Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk
925
BLOG

Co w nas nie umiera?

Arkadiusz Jadczyk Arkadiusz Jadczyk Kultura Obserwuj notkę 63

Kolejny fragment wywiadu ojca Andreasa Rescha będzie zahaczał o sprawy „życia po śmierci”. Jako, że dotąd właściwie nie dotykałem tego tematu w moich wpisach, a temat jest, jakby nie było, tematem pierwszej wagi (jak sądzicie, dlaczego tak uważam?), zdecydowałem się, dla łagodnego wprowadzenia w tematykę, przytoczyć wybrane fragmenty z książki Iana Wilsona „Życie po śmierci”. Chodziło mi o to, by poruszyć wyobraźnię, to tu, to tam, i tylko w miejscach, które przydadzą się nam w dalszym ciągu. Zachęcam do przeczytania tej książki, choć nie należy się po niej spodziewać żadnych rewelacji. Podobnie zresztą jak nie należy się spodziewać rewelacji bo niemal każdej innej książce. Dla każdego z nas, bardzo rzadko, może tylko raz w życiu, jakaś książka okazuje się „rewelacją”. Dla każdego jest to inna książka. A jakie książki były osobistymi rewelacjami dla Was, drodzy Czytelnicy?


 

Tunel

 

Rozdział 13 – Co w nas nie umiera.

........

Co zatem zdolne jest przetrwać? Jeśli nawet nie ma jakiejś rozpoznawalnej formy, jaką „widziała" Doris Stokes, lecz jest czysty umysł czy świadomość — nadal pozostaje nie wyjaśnione pytanie, czym jest w istocie ten umysł, stanowiący nasze prawdziwe „ja". Jest to oczywiście pytanie zupełnie podstawowe i niesłychanie trudne; w zasadzie jednak istnieją na nie dwie możliwe odpowiedzi. Zgodnie z teorią mechanistyczną, czyli monistyczną, jesteśmy rodzajem mechanizmu, i wszystko, co robimy, mówimy, myślimy itd. jest zdeterminowane procesami fizycznymi i chemicznymi, które obecnie zaczynamy już coraz lepiej rozumieć. Nasze umysły są zatem ograniczonymi więźniami owego mechanizmu, w którym się urodziły. Natomiast zwolennicy teorii wzajemnego oddziaływania, czyli dualistycznej, twierdzą, że ciało i umysł są odrębnymi, wzajemnie na siebie wpływającymi elementami, przy czym umysł, w sposób jeszcze nie wyjaśniony, może nie być stale zamknięty w ciele, teoretycznie zdolny jest więc żyć nadal, mimo śmierci ciała.

..........


Na długo przed tym, nim ktokolwiek słyszał o dr. Moodym, problematyką tą zajmował się już w swej długoletniej karierze dr Wilder Penfield, założyciel Instytutu i Szpitala Neurologicznego w Montrealu, znany zarówno jako wybitny neurolog stosujący metody operowania, jak i odkrywca funkcji poszczególnych części mózgu. Znając lepiej niż inni mechanizmy pracy mózgu i całego ciała, pod koniec życia zdecydowanie opowiedział się za dualistyczną teorią wzajemnego oddziaływania; w jego wypadku przeświadczenie o słuszności tej teorii wynikało z bezpośredniej obserwacji funkcjonowania mózgu ludzkiego.

..........

Na krótko przed swą śmiercią, która miała miejsce w 1976 roku, dr Wilder Penfield wydał książkę, będącą czymś w rodzaju komentarza do jego pracy naukowej. W książce tej The mystery of the mind („Tajemnica umysłu") nie zawahał się poruszyć tematu przetrwania umysłu po śmierci:

Gdy śmierć gasi płomień naszego życia, wydaje się, że umysł jakby zasypia. Powiedziałem: „wydaje się". Do jakiego wniosku można naprawdę dojść? Jaką rozsądną hipotezę można przyjąć, nie zapominając o zjawiskach fizjologicznych? Istnieje tylko jedna: to, co dzieje się w mózgu, nie wyjaśnia w pełni umysłu. Gdy człowiek czuwa, jego umysł prawdopodobnie czerpie energię, może w jakiejś zmienionej formie, z najbardziej złożonego mechanizmu, jakim jest mózg. W stanie świadomości dziennej porozumiewanie się z innymi umysłami odbywa się za pośrednictwem mechanizmów mózgowych. Jeśli tak jest istotnie, to oczywiście umysł, skoro ma trwać po śmierci, musi pobierać energię z innego źródła energii niż mózg. W przeciwnym razie umysł musiałby przestać istnieć jednocześnie z ciałem i mózgiem, które po śmierci obracają się w proch. Jeśli jednak za życia, gdy mózg i umysł są w stanie czuwania, możliwa jest niekiedy bezpośrednia łączność pomiędzy umysłami różnych ludzi... wydaje się jasne, że energia z zewnątrz może dotrzeć do umysłu ludzkiego. Stąd wniosek, że możemy mieć nadzieję, iż po śmierci umysł nasz będzie korzystał z innego źródła energii.

Jeśli dr Penfield ma rację — a wszystko za tym przemawia — czym może być owa energia? Według mnie nie jest to żadne „ciało duchowe" ze „srebrnym sznurem", o jakim nam opowiadała Doris Stokes.

..........

 

 

Spirala

 

Rys. Prahistoryczne wyobrażenie dusz zmarłych? Spiralne motywy z grobu korytarzowego w Newgrange w Irlandii.


Czy dla ludzi starożytnych spirala symbolizowała duszę zmarłego?

Może bezpieczniej i rozsądniej będzie powtórzyć za dr. Wilderem Penfieldem: „Nauka nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o istnienie człowieka po śmierci, choć każdy myślący człowiek musi stawiać takie pytanie". A dalej dr Penfield mówi:

Lecz gdy zostanie odkryta natura energii pobudzającej (.wierzę, wierzę, że tak się stanie), nadejdzie czas, kiedy naukowcy będą w stanie rzeczywiście podjąć badania ducha, którego natura różni się od natury człowieka.

Czy możemy przewidzieć, kiedy to nastąpi? Czy owa energia — jeżeli rzeczywiście istnieje -- da się pogodzić z naszym rozumieniem fizyki wszechświata? Czas zająć się fizyką tego, co fizyczne nie jest.


Kolejny rozdział 14-ty książki Iana Wilsona „Życie po śmierci” ma tytuł „Fizyka tego, co niefizyczne”, nie wnosi on jednak niczego o czym już byśmy poprzednio nie wspominali. Telepatia, telekineza i takie tam. Zjawiska niewątpliwie obserwowane, niewyjaśnialne i ulotne. Takiej fizyki jeszcze nie ma. Nie pomoże ani neutrino ani electrino. Ta fizyka jest dopiero w powijakach. Nasz bohater, Redemptorysta, ojciec Andreas Resch, w samej rzeczy, może być tu nawet na właściwej drodze. Tak się mi osobiście, na podstawie moich własnych badań, a także moich „ezoterycznych inspiracji” (kto takich nie miewa?) wydaje. Ale o tym będzie dopiero w przyszłych odcinkach, kiedy przejdziemy do tego, co jest moją prawdziwą pasją .... o ile ośmielę sie to Wam ujawnić .... Bedę musiał powróżyć z I Chingu ... Albo, czemu nie, ujawnię w przypowieściach!


Naukowiec, zainteresowany obrzeżami nauki. Katalog SEO Katalog Stron map counter Życie jest religią. Nasze życiowe doświadczenia odzwierciedlają nasze oddziaływania z Bogiem. Ludzie śpiący są ludźmi małej wiary gdy idzie o ich oddziaływania ze wszystkim co stworzone. Niektórzy ludzie sądzą, że świat istnieje dla nich, po to, by go pokonać, zignorować lub zgasić. Dla tych ludzi świat zgaśnie. Staną się dokładnie tym co dali życiu. Staną się jedynie snem w "przeszłości". Ci co baczą uważnie na obiektywną rzeczywistość wokół siebie, staną się rzeczywistością "Przyszłości" Lista wszystkich wpisów  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (63)

Inne tematy w dziale Kultura