Jestem przesądny. Przyznaję się bez bicia. Dzisiejszy ni to wpis ni to nie wpis jest wynikiem mojej (niewątpliwie godnej nagany i potępienia) przesądności. A było to tak.
Przygotowywałem wpis na jutro. Och dobry był! Byłem już blisko końca i ....
Ale przedtem wyjaśnienie. Otóż w Salonie24 wystartowałem bardzo późno. Potem miałem przerwę ze względu na krach dysku twardego i miesiąc walki o odzyskanie choć części danych z uszkodzonego dysku. Więc moja liczba postów jest skromna, np. w porównaniu z takim ogólnie lubianym i szanowanym w Salonie Eine. Wziąłem sobie wszak za punkt ambicji by go dogonić. Muszę się więc dwoić i troić i być zdyscyplinowanym.
No więc przygotowywałem dzisiejszy wpis, byłem u końca, a tu Żona wysłała mnie do kuchni. Owszem, zszedłem, nawet coś przekąsiłem, bo byłem trochę głodny. Wracam, patrzę na ekran: Blue screen of death! Ekran niebieski: „memory dump”. Z prawie gotowego wpisu nie zostało nic. Zero bajtów. Jako, że używałem właśnie edytora który nie radził sobie z polską klawiaturą, wyrzuciłem z tego edytora skróty klawiszowe, w tym „Control+S” - cały wpis był więc tylko w pamięci komputera, na dysku nie zachowało się absolutnie NIC! A taki byłem zadowolony z nowego wpisu!
Uwaga: Nie wykluczone, że mógę wciąż odzyskać mój stracony wpis obrabiając plik objętości 2GB - "memory.dmp", ale nie o to tu chodzi.
Od tego mam I Ching. Śmiejcie się ile chcecie , ale mnie nie zawodzi. Zapytałem więc mojej "Pytii" o interpretację zdarzenia. Odpowiedź: 33 (a nie 42 jak ktoś mógłby przypuszczać). Sama liczba 33 już przyprawia o dreszcze: 33, 333, 666 – liczba bestii niedaleko. Do tego wyszła zmienna linia sugerująca dynamikę. Interpretacja wyczytana Richarda Wilhelma: „wycofaj się, niebezpieczeństwo, ktoś uważnie obserwuje.”
Czytelnikom pozostawiam do zgadnięcia o czym mógł być mój wpis, wpis który istnieje już tylko w jednym z równoległych światów, nie w naszym. Jedno mogę chyba zdradzić (Pytia nie protestuje): oto obrazek, który miałem zamiar wstawić jako pasujący do straconego wpisu. Też ma w sobie niebieskość i też ma w sobie Death (Śmierć):

Będę wszak nadal się starał dorównać Eine. Tym samym on będzie się czuł zmobilizowany i będzie pisał więcej i lepiej, by nie dać się wyprzedzić. Wkrótce nauczy się wstawiać obrazki do swego blogu i jego czytelnicy będą mieli tylko z tego korzyść!
P.S. Eine właśnie wyłożył świeży wpis "Konrad Rudnicki i zasady kosmologiczne" w którym chwali Konrada Rudnickiego. I ja go chwalę. Rudnicki jest m.in. redaktorem interesujacego tomu: "Gravitation, Electromagnetism and Cosmology : Toward a New Synthesis." W tomie tym znajdujemy wiele interesujących publikacji różnych znanych naukowców-heretyków. Możemy się stamtąd dowiedzieć, że teoria względności jest poważnie podważana itd. Zacytuję stamtąd tylko fragment z publikacji Tom Van Flandern p.t. "Fizyka ma swoje zasady". Tłumaczę ten fragment na polski:
"Ludzie religijni mogą zachodzić w głowę dlaczego fizyka nie zezwala na kreację ex nihilo jako "aktu Boga", co by wszystko wyjaśniało. Jest to wszakże hipoteza nieekonomiczna i niesprawdzalna, naruszająca tym samym dwa z kryteriów Metody Naukowej. Co więcej "Akty Boga" mogą potencjalnie wyjaśnić wszsystko, kładąc tym samym koniec potrzebie dalszych badań i odkrywaniu przyczyn. Tak długo jak długo wszystkie obserwacje i eksperymenty można wyjaśnić bez uciekania się do cudów - co dotąd miało miejsce - zasada ta musi być przewodnią. Nawet kiedy pojawi się pozorny wyjątek, trudno sobie wyobrazić okoliczności w których by nie istniała bardziej ekonomiczna, i zatem bardziej naukowa, hipoteza niż działanie Najwyższego Bytu."
Van Flandern, w tomie którego Redaktorem jest Konrad Rudnicki, konkluduje:
- nie ma osobliwości
- nie istnieją Czarne Dziury
- nie było Wielkiego Wybuchu
- prędkość światła nie jest uniwersalną granicą



Komentarze
Pokaż komentarze (7)