Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk
130
BLOG

Ściśle tajne

Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk Kultura Obserwuj notkę 16

Przez kilka dni żyłem w krainie czarów. Zresztą dalej w niej żyję. Podniecony jak przed laty, w czasie pisania doktoratu, może bardziej. Wydaje mi się, że trafiłem na królicza norę, no i kopię zawzięcie. A królik, który tam mieszka, nazywa się Twistor. Kraina nazywa się Matematyka. A kiedy kopię, rozgrzebuję ziemię, przegryzam konary, usuwam kamienie – zapominam o jedzeniu i o spaniu. Może coś nowego odkryję? Może nie. Ale nawet jeśli niczego nowego nie odkryję, przynajmniej się czegoś nowego nauczę.

Z ta matematyką jest śmiesznie. Nawet nie to, że, z niezrozumiałych powodów, świat, Przyroda, wydaje się o matematyce coś wiedzieć. Śmieszne jest także to, że ona żyje własnym życiem. Tyle rzeczy jest tam ze sobą powiązanych. Pociągamy za jeden sznurek i odsłania się, nieoczekiwanie, nie jedna zasłona a kilka. A tam następne sznurki i następne zasłony. A za każdą zasłoną żyje jakiś twór. W dodatku te twory tworzą zorganizowana społeczność, są fragmentami większego organizmu.

I tak zapełniam rachunkami codziennie kilkanaście stron. Obkładam się książkami, odbitkami, papierzyskami. Wspomagam algebrą komputerową, komputer mnoży wielkie macierze. Sprytne są te komputery, wiedzą wiele rzeczy, wiedzą nawet co to jest iloczyn tensorowy, a tych iloczynów jest u mnie wiele.

Nie starcza miejsca na biurku – a biurko moje to nie zwykłe biurko. To stół 1.80 m długości. Więc przeniosłem się na podłogę. Tam jest więcej miejsca i mogę się obłożyć papierzyskami wokół. W dodatku w pozycji leżącej mózg jest lepiej ukrwiony!

Problem jest ten, że mamy małego pieska – Sherry się nazywa. No i ta Sherry koniecznie chce pisać prace razem ze mną. Kiedy piszę, koniec ołówka sie rusza – i jest to niezwykle ciekawe zjawisko dla małego stworka. Więc pomaga mi pisać chwytając ząbkami koniec. Ciekawe są też same papiery, też warto je nadżuć. I tak się tworzy nowa nauka.

 

Sherry

A zaczęło się to wszystko nieoczekiwanie, bez planu. Od snu, od pójścia za tropem ze snu. Tak odkryłem Rosjanina, matematyka z Bostonu. Troczę korespondowaliśmy, korespondujemy zresztą dalej. Potem zacząłem dokładnie studiować świeżo wydaną książkę mojego znajomego. Znalazłem tam błędy – zresztą poprawialne. Znalazłem tam jednak także twierdzenie, którego dowód jest fałszywy. Dowód fałszywy – nie znaczy, że twierdzenie jest fałszywe. Zacząłem więc ogólne twierdzenie testować na prostych, konkretnych przykładach. Chciałem znaleźć kontrprzykład. Zacząłem więc się bawić z macierzami cztery na cztery. Kontrprzykładu nie znalazłem, więc poszedłem dalej, do macierzy osiem na osiem. I tam, zamiast znaleźć kontrprzykład, znalazłem wskazówkę jak twierdzenie udowodnić poprawnie. Natrafiłem tam także, przez przypadek, na początek króliczej nory. Zacząłem kopać. Kółka zębate zaczęły zaskakiwać, kawałki układanki łączyć się z sobą, coś, zarys czegoś interesującego zamajaczył w mojej wyobraźni.

W międzyczasie miałem ciekawe konwersacje z moim znajomym X – autorem świeżo wydanej książki. Jest bardzo przygnębiony tym, że w książce są błędy. Moje pocieszenia, że errare humanum est, że znam książki z erratą na dziesięć stron (np. słynne Tablice Matematyczne Ryzhika roją się od błędów), nie na wiele się zdają. Mówię X, że najlepiej opublikować erratę w Internecie, gdzie każdy czytelnik będzie mógł ją łatwo znaleźć. Myśl o tym przyprawia X o zgrozę – co pomyślą koledzy matematycy? Czy naprawdę tak się robi – pyta. We Francji nikt się do błędów nie przyznaje – tak mi mówi. Błędy się ukrywa. Tak został wychowany. Został też wychowany tak, że własne publikacje się ukrywa, chyba dlatego, by inni nie mogli się na nich oprzeć i pójść dalej niż autor. Choć znamy się od lat, dotąd mi nie pokazał wszystkich swoich publikacji. Mówi „ a, to jest w mojej sekretnej pracy....”. Dla mnie jest to cos kompletnie niezrozumiałego. Dlaczego utajniać?Nauka powinna być własnością wszystkich. A jednak wielu geniuszy w przeszłości tworzyło i ukrywało swoje dzieło. Dla mnie jest to objaw egoizmu. Nie rozumiem tego. Właściwą postawą jest służenie innym i służenie sobie poprzez służbę dla innych. Niewielu ludzi jednak, jak mi się wydaje z obserwacji, tak na to patrzy.

Ja tajemnic nie mam i mieć nie chcę. Obciążają zresztą umysł, obciążają sumienie, są jak piasek w trybach maszyny.

Dziś zapełnię rachunkami następnych kilkanaście stron. Twistory są piękne. Może cały Wszechświat, z Bogiem włącznie – mieści się w świecie twistorów. Bóg stworzył twistora na obraz i podobieństwo swoje i twistor stał się Bogiem.... Herezje? Ano herezje.

 

Naukowiec, zainteresowany obrzeżami nauki. Katalog SEO Katalog Stron map counter Życie jest religią. Nasze życiowe doświadczenia odzwierciedlają nasze oddziaływania z Bogiem. Ludzie śpiący są ludźmi małej wiary gdy idzie o ich oddziaływania ze wszystkim co stworzone. Niektórzy ludzie sądzą, że świat istnieje dla nich, po to, by go pokonać, zignorować lub zgasić. Dla tych ludzi świat zgaśnie. Staną się dokładnie tym co dali życiu. Staną się jedynie snem w "przeszłości". Ci co baczą uważnie na obiektywną rzeczywistość wokół siebie, staną się rzeczywistością "Przyszłości" Lista wszystkich wpisów  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Kultura