Wszelki rozwój odbywa się poprzez ścieranie się przeciwieństw. Teza-antyteza-synteza. Dialektyka. Cytując z Encyklopedii PWN:
„W filozofii nowożytnej dialektykę jako teorię rozwoju rzeczywistości przez przeciwieństwa odnowiła renesansowa filozofia przyrody (G. Bruno, Mikołaj z Kuzy); pojęcie dialektyki występowało w klasycznej filozofii niemieckiej: u I. Kanta (antynomie), J.G. Fichtego, F.W. Schellinga, zwłaszcza u G.W.F. Hegla — jako teoria rzeczywistości stanowiącej proces rozwoju ducha przez powstawanie i znoszenie przeciwieństw oraz metoda rozumowania polegająca na przechodzeniu od danego pojęcia (teza) do jego przeciwieństwa (antyteza) i łączeniu ich w wyższą jakość (synteza).
I tak jest u nas Mamy przestrzeń liniową V – jej elementami są „wektory” (tezy). Mamy przestrzeń liniową V* - przestrzeń dualną, przestrzeń liniowych funkcjonałów na V o wartościach w ciele K. Elementami przestrzeni V* są „formy” (antytezy). Działając formą f ∊ V* na wektor x ∊ V otrzymujemy element ciała K (syntezę) f(x) ∊ K. Forma wchłania wektor i z tego związku rodzi się ciało. Puszczając wodze fantazji fizyka – jeśli elementy przestrzeni V interpretować jako stany „cząstek”, to elementy przestrzeni V* interpretować możemy jako stany anty-cząstek. Antycząstka anihiluje cząstkę, z wektora x i ko-wektora f tworzy się liczba f(x). Tyle słowami, tyle powie poeta. Jednak:
W klasie jest zawsze więcej kandydatów na kiepskich poetów niż na wybitnych matematyków, co wzmaga niecierpliwość u mistrzów tej nauki. Znakomity matematyk nie może tego pojąć, że inni nie mogą pojąć wspaniałych zawiłości, dlatego tak patrzy na ludzi jak na nieznośne błędy w mądrym rachunku.
To cytat z powieści Kornela Makuszyńskiego „Szatan z siódmej klasy”. Mateusz z 2c jest kandydatem na wybitnego matematyka i choć nie stroni od poezji, chce być kimś więcej niż tylko poetą. Chce być wybitnym matematykiem, przede wszystkim wybitnym fizykiem (teoretykiem oczywiście). Chce rozumieć. A rozumieć się nie da bez algebry. Wejdźmy więc w tę algebrę. Przy tym algebra jest rodzaju żeńskiego, zatem współżycie z nią nie jest rzeczą łatwą. Inny cytat z „Szatana z siódmej klasy”:
Czemu ta dziewczyna ciągle płacze? - pomyślał profesor. - Dziwnym stworzeniem jest kobieta! Smutno jej było - płakała, teraz znowu płacze, bo jej wesoło. Jest to ponad rozumne pojęcie, że dwa odmienne uczucia kobieta umie tym samym wyrażać sposobem..."
I dziwnym tworem jest algebra. Wydaje się być ponad rozumem, ale warto w jej zrozumienie, choć częściowe, włożyć nieco (a nawet więcej niż nieco) trudu.
W poprzedniej notce wprowadziliśmy matematyczne operatory anihilacji. Przypomnijmy je i pobawmy się nimi. Pośledźmy je, dowiedzmy się po cichu o nich – jak na detektywów przystało.
Przypomnijmy z poprzedniej notki:
Niech f będzie elementem przestrzeni dualnej V*. Wtedy operator anihilacji if definiujemy tak jak to jest u Bourbakiego. Oto odpowiedni fragment z rosyjskiego wydania jednego z tomów algebry Bourbakiego (Бурбаки Н. Алгебра. Модули, кольца, формы, str. 475):

Po polsku będzie to tak: Istnieje jedyny liniowy operator if w T spełniający następujące warunki:
if 1 = 0, (*)
if ex + ex if = f(x) I dla każdego x z V. (**)
Przyglądając się tym formułom powyżej zauważamy, że mamy tam dwa podobne symbole 1 i I. Symbol I to operator tożsamościowy działający na elementy algebry tensorowej T. Zaś 1 to jedynka w ciele K, liczba 1, element algebry tensorowej T, ściślej, element z T0, interpretowany jako stan z zerową ilością cząstek. Zatem, wnioskujemy, dla x,y,u,v ∊ V:
I1 = 1, Ix = x, I x⊗ y = x⊗y
Zaś 1+x to superpozycja stanu próżni i stanu jednocząstkowego, 1+x⊗y+u⊗v to superpozycja stanu próżni i stanu dwucząstkowego (niejednorodnego).
W formule (**) mamy równość dwóch operatorów. Możemy zatem lewą i prawą stroną formuły podziałać na jakiś wektor z T (bo T to także przestrzeń liniowa) , powiedzmy na wektor 1.
(if ex +ex if)1 = f(x)I1
po prawej mamy I1=1, oraz f(x)1=f(x), bo f(x) i 1 są elementami ciała K. Po lewej korzystamy ze wzoru z poprzedniej notki definiującego operatory kreacji ex. Operator ex to operator mnożenia (tensorowego z lewej) przez x. Zatem ifex1=if x. Z drugiej strony z (*) mamy, że if1=0. Zatem nasza formuła daje
if x = f(x)
Mamy już więc: if 1 = 0, if x = f(x). Podziałajmy teraz obiema stronami równości (**) na dowolny wektor v z T. Mamy
if ex v + ex if v= f(x)v
Co możemy zapisać w postaci
if (x⊗v) = if(x) v – x⊗if(v) (M)
Tu Mateusz przypomniał sobie definicję operatora różniczkowania z notki o polach wektorowych i go olśniło: pochodna iloczynu to pochodna pierwszego razy drugi plus pierwszy razy pochodna drugiego. Eureka! Operator if działa jak operator różniczkowania, tyle, że z minusem a nie z plusem. „Wymyśliłem operator anty-różniczkowania”, oznajmił Mateusz swym kolegom z agencji detektywistycznej. Wygrałem 50 zł.
Ale tak dobrze nie jest, pokazał bowiem Mateusz swój operator anty-rózniczkowania Pani, a Pani się tylko uśmiechnęła i dała Mateuszowi kolejne zadanie: A co jeśli zamiast x będzie w formule (M) dowolne jednorodne u z Tk?
No i masz ci los! Szóstka już była w kieszeni, a tu okazuje się, że dalej trzeba się napracować i w dodatku nie bardzo wiadomo jak to zadanie zrobić? Od czego zacząć? I tak głowiąc się wyszedł Mateusz z psem na spacer. Pies szczeknął „Hau!”. No właśnie, „How?”. I tu przyszła Muza i podpowiedziała: zastąp dowolne v przez y⊗v! Wrócił Mateusz do domu i zaczął zastępować. Skoro (M) zachodzi dla dowolnego v z T, to zachodzi też dla y⊗v, gdzie y jest dowolne z V, zaś v jest dowolne z T:
if (x⊗y⊗v) = if(x) y⊗v – x⊗if(y⊗v)
W członie x⊗if(y⊗v) możemy skorzystać z (M)
if(y⊗v) = if(y)⊗v – y⊗if(v)
Zatem
x⊗if(y⊗v) =x⊗if(y)⊗v – x⊗y⊗if(v)
Czyli
if (x⊗y⊗v) = if(x) y⊗v –x⊗if(y)⊗v + x⊗y⊗if(v)
Jednak z (M) pierwsze dwa człony to if(x⊗y), więc
if (x⊗y⊗v) = if(x⊗y)v +x⊗y⊗if(v)
I znów mamy regułę różniczkowania iloczynu, jednak tym razem z plusem. I trzeba drugi raz wychodzić z psem na spacer..... No tak, ale teraz znów możemy zastąpić v przez z⊗v. Reguły są proste, jak w grze w szachy!
Szybki rachunek daje:
if (x⊗y⊗z⊗v) = if(x⊗y⊗z)⊗v -x⊗y⊗z⊗if(v)
I teraz wszystko staje się jasne! Dla u z Tk mamy
if(u⊗v)=if(u)⊗v+(-1)k u⊗if(v) (MM)
I to jest prawdziwe ogólne anty-różniczkowanie! (Patrz tutaj). I upragniona szóstka. No, prawie. Bowiem by dostać szóstkę trzeba stąd wykazać, że dla dowolnych x1,...,xk z V mamy
if(x1⊗...⊗xk) = ∑ i=1 k (-1)i+1 f(xi)x1⊗...⊗[xi]⊗...⊗xk
gdzie xi w nawiasie kwadratowym, [xi], oznacza, że ten człon w iloczynie opuszczamy.
Teraz już znamy działanie if na wszystkich elementach jednorodnych, zatem i, przez liniowość, na całym T. Szóstka!
Nie tylko patrzył bystrze, lecz i widział bystrze. Ze spokojną, cierpliwą namiętnością obserwował wszystko i wszystkich. Sklejał z przedziwną zręcznością niedopowiedziane słowo, ułamki zdarzeń, okruchy i szczątki i umiał skleić z tego znikomego materiału prawdopodobną całość.
Kornel Makuszyński, Szatan z siódmej klasy


Komentarze
Pokaż komentarze (7)