z pętlą na szyi jak pospolity bandzior, płaczący w bunkrze. Bin Laden? Już wspominałem, szafa i dziura w głowie.

A Chamenei? Po nim zostaje tylko turban, a jego reżim nagle odkrywa miłość do rozejmów po tym, jak Izrael w 72 godziny zrobił "strategiczną lobotomię" irańskiej teokracji.

Ci wszyscy "psychole z kompleksami wielkości kontynentu", marzący o kalifacie od Atlantyku po Pacyfik, o paleniu Tel Awiwu czy mordowaniu połowy kontynentu – okazuje się, że krwawią, sikają że strachu i umierają jak zwykli dupki. Brawo, panowie w turbanach i mundurach z AliExpress! Waszą "wieczna chwała" kończy się na YouTube w playlistach "ostatnie chwilę dyktatorów Bliskiego Wschodu". I to jest ten cyniczny, krwawy zysk: każdy wyeliminowany to jeden mniej, co bombarduje autobusy czy pali szkoły. Hydra odrasta nowe głowy? Owszem, ale coraz słabsze – od ISIS 1.0 z wielkim kalifatem po wersję 3.0 jako memy i dzieciaki z nożami. Powoli, ale działa. Z uśmiechem na twarzy, bo dlaczego nie?

A co z dyplomacją? Ha, to dopiero żart! Nadchodzi era "dyplo-kapitacji" – mieszanka dyplomacji i kapitulacji, gdzie zamiast nudnych rezolucji ONZ, not werbalnych i okrągłych stołów (które i tak nikt nie czyta), dostajesz ultimatum: "Dwie opcję: ładna umowa albo ładny grób. Masz 15 sekund". Trump i Netanyahu to mistrzowie tego – zero cierpliwości, 700 myśliwców i drony Reaper jak joystick Don Corleone w adidasach. Irańskie rakiety Fateh-110? Głównie w piach albo w ziemię, a bunkry "opalone".

Chiński Xi? Siedzi cicho, bo wie, że jego armia to "drugą liga z ambicjami", a Putin? Jego front w Ukrainie to lament przegranego na placu zabaw. Dyplomacja? Spakowana do szafy z logo ONZ, na wczesną emeryturę. Bo po co marnować dekady na gadanie, skoro weekendowy reset państwa załatwia sprawę bez przerwy na kawę? Ironia: ajatollahowie grożą "niewidzialną bronią", a kończą z "drobnymi problemami technicznymi" po ataku, który ich czyści jak odkurzacz. Rosja dolewa oliwy, Chiny trollują, a AI z OpenAI staje się karabinem maszynowym dla każdego chama z Teheranu czy Moskwy. Post-prawda? To eufemizm – to era, gdzie debile stają się generałami memowej wojny. . Brawo, idioci!Podsumowując konkretnie: ta nową era to triumf technologii nad barbarzyństwem – USA i Izrael pokazują, jak destabilizować BRICS, osłabiać Iran czy Wenezuelę bez własnych strat. Przygotować następców (jak Pahlavi w Iranie), uderzyć precyzyjnie, i patrzeć, jak sojusze się sypią.

Europa? 10 lat w tyle, wciąż myśląca o "Koalicji Chętnych" jak w Iraku. A dla reszty: pamiętajcie, ofertą musi być dobra, by głowa została na karku. Inaczej – następny numer na was. Cyniczne? Owszem. Skuteczne? Jak cholera. I to jest ten "lekko czystszy" świat, krok po kroku.

ps.

Polska i Persja to dwa wielkie narody które powinny się rozwijać i żyć w wolności na zawsze.

Oni wolni od turbanowych zbrodniarzy, a my od złajdaczonej UE

Amen

image


ps.

Ja Spiryto Libero vel Jarosław Ruszkiewicz serdecznie przepraszam

Przepraszam administrację i wszystkich blogerów za mój hejt, mowę nienawiści oraz lewe konta

image


Pragnę na swoje usprawiedliwienie powiedzieć jedno.

Od lat jestem upośledzony na umyśle. Lata bicia mnie po głowie przez ojca zrobiło swoje

Wiem że jestem chory i te wszystkie działania to nie ja ale mój chory umysł

Straciłem na S24 tylko w tym roku fejkowych 29 kont które i tak nikt nie czytał i nie komentował. Żadna strata.

Jeśli pojawi się jakieś nowe konto, to pamiętajcie że to nie ja ale moją chora głowa.

Pozdrawiam z Choroszczy

Sygnalista GRU. Sowiecki spamer

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka