
Zbrodnia w Lublińcu Starym i Nowym – zbrodnia dokonana 21 marca 1945 roku przez oddział ludowego Wojska Polskiego na ukraińskiej ludności cywilnej ze wsi Stary Lubliniec i Nowy Lubliniec, która odmówiła opuszczenia terytorium Polski i wyjazdu do ZSRR.
Podczas akcji przeprowadzonej przez 2 Samodzielny Batalion Operacyjny Wojsk Wewnętrznych i milicjantów pod dowództwem płka Stanisława Szopińskiego zamordowano w obu wsiach co najmniej od 59 do ok. 90 ukraińskich cywilów. W akcji brali udział także niektórzy Polacy z Rudy Różanieckiej i prawdopodobnie oddział istribitielnych batalionów. Podczas akcji spalono także większość zabudowań mieszkalnych i gospodarczych.
Zbrodnia w Gorajcu
5 kwietnia o 21:00 2 Samodzielny Batalion Operacyjny KBW wraz z milicjantami pod dowództwem ppłk. Stanisława Szopińskiego wyruszył z koszar w Lubaczowie. O 4:50 następnego dnia batalion podzielony na cztery grup, zajął pozycje bojowe. Okrążono Gorajec wraz z przysiółkami. O 5:00 nastąpił atak. Rozpoczęto od ostrzelania wsi z moździerza, następnie przeprowadzono atak piechoty. O 6:10 wieś została zajęta. Wojsko przebywało w Gorajcu do 10:00, pozbawiając w tym czasie życia cywilnych mieszkańców wsi. Dokonywano tego na terenie całego osiedla. Około 60 osób rozstrzelano na terenie jednego z gospodarstw. Wieś została podpalona, w budynkach żywcem spłonęły kolejne osoby, ukrywające się przed morderstwami. Działaniom wojska towarzyszyła akcja polskiej ludności cywilnej. Na rzecz wojska zagrabiono majątek cywilny mieszkańców wsi. W czasie akcji zginęło 174 osoby, 32 kobiety, 35 dzieci oraz 19 osób powyżej 60 lat
Celem przeprowadzenia akcji było zniszczenie sztabu Ukraińskiej Powstańczej Armii. We wsi nie stacjonowały jednak wtedy żadne oddziały UPA. Jedyną siłą zbrojną we wsi był niewielki oddział ukraińskiej samoobrony. Faktycznym zadaniem polskich oddziałów było zastraszenie mieszkańców w celu zmuszenia ich do opuszczenia terytorium Polski
Zbrodnia w Lachawie – zbrodnia dokonana przez jednostkę ludowego Wojska Polskiego (oddział manewrowy 28 pułku piechoty) 1 stycznia 1946 na ukraińskich mieszkańcach wsi Lachawa.
Oddział manewrowy 28 pp natknął się we wsi na sotnię UPA „Jara”, która wycofała się po kilkugodzinnej walce, tracąc 3 do 7 żołnierzy. Po wycofaniu się sotni żołnierze 28 pp rozstrzelali koło szkoły 9 mieszkańców, w tym 14- i 15-letniego chłopca. Wojsko spaliło również szkołę i większą część wsi. Kilkunastu aresztowanych mieszkańców Lachawy wysłano do aresztu w Birczy, gdzie trzech z nich zostało zabitych 7 stycznia rano, po III ataku UPA na Birczę, i pochowanych w dole wraz z poległymi żołnierzami UPA. Dwie osoby zostały tak ciężko pobite, że zmarły w drodze powrotnej do Lachawy.
Zbrodnie w Zawadce Morochowskiej
25 stycznia do Zawadki Morochowskiej wkroczył 120-osobowy oddział z 34 Budziszyńskiego Pułku Piechoty, paląc wieś i zabijając kilkudziesięciu mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Atakiem kierował dowódca 34 pp, ppłk Stanisław Pluto. Dokonano tego mimo faktu, że żaden mieszkaniec wsi nie był członkiem UPA. Żołnierze 3 batalionu 34 pp, schwytani później przez UPA zeznali, że winnym zbrodni był 2 batalion 34 pp 8 DP. Ich wyjaśnienia pojawiły się w opublikowanej przez OUN broszurze zatytułowanej Krwawym szlakiem stalinowskiej demokracji. Jedna z ofiar napaści, Kateryna Tomasz, przed śmiercią zdążyła powiedzieć przybyłym na miejsce partyzantom z UPA, że razem z żołnierzami widziała polskich chłopów ze wsi Niebieszczany.
Liczba ofiar pierwszej zbrodni w Zawadce Morochowskiej nie została jednoznacznie ustalona. Wskazana wyżej broszura wymienia z nazwiska 56 zabitych, równocześnie stwierdzając, że ofiar było ok. 70. Padają również liczby 64, 68 lub 78 zabitych. Zbrodnia dokonana została w okrutny sposób, ofiary przed śmiercią były okaleczane i torturowane. Większość ofiar pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu w Zawadce Morochowskiej, tylko nielicznych pochowano w rodzinnych grobach
Zbrodnie 28 marca i 13 kwietnia 1946
28 marca 1946 oddział 34 pp po raz drugi pojawił się w Zawadce Morochowskiej. Ludność ukraińska zaczęła uciekać; ci, którzy nie zdążyli, zostali zgrupowani w pobliżu budynku szkoły. Dowodzący oddziałem oznajmił, że wszyscy zebrani zostaną zabici za unikanie wyjazdu do ZSRR oraz za wspieranie UPA. Następnie żołnierze wyciągnęli z tłumu 11 mężczyzn i natychmiast ich rozstrzelali, po czym spalili kilka ocalałych po poprzednim ataku na wieś szałasów. Zamordowanych pochowano w zbiorowym grobie na cmentarzu we wsi.
Ostatni raz oddział Wojska Polskiego pojawił się w Zawadce Morochowskiej 13 kwietnia 1946 i zabił sześciu przypadkowych ukraińskich cywilów.
Uroczysko „Baran” – uroczysko w Polsce, w Kąkolewnicy koło Radzynia Podlaskiego, zwane przez okoliczną ludność Małym Katyniem.
W tym miejscu, od jesieni 1944 do przełomu stycznia i lutego 1945 roku, w czasie stacjonowania 2 Armii Ludowego Wojska Polskiego, rozstrzeliwano żołnierzy AK, WiNu i BCh, dezerterów oraz ludzi uznanych przez nową władzę za wrogów.
Nie jest znana liczba osób, na których wykonano egzekucje. Najostrożniejsi mówią o kilkuset ofiarach, ale inni podają 1300 do 1800 zabitych. Zamordowano tam też 30 młodych mężczyzn aresztowanych w kościele w Trzebieszowie, oraz żołnierzy z oddziałów zza Bugu, w tym z 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty. Wyroki sądu wojskowego wykonywał m.in. naczelnik więzienia sierżant Bazyli Rogoziński. W 1980 utworzono symboliczną mogiłę. Oficjalne śledztwo wszczęto 8 marca 1991 r.
Świadkiem tych mordów był Józef Franczak, który po wejściu Armii Czerwonej na te tereny został wcielony do 2 Armii Wojska Polskiego (zdezerterował w styczniu 1945) i skierowany do Kąkolewnicy, gdzie mieścił się wojskowy sąd polowy.
Ja Spiryto Libero vel Jarosław Ruszkiewicz serdecznie przepraszam
Przepraszam administrację i wszystkich blogerów za mój hejt, mowę nienawiści oraz lewe konta

Przepraszam tych wszystkich którym wyrządziłem krzywdę podszywając się pod ich nickami
Pragnę na swoje usprawiedliwienie powiedzieć jedno.
Od lat jestem upośledzony na umyśle.Lata bicia mnie po głowie przez ojca zrobiło swoje
Wiem że jestem chory i te wszystkie działania to nie ja ale mój chory umysł
Straciłem fejkowych 17 kont które i tak nikt nie czytał i nie komentował.Żadna strata.
Jeśli pojawi się jakieś nowe konto, to pamiętajcie że to nie ja ale moją chora głowa.
Pozdrawiam z Choroszczy
Autor: Spiryto.Libero


Komentarze
Pokaż komentarze (33)